Nad Sołą i Koszarawą - nr 3 (226) - 1 Luty  2008

  |poprzedni artykuł|  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|

 
Petra - siódmy cud świata

To miasto założone przez Nabetejczyków w IV wieku p.n.e., stanowiące zespół wykutych w skałach grobowców i świątyń, uznane za siódmy cud świata, coraz częściej odwiedzane jest przez żądnych wrażeń turystów. W ub. roku zwiedziło go m.in. kilkuset polskich dziennikarzy. Chętnie zwiedzają go także wielcy tego świata. Ostatnio podziwiał ten cud natury, do powstania którego przyczyniły się także ludzkie ręce, prezydent Francji Nicolas Sarkozy ze swoją sympatią Carlą Bruni.

Aby dostać się do tego miasta, trzeba przebyć prawie 2 kilometry wąwozem, pomiędzy piętrzącymi się nieraz nawet 200 m w górę kamiennymi blokami. Mieliśmy wyjątkowe szczęście, że znaleźliśmy się tam w dniu, w którym oficjalnie ogłoszono, że Petra, obok: Chińskiego Muru, Koloseum, Machu Picchu, Piramidy Słońca w Teotihuacán, Tadź Mahal w Indiach, dostąpiła tego wielkiego wyróżnienia.

Położona wśród pustynnych wzgórz, w południowo-zachodniej części Jordanii, na prastarym szlaku mirry i kadzidła, Petra była niezwykle istotnym węzłem szlaków karawanowych, w wymianie handlowej pomiędzy Arabią, a światem śródziemnomorskim. Dzięki temu, że miasto było otoczone górami, a prowadziło do niego tylko to jedyne wejście w kanionie, było nie do zdobycia. Arabowie przez całe wieki strzegli jej tajemnicy. Dopiero w 1812 roku angielskiemu podróżnikowi - Burckhardtowi udało się dotrzeć do tego miasta w składzie karawany, w przebraniu Arabki.

Petra to zespół wykutych w skałach grobowców i świątyń o imponujących fasadach, które w czasach rzymskich zostało rozbudowane. Powstały wówczas m.in. teatry i termy. Mimo prowadzonych badań archeologicznych o życiu mieszkańców tego kamiennego grodu wiemy niewiele. Nie wiadomo nawet czy budowali mieszkania czy żyli w namiotach. Jedynym śladem mówiącym o ich potrzebach życiowych są elementy wodociągu wykutego w skałach wąwozu, którym sprowadzano wodę z odległej o około 5 km oazy Wadi Musa.

Po jednej stronie przepaścistego wąwozu, wodociąg - a raczej kamienne koryto, biegnie na wysokości kilkudziesięciu centymetrów nad ziemią i służyło do zaopatrywania w wodę zwierząt. Po drugiej było na wysokości około metra, a woda przeznaczona była dla ludzi.

Niezbyt szeroki wąwóz miejscami zwęża się do tego stopnia, że gdyby słusznej tuszy osoba chciała go pokonać na wielbłądzie, to miałaby bardzo duży problem. Turyści, którzy nie mają ochoty pokonać kilkukilometrowej przestrzeni pieszo /od wejścia na teren parku do wąwozu i przez wąwóz/, mogą skorzystać z jazdy wierzchem na koniku lub przejazdu czymś w rodzaju bryczki.

Petrę zwiedza kilka tysięcy osób dziennie. Wewnątrz miasta, obok podziwiania grobowców, świątyń, resztek teatru rzymskiego czy mieniących się wieloma kolorami bloków skalnych, można skorzystać z przejażdżki na wielbłądach, ugasić pragnienie, a także zakupić pamiątki, do których zachęcają miejscowi sprzedawcy. Wśród pamiątek duże zainteresowania budzą pozdrowienia z Petry, które Arab wykonuje na poczekaniu, zgodnie z wypisanym tekstem, w piasku wypełniającym niewielki flakonik.

Noc spędziliśmy w Petrze. Nowe położenie Petry różni się od kamiennego miasta tym, że wjeżdża się do niej piękną, pełną serpentyn, asfaltową szosą, a samo miasto położone jest na rozległych wzgórzach i ma jakby więcej "oddechu". Zanim jednak udaliśmy się na spoczynek, dobiegające do naszych uszu ciekawe, orientalne melodie skusiły nas na zwiedzanie miasta.

Na estradzie, przy głównej ulicy miasta, odbywały się śpiewy i tańce. Poprzystrajane samochody krążyły tam i z powrotem, pozdrawiając się sygnałami klaksonów. Co jakiś czas wzbijała się w niebo orgia sztucznych ogni. Tak Petra, nie czekając na państwowe uroczystości, które miały się odbyć za kilka dni, na ad hoc zorganizowanej imprezie, świętowała uznanie jej za 7. cud świata. Miała co świętować. Uznanie jej za jeden z najdroższych klejnotów świata niewątpliwie zwielokrotni najazd turystów. Oznaczać to będzie, że ten "podstawowy przemysł" znacznie pomnoży dochody jej mie-szkańców i na tej kamiennej pustyni pozwoli na jeszcze bardziej godne życie.

Zbudził nas piękny, gorący, słoneczny ranek. W promieniach porannego słońca, góry otaczające Petrę, jakby poweselały. One chyba też wyrażały swoją radość z faktu, że otaczają jordańską perłę, która od tego dnia zdobi również koronę kulturowego dziedzictwa świata.

Antoni Urbaniec

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.