Petra - siódmy cud świata
To miasto założone przez
Nabetejczyków w IV wieku p.n.e., stanowiące zespół
wykutych w skałach grobowców i świątyń, uznane za siódmy
cud świata, coraz częściej odwiedzane jest przez żądnych
wrażeń turystów. W ub. roku zwiedziło go m.in. kilkuset
polskich dziennikarzy. Chętnie zwiedzają go także wielcy
tego świata. Ostatnio podziwiał ten cud natury, do powstania
którego przyczyniły się także ludzkie ręce, prezydent
Francji Nicolas Sarkozy ze swoją sympatią Carlą Bruni.
Aby dostać się do tego
miasta, trzeba przebyć prawie 2 kilometry wąwozem, pomiędzy
piętrzącymi się nieraz nawet 200 m w górę kamiennymi blokami. Mieliśmy wyjątkowe szczęście,
że znaleźliśmy się tam w dniu, w którym oficjalnie ogłoszono,
że Petra, obok: Chińskiego Muru, Koloseum, Machu Picchu,
Piramidy Słońca w Teotihuacán, Tadź Mahal w Indiach, dostąpiła
tego wielkiego wyróżnienia.
Położona wśród
pustynnych wzgórz, w południowo-zachodniej części
Jordanii, na prastarym szlaku mirry i kadzidła, Petra była
niezwykle istotnym węzłem szlaków karawanowych, w wymianie
handlowej pomiędzy Arabią, a światem śródziemnomorskim.
Dzięki temu, że miasto było otoczone górami, a prowadziło
do niego tylko to jedyne wejście w kanionie, było nie do
zdobycia. Arabowie przez całe wieki strzegli jej tajemnicy.
Dopiero w 1812 roku angielskiemu podróżnikowi -
Burckhardtowi udało się dotrzeć do tego miasta w składzie
karawany, w przebraniu Arabki.
Petra to zespół wykutych w skałach grobowców i świątyń o imponujących fasadach,
które w czasach rzymskich zostało rozbudowane. Powstały wówczas
m.in. teatry i termy. Mimo prowadzonych badań
archeologicznych o życiu mieszkańców tego kamiennego grodu
wiemy niewiele. Nie wiadomo nawet czy budowali mieszkania czy
żyli w namiotach. Jedynym śladem mówiącym o ich potrzebach życiowych
są elementy wodociągu wykutego w skałach wąwozu, którym
sprowadzano wodę z odległej o około 5 km oazy Wadi Musa.
Po jednej stronie przepaścistego
wąwozu, wodociąg - a raczej kamienne koryto, biegnie na
wysokości
kilkudziesięciu centymetrów nad ziemią
i służyło do zaopatrywania w wodę zwierząt. Po drugiej było
na wysokości około metra, a woda przeznaczona była dla
ludzi.
Niezbyt szeroki wąwóz
miejscami zwęża się do tego stopnia, że gdyby słusznej
tuszy osoba chciała go pokonać na wielbłądzie, to miałaby
bardzo duży problem. Turyści, którzy nie mają ochoty
pokonać kilkukilometrowej przestrzeni pieszo /od wejścia na
teren parku do wąwozu i przez wąwóz/, mogą skorzystać z
jazdy wierzchem na koniku lub przejazdu czymś w rodzaju
bryczki.
Petrę zwiedza kilka tysięcy
osób dziennie. Wewnątrz miasta, obok podziwiania grobowców,
świątyń, resztek teatru rzymskiego czy mieniących się
wieloma kolorami bloków skalnych, można skorzystać z przejażdżki na wielbłądach, ugasić pragnienie, a także
zakupić pamiątki, do których zachęcają miejscowi
sprzedawcy. Wśród pamiątek duże zainteresowania budzą
pozdrowienia z Petry, które Arab wykonuje na poczekaniu,
zgodnie z wypisanym tekstem, w piasku wypełniającym niewielki
flakonik.
Noc spędziliśmy w Petrze.
Nowe położenie Petry różni się od kamiennego miasta tym,
że wjeżdża się do niej piękną, pełną serpentyn,
asfaltową szosą, a samo miasto położone jest na rozległych
wzgórzach i ma jakby więcej "oddechu". Zanim
jednak udaliśmy się na spoczynek, dobiegające do naszych
uszu ciekawe, orientalne melodie skusiły nas na zwiedzanie
miasta.
Na estradzie, przy głównej
ulicy miasta, odbywały się śpiewy i tańce. Poprzystrajane
samochody krążyły tam i z powrotem, pozdrawiając się
sygnałami klaksonów. Co jakiś czas wzbijała się w niebo
orgia sztucznych ogni. Tak Petra, nie czekając na państwowe
uroczystości, które miały się odbyć za kilka dni, na ad
hoc zorganizowanej imprezie, świętowała uznanie jej za 7.
cud świata. Miała co świętować. Uznanie jej za jeden z
najdroższych klejnotów świata niewątpliwie zwielokrotni
najazd turystów. Oznaczać to będzie, że ten
"podstawowy przemysł" znacznie pomnoży dochody jej
mie-szkańców i na tej kamiennej pustyni pozwoli na jeszcze
bardziej godne życie.
Zbudził nas piękny, gorący,
słoneczny ranek. W promieniach porannego słońca, góry
otaczające Petrę, jakby poweselały. One chyba też wyrażały
swoją radość z faktu, że otaczają jordańską perłę, która
od tego dnia zdobi również koronę kulturowego dziedzictwa
świata.
Antoni Urbaniec