Nad Sołą i Koszarawą - nr 5 (228) - 1 Marca  2008

  |poprzedni artykuł|  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|    |następny artykuł| 



                Strategia kształcenia zawodowego w Żywieckiem (konferencja)

Usiedli naprzeciw siebie, z jednej strony dziesięciu dyrektorów szkół zawodowych z miasta i powiatu, z drugiej zaś sześciu - tak, tylko sześciu - przedstawicieli większych zakładów pracy (PONAR, FAMED, ALTER MEDICA, HUTCHINSON, ŚRUBENA i TRANSBUD). Rzemiosło reprezentował CECH, a sferę biznesu Business Centre Club. Reprezentowany był urząd pracy. Nie było reprezentanta Beskidzkiej Szkoły Umiejętności i szkoły muzycznej. Z wystąpień dyrektorów szkół i przedsiębiorców wynikało, że jedna i druga strona cierpi na niedosyt informacji na temat bieżących i perspektywicznych planów rozwoju regionu. Taka właśnie informacja - powiedział w dyskusji pan Szupina (ALTER MEDICA) - winna być punktem wyjścia dzisiejszej narady.

W wystąpieniach swych, jedna i druga strona starała się wyartykułować wzajemne oczekiwania.

Dyrektorzy szkół w swoich wystąpieniach koncentrowali się na podaniu liczby absolwentów w poszczególnych zawodach i specjalnościach w perspektywie 3 - 5 najbliższych lat. Większość z nich stwierdzała, że ich absolwenci nie mają problemów z zatrudnieniem, a szkoły starają się w miarę możliwości dostosować zawody i specjalności do potrzeb lokalnego rynku pracy. W celu zapobieżenia ucieczce absolwentów do pracy za granicą należy niwelować różnice płacowe. Szkolnictwo zawodowe jest nie dofinansowane, baza dydaktyczna w zakresie przygotowania zawodowego jest przestarzała w stosunku do maszyn i urządzeń zainstalowanych w zakładach pracy.

Zakłady pracy oczekują od szkół przygotowania wysoko kwalifikowanych kadr, znajomości przynajmniej jednego języka obcego. Na odwieczne pytanie: wąska specjalizacja czy kształcenie szeroko profilowe, większość dyskutantów opowiadała się za szeroko profilowym kształceniem w szkole i dokształcaniem specjalistycznym w zakładzie pracy. Przedsiębiorcy oferowali ściślejszą współpracę w organizowaniu praktyk zawodowych, ułatwienia w dostępie do nowoczesnych maszyn i urządzeń, organizowanie dni otwartych dla gimnazjalistów, a także współpracę w procesie uzyskiwania pomocy z programów unijnych.
Przedstawiciel BCC Katarzyna Konarska stwierdziła, że przeprowadzona niedawno reforma oświaty zepchnęła szkolnictwo zawodowe na margines, zniknęły szkoły przyzakładowe i zerwane zostały więzi w relacji szkoła zawodowa - przedsiębiorstwo. Wskazała na potrzebę kształtowania wśród uczniów nawyków pracy zawodowej, które można uzyskać jedynie w warunkach odpowiadających warunkom pracy w zakładzie. Wskazała na brak umiejętności planowania pracy ze świadomością, iż efektem pracy prócz wyrobu ma też być korzyść ekonomiczna. Zaapelowała do przedsiębiorców o pomoc szkołom we wprowadzaniu nowych technologii i doposażenie szkół w nowoczesny sprzęt i urządzenia.

