Polemiki o oświacie w Powiecie Żywieckim ciąg dalszy....
Panie Dyrektorze - zwracam
się do byłego dyrektora PZO M. Deptuły - wprost wierzyć się
nie chce, że to Pan właśnie używa tak ostrych i
krytycznych uwag w stylu "...żenujący, wręcz
karykaturalny obraz aktualnego stylu zarządzania oświatą w
Powiecie.."
Podzielam wątpliwości Pana
K. Semika, którego nie znam osobiście, ale miałam możliwość
zapoznania się z jego odpowiedzią na Pańską polemikę,
zamieszczoną w dwutygodniku "Nad Sołą i Koszarawą"
nr 3 z dn. 1 II 08 r.
Tak naprawdę nie wiadomo o
co Panu w swoim wystąpieniu chodzi i właściwie po co go Pan
opublikował.
Chciałabym w tym momencie
przypomnieć, że to pod Pana czujnym i wrażliwym okiem doszło
do sytuacji, kiedy to liczna grupa nauczycieli utraciła
zbierane przez wiele lat składki, w ramach Pracowniczej Kasy
Zapomogowo-Pożyczkowej. Chociaż wszystkie operacje finansowe
pomiędzy Kasą a jej członkami odbywały się w oparciu o
listy płac sporządzane w PZO i prawdopodobnie operacje
finansowe pomiędzy pracownikiem prowadzącym Kasę a Bankiem,
sygnowane musiały być przez Pana lub główną księgową,
to zarówno Pan jak i inni pracownicy PZO nabieraliście w tej
sprawie wody w usta i zrzucaliście całą winę na Zarząd
Kasy.
Przez wiele miesięcy nie
udało mi się nawet uzyskać rzetelnej informacji o tym, co w
tej sprawie się dzieje. Kiedy zwracałam się z zapytaniami o
los Kasy, pracownicy PZO bezradnie wzruszali ramionami, robili
dziwne miny i twierdzili, że pieniędzy nie ma.
Pan także nie potrafił wówczas
stanąć na wysokości zadania.
W tej sprawie zwracałam się osobiście do Pana z propozycją
przynajmniej częściowego rozliczenia swoich wkładów. Pan
udawał, że problem rozumie i twierdził, że sprawa w
zasadzie jest do załatwienia, ale w ostateczności poszukano
"haka", dzięki któremu PZO odzyskało swoje pieniądze,
a ja nadal moich nie.
A teraz inna sprawa. To właśnie
w czasie, gdy Pan kierował PZO, musiałam, po 30 latach pracy
pedagogicznej, nagrodzonej dwukrotnie nagrodą Kuratora Oświaty
i innymi, szukać sprawiedliwości przed Sądem Pracy. To z
powodu nieznajomości przez pracowników PZO obowiązujących
przepisów prawnych, zostały zaniżone przysługujące mi świadczenia,
na kwotę grubo ponad 10 tys. złotych, co zostało
udowodnione zarówno przez ZUS w Bielsku-Białej, jak i przez
Sąd Pracy w Żywcu.
Moja sprawa przed Sądem
Pracy toczyła się prawie rok, a to z tego powodu, że
podlegli Panu pracownicy, m.in. dyrektor II LO, składali w Sądzie
jakieś dziwne pisma i wyliczenia mające na celu obalenie
wyliczeń, powołanego przez Sąd, biegłego sądowego.
Również sprawa mojego
ostatecznego zwolnienia budzi wiele wątpliwości. Co prawda Sąd
w tej sprawie przyznał rację Dyrektorowi Szkoły, ale ludzki
wymiar całego zdarzenia ma o wiele szerszy zakres, o czym świadczą
prowadzone w tej sprawie rozmowy, także na forum Starostwa.
Wszyscy zainteresowani wiedzą,
ile pieczeni zostało przy tej okazji upieczonych w II LO.
Niektóre z nich podgrzewane były nawet przez rok, by mogły
być w dogodniejszej sytuacji skonsumowane. Mam nadzieję, że
Pan też o tym wie, bo jeżeli nie, to byłby to właśnie
bardzo dobry przykład karykaturalnego obrazu zarządzania oświatą
(chyba tak to Pan określił).
Drogi Panie, z założenia w
życiu kieruję się tolerancją wobec innych osób i ich poglądów,
bowiem świat jest zróżnicowany, ludzie i ich poglądy też.
W tym jednak przypadku nie mogę znaleźć okoliczności, które
uprawniałyby Pana do głoszenia tak daleko idącej krytyki
sektora, w którym przez wiele lat funkcjonował Pan jako
dyrektor w organach nadzorujących.
Wyłącznie na swoim przykładzie
pokazuję okoliczności, które zmuszają mnie i nie tylko, do
wielu pytań na temat standardów, które prezentowało PZO
pod Pana kierownictwem.
Mogę założyć, że mój
przypadek to tylko mała namiastka nie odzwierciedlająca
stanu faktycznego, to tylko subiektywna ocena faktów, dlatego
nie zamierzam Pana pouczać i wskazywać co dobre a co złe,
bo w przeciwieństwie do innych nie czuję się do tego upoważniona.
Przytoczę tylko na koniec
myśl znaną i powszechnie szanowaną "nie krytykuj sąsiada,
gdy w twoim ogródku biada".
Z szacunkiem do Pana i
nadzieją na głębsze refleksje.
Danuta Kaczor