Nad Sołą i Koszarawą - nr 4 (227) - 15 Luty  2008

 |poprzedni artykuł|    |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny  artykuł| 

 

Ślemieńskie jubileusze

Ślemień, Ślemieńszczyzna, Państwo Ślemieńskie, zamek ślemieński, po którym nie ma śladu, sąd powiatowy w Ślemieniu, sanktuarium maryjne na Jasnej Górce w Ślemieniu, do którego kiedyś ciągnęły kompanie pątników nawet z odległych Węgier, Jan Siwiec z Lasu - obrońca ludu w procesach serwitutowych i jego przeciwnik proboszcz ślemieński ks. Antoni Antałkiewicz, a w czasach nie tak znów odległych, pierwszy w Polsce klub młodzieży wiejskiej "Jemioła" i słynna już kiełbasa ślemieńska, po którą jeździło się z Żywca - to wszystko jakoś kojarzy się ze Ślemieniem. Nie Kocoń, Las, Gilowice czy Łękawica, ale Ślemień pozostawił po sobie jakiś wyraźny ślad w historii, tej lokalnej, ale nie tylko, bo w ogólnonarodowej też. Za wyjątkiem ruin XVIII-wiecznego pieca hutniczego i zgrabnie wymodelowanego w miejscowym kościele herbu Starykoń - panów Wielopolskich, śladów materialnej kultury w Ślemieniu nie znajdziesz, bo Ślemień na czele ze swoim zamkiem był drewniany i strawił je przysłowiowy "ząb czasu".

Ale mimo to, coś po tym dawnym Ślemieniu zostało. Zostały w szkole i parafii jakieś kronikarskie zapiski, coś tam pisał o wsi zmarły niedawno Tadeusz Sander, napisał pracę magisterską na temat historii tej wsi Płonka, pisali też inni również spoza Ślemienia. Wszędzie widuję krążącego jakby na peryferiach władzy, Bronka Srokę, też wydaje mi się marzyciela i patriotę lokalnego.

Jest jeszcze coś, co siedzi gdzieś głęboko na dnie duszy tamtejszych mieszkańców, z czego oni może nawet nie zdają sobie sprawy. Jest jakaś ciągota i sentyment do przeszłości, niezależnie od tego jaka ona była. A była dobra i zła, pogodna i mroczna, czemu świadectwo daje drugi Bronek Sroka - ten z Gilowic, w swojej fantastycznej powieści "Harnaś", traktującej o wzajemnych stosunkach dawnego dworu i wsi.

Odnoszę wrażenie, że ów sentyment do historycznej tradycji i chęć jej kontynuowania, odbudowania dawnej świetności i nadania Ślemieniowi nowej rangi posiada w sobie obecna wójcini Małgorzata Pępek. Jedyna kobieta na takim stanowisku w naszym powiecie, ale po objęciu przez nią tego stanowiska coś w tej malenkiej dziś gminie drgnęło. Ruszyły sprawy ekologiczne, chce zbudować skansen, a ostatnio w porozumieniu z sąsiadami z terytorium dawnego państwa ślemieńskiego powstała Fundacja Partnerstwo Dorzecza Kocierzanki, które wystąpiło z inicjatywą i zainaugurowało w dniu 3 lutego 2008 roku jubileusz 400-lecia powstania Państwa Ślemieńskiego. Stosowna uroczystość z udziałem "rycerstwa" rodem z Pabianic spod Częstochowy i miejscowych dwórek i dworzan przystrojonych w historyczne stroje, odbyła się w Pewli Ślemieńskiej (ubolewam, że nie w Ślemieniu). Jak przystało na bal dworski, hojni gospodarze ugościli przybyłych znakomitym jadłem i napitkami. W obiegu była okazjonalna moneta "lider", a w sprzedaży dla kolekcjonerów pamiątkowy medal.

Hieronim Woźniak

 

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.