Na marginesie narady

Sam fakt zorganizowania narady i zapowiedź kontynuowania takowych przyjęty został z zadowoleniem.
Organizatorzy narady nie zaprezentowali strategii rozwoju i oceny stanu gospodarki w powiecie z uwzględnieniem takich działów jak: prognozy demograficzne, turystyka i wypoczynek, rolnictwo, przemysł handel i usługi. Mówi się, że Żywiecczyzna to zagłębie dla wypoczynku, turystyki i rekreacji. Tymczasem w naradzie nie padło słowo na ten temat, a jedyna szkoła kształcąca trochę w tym kierunku nie była na naradzie reprezentowana.
Materiał zaprezentowany przez dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy nie mógł stanowić bazy do ewentualnej dyskusji i wymiany poglądów - przyznał to zresztą sam w swoim wystąpieniu. Urząd ten rejestruje bezrobotnych, których praktycznie już nie ma i zbiera informacje o zgłaszanych przez pracodawców miejscach pracy, które również mają charakter marginalny albowiem nie wszystkie zakłady pracy posługują się danymi PUP-u.
Efekt narady będzie znikomy lub zerowy ze względu na znikomy w niej udział przedstawicieli przedsiębiorstw.
Dyrektorzy szkół nadal planować będą profil kształcenia na "wyczucie" czyli intuicyjnie, chociaż muszę przyznać, że intuicja ta jest na ogół niezawodna. Przedsiębiorstwa nie zawsze są świadome, że każda nowość w szkole zawodowej na drodze od pomysłu do przemysłu wymaga czasu 3 - 5 lat.
Skrócenie czasu kształcenia w szkole zawodowej o jeden rok na korzyść gimnazjum nie było dobrym pomysłem. Nie było też dobrym pomysłem nadmierne rozbudowywanie w Żywieckiem szkolnictwa ogólnokształcącego, przy deficycie kandydatów do szkół zawodowych.
Upadły szkoły przyzakładowe i szkoła pielęgniarska w Sporyszu. Szkołę łatwo zlikwidować, ale trudniej ją założyć.
Szkoła zawodowa nie nadąża nowoczesnością za przedsiębiorstwami. Tak było, jest i tak będzie. Z tym należy się pogodzić, kształcić należy szeroko, rozwijać horyzonty, myślenie i umiejętność i potrzebę ustawicznego dokształcania się. Przedsiębiorstwa muszą przejąć na swoje barki dokształcanie specjalistyczne uczniów i absolwentów szkół zawodowych.
O absolwentach szkół wyższych mówiło się mało, a absolwentów tych jest coraz więcej, szczególnie tych po szkołach licencjackich.

