Nad Sołą i Koszarawą - nr 5 (228) - 1 Marca  2008

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|    |następny artykuł| 



Polemiki o oświacie w Powiecie Żywieckim ciąg dalszy....

Panie Dyrektorze - zwracam się do byłego dyrektora PZO M. Deptuły - wprost wierzyć się nie chce, że to Pan właśnie używa tak ostrych i krytycznych uwag w stylu "...żenujący, wręcz karykaturalny obraz aktualnego stylu zarządzania oświatą w Powiecie.."

Podzielam wątpliwości Pana K. Semika, którego nie znam osobiście, ale miałam możliwość zapoznania się z jego odpowiedzią na Pańską polemikę, zamieszczoną w dwutygodniku "Nad Sołą i Koszarawą" nr 3 z dn. 1 II 08 r.

Tak naprawdę nie wiadomo o co Panu w swoim wystąpieniu chodzi i właściwie po co go Pan opublikował.

Chciałabym w tym momencie przypomnieć, że to pod Pana czujnym i wrażliwym okiem doszło do sytuacji, kiedy to liczna grupa nauczycieli utraciła zbierane przez wiele lat składki, w ramach Pracowniczej Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej. Chociaż wszystkie operacje finansowe pomiędzy Kasą a jej członkami odbywały się w oparciu o listy płac sporządzane w PZO i prawdopodobnie operacje finansowe pomiędzy pracownikiem prowadzącym Kasę a Bankiem, sygnowane musiały być przez Pana lub główną księgową, to zarówno Pan jak i inni pracownicy PZO nabieraliście w tej sprawie wody w usta i zrzucaliście całą winę na Zarząd Kasy.

Przez wiele miesięcy nie udało mi się nawet uzyskać rzetelnej informacji o tym, co w tej sprawie się dzieje. Kiedy zwracałam się z zapytaniami o los Kasy, pracownicy PZO bezradnie wzruszali ramionami, robili dziwne miny i twierdzili, że pieniędzy nie ma.

Pan także nie potrafił wówczas stanąć na wysokości zadania.
W tej sprawie zwracałam się osobiście do Pana z propozycją przynajmniej częściowego rozliczenia swoich wkładów. Pan udawał, że problem rozumie i twierdził, że sprawa w zasadzie jest do załatwienia, ale w ostateczności poszukano "haka", dzięki któremu PZO odzyskało swoje pieniądze, a ja nadal moich nie.

A teraz inna sprawa. To właśnie w czasie, gdy Pan kierował PZO, musiałam, po 30 latach pracy pedagogicznej, nagrodzonej dwukrotnie nagrodą Kuratora Oświaty i innymi, szukać sprawiedliwości przed Sądem Pracy. To z powodu nieznajomości przez pracowników PZO obowiązujących przepisów prawnych, zostały zaniżone przysługujące mi świadczenia, na kwotę grubo ponad 10 tys. złotych, co zostało udowodnione zarówno przez ZUS w Bielsku-Białej, jak i przez Sąd Pracy w Żywcu.

Moja sprawa przed Sądem Pracy toczyła się prawie rok, a to z tego powodu, że podlegli Panu pracownicy, m.in. dyrektor II LO, składali w Sądzie jakieś dziwne pisma i wyliczenia mające na celu obalenie wyliczeń, powołanego przez Sąd, biegłego sądowego.

Również sprawa mojego ostatecznego zwolnienia budzi wiele wątpliwości. Co prawda Sąd w tej sprawie przyznał rację Dyrektorowi Szkoły, ale ludzki wymiar całego zdarzenia ma o wiele szerszy zakres, o czym świadczą prowadzone w tej sprawie rozmowy, także na forum Starostwa.

Wszyscy zainteresowani wiedzą, ile pieczeni zostało przy tej okazji upieczonych w II LO. Niektóre z nich podgrzewane były nawet przez rok, by mogły być w dogodniejszej sytuacji skonsumowane. Mam nadzieję, że Pan też o tym wie, bo jeżeli nie, to byłby to właśnie bardzo dobry przykład karykaturalnego obrazu zarządzania oświatą (chyba tak to Pan określił).

Drogi Panie, z założenia w życiu kieruję się tolerancją wobec innych osób i ich poglądów, bowiem świat jest zróżnicowany, ludzie i ich poglądy też. W tym jednak przypadku nie mogę znaleźć okoliczności, które uprawniałyby Pana do głoszenia tak daleko idącej krytyki sektora, w którym przez wiele lat funkcjonował Pan jako dyrektor w organach nadzorujących.

Wyłącznie na swoim przykładzie pokazuję okoliczności, które zmuszają mnie i nie tylko, do wielu pytań na temat standardów, które prezentowało PZO pod Pana kierownictwem.

Mogę założyć, że mój przypadek to tylko mała namiastka nie odzwierciedlająca stanu faktycznego, to tylko subiektywna ocena faktów, dlatego nie zamierzam Pana pouczać i wskazywać co dobre a co złe, bo w przeciwieństwie do innych nie czuję się do tego upoważniona.

Przytoczę tylko na koniec myśl znaną i powszechnie szanowaną "nie krytykuj sąsiada, gdy w twoim ogródku biada".

Z szacunkiem do Pana i nadzieją na głębsze refleksje.

Danuta Kaczor

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.