Jak było i co się zmieniło

Zacznijmy od przedsiębiorstw. Rolnictwo, chociaż bezgranicznie rozdrobnione i z szachownicą pół, do 1939 roku było gałęzią gospodarki dominującą. Było podstawą utrzymania większości rodzin wsi żywieckiej. Po roku 1989 krach, katastrofa, totalny upadek. Dawne zagłębie hodowlane, oparte na zdrowej ekologicznie paszy przestało istnieć. Upadła jedyna w Żywiecczyźnie mleczarnia. A my zachłystujemy się alpejską "Milką" i pijemy niemieckie mleko.
W ślad za tym, z kilkunastu, zaraz po wojnie, a później kilku rolniczych szkół została jedna, ta w Moszczanicy, rolnicza więcej z nazwy niż treści, z doskonałą bazą dydaktyczną, gospodarstwem rolnym, stajniami i warsztatami, kadrą profesorską, która zapewne drży czy szkoła w takich realiach ma rację bytu.- A co na to władza powiatowa, samorządy gminne? Nic. Rozkładają ręce. Są bezradni. Czekają na cud i Unię Europejską.
Przemysł żywiecki ma wielowiekowe tradycje. Zaczynało się od tartaków, papierni w stodołach produkujących papier czerpany i tekturę, młynów napędzanych kołem nasiębiernym, hut szkła, kopalni rudy syderytowej, knapów foluszników i tysięcy rękodzielników produkujących z drewna wszystko to, co było przydatne w domu i zagrodzie. To wszystko przeszło do historii jeszcze w XIX wieku. Do Galicji w tym do Żywca zawitała rewolucja przemysłowa. Na Żywiecczyźnie powstał nowoczesny przemysł hutniczy, odlewniczy, papierniczy, metalowy, garbarsko-futrzarski, i przetwórstwa rolno-spożywczego itp. hołubiony i rozbudowywany w PRL-u. Przetrwał do roku1989. I spotkał go los podobny jak rolnictwo. Jako takie ostały się FAMED i Browar, upadła Futrzarnia, LAS, Pilsko ze słynną Persją, cegielnia i wszystkie przedsiębiorstwa budowlane. Wegetują: PONAR, Solali, Odlewnia i Śrubiarnia. Rozsypała się spółdzielczość produkcyjna. I co na to miejscowa władza? Nic. Bo tu rządzą prawa rynku.
Istniejące do dziś szkoły zawodowe, szczególnie zaś takie jak mechanik, ekonom i samochodówka w Sporyszu kształciły głównie pod ich potrzeby. Fabryki te doceniały rolę szkół zawodowych nie tylko teoretycznie. Śrubiarnia dała początek dzisiejszemu Zespołowi Szkół Mechaniczno-Elektrycznych, Solali do lat 50. miała własną szkołę, FAMED miał u siebie własną szkołę zawodową, PONAR - warsztaty do praktycznej nauki zawodu, a dyrektor PKS-u Jan Fediuk założył samochodówkę i był jej pierwszym dyrektorem. Browar kształcił piwowarów w ekonomie, ale praktyczną naukę zawodu realizował u siebie w zakładzie. Obiektywnie trzeba powiedzieć, że dbały o rozwój szkolnictwa zawodowego PSS Społem, MHD i GS. Niebagatelną rolę odgrywało tu żywieckie rzemiosło z takimi cechmistrzami jak Antoni Matlakiewicz i Aleksander Gajewski na czele.
A dziś jak jest? Szkolnictwo ponadgimnazjalne od strony ekonomiczno-administracyjnej przejęło Starostwo, nadzór pedagogiczny pozostał w kuratoriach. Zarządzanie oświatą ponadgimnazjalną nie zawsze spoczywa w kompetentnych rękach. Nie wybrali cię wójtem, to pójdziesz do zarządu oświaty. Przyjrzyj się powierzchownie tylko od zewnątrz budynkom szkolnym szkół ponadgimnazjalnych podległych Starostwu i budynkom szkolnym szkół podstawowych i gimnazjów, co zauważysz? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam czytelnikowi.
Jak jest dziś? Dużo się zmieniło. Są nowe przedsiębiorstwa, nowe asortymenty i nowoczesne technologie. Na czołowe miejsce wysunęła się odzieżówka. Powstały 4 duże zakłady szycia odzieży: RONDO, BOND, ROY, TFT i jeszcze kilka mniejszych firm odzieżowych. W sumie zatrudniają ponad 1200 pracowników, głównie kobiet.
Przy Stolarskiej ulokowała się firma Alpla . Produkuje butelki plastikowe do napojów o pojemności od 0,25 - 2 litrów, butelki na olej, słoiki na herbatę i kakao oraz opakowania do płynów chemicznych.
HUTCHINSON - jest to nowy zakład, zbudowany od podstaw. Powstał w kwietniu 2000 roku, a produkcja ruszyła we wrześniu 2000 roku. Produkuje się tu wiązki paliwowe do samochodów różnych marek. Zakład zatrudnia około 300 osób.
Podobny zakład pod nazwą Delphi zlokalizowany w Jeleśni produkuje instalacje elektryczne do samochodów.
BOLIX. Firma powstała w 1991 roku, zajmuje się produkcją materiałów budowlanych - systemów dociepleń budynków, produkcją farb, klejów do ceramiki. Firma znana jest w całej Polsce, zatrudnia około 280 osób. Jest jeszcze kilkaset drobniejszych przedsiębiorstw. Poza tymi dużymi zakładami pracy istnieje w powiecie kilkaset firm małych o bardzo zróżnicowanym profilu produkcji lub usług i drugie tyle małych rodzinnych firm. One też kiedyś odczują brak kandydatów do pracy i być może zainteresują się - miejmy nadzieję - kształceniem zawodowym.

Hieronim Woźniak

 

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.