kompleksu Starego Zamku i Parku Habsburgów w Żywcu

Nad Sołą i Koszarawą - nr 2 (225) - 15 Styczeń 2008

 |poprzedni artykuł|   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny  artykuł| 


 

Prosto z mostu

Pierwsze dni stycznia to szczególny okres, okres podsumowania poprzedniego roku. Zamierzałem dokonać takiej analizy w skali naszego regionu, ale uprzedziła mnie w tym red. M. Lach z Dziennika Zachodniego, gdzie w sposób profesjonalny dokonała przebiegu ważnych wydarzeń z poprzedniego roku na Żywiecczyźnie. Moim zdaniem, zupełnie niepotrzebny był wstręt osobowy co do jednego z kandydatów do parlamentu, ale cóż, to jest prawo dziennikarza i red. Lach z tego skorzystała.

W związku z powyższym zmieniam treść felietonu, dzieląc się swoimi refleksjami na tematy jak zwykle społeczno-polityczne. Asumptem do tego były w czasie laby świątecznej lektury gazet i czasopism oraz nachalne nieraz audycje telewizyjne, szczególnie na kanałach TVN 24 i Superstacji.

Krótki co prawda okres sprawowania władzy przez nową koalicję unaocznił jak wielka jest przepaść między poprzednim rządem a obecnym.

Prawdą jest, że nowy rząd za wszelką cenę postanawia sobie obnażyć błędy poprzedniej ekipy, ale w przypadku ostatniej zmiany jest to aż zatrważające. Poprzednia ekipa, a szczególnie formacja Prawa i Sprawiedliwości złapała się we własne sidła nie przewidując, że tandem Kaczyńskich może być już po dwóch latach na śmietniku historii.

Stąd też zostało wiele niejasności, wiele spraw niedokończonych, często zresztą bardzo kontrowersyjnych. Ale przy okazji wychodzi wiele spraw, które przeciętnego śmiertelnika przyprawiają o zawrót głowy. Hasłem przewodnim koalicji PiS, Samoobrona i LPR było stworzenie IV Rzeczypospolitej, a wraz z nią lansowano ideę "taniego państwa".

O tym jak tą ideę realizowano świadczy przerost w administracji rządowej oraz oszczędności finansowe w poszczególnych resortach. Nie będę powtarzał tego, o czym wszyscy wiedzą, ale zelektryzowała mnie jedna informacja. Rzecz dotyczy wydawania środków pieniężnych przez osoby, które miały dostęp do specjalnych kart. To się w pale nie mieści, aby urzędnik państwowy mógł być tak bezczelny i państwowe środki wydawać na własne potrzeby. Suma tych indywidualnych wydatków to kwota około 1,2 ml zł, z czego przynajmniej 30% wydatków to kwoty wydane z naruszeniem prawa.

Być może w skali kraju jest to w budżecie mikroprocentowa kwota, ale chyba nie o to chodzi, chodzi o zasadę uczciwości urzędników państwowych, którzy do najbiedniejszych w kraju wcale nie należą. Czasem przez głupią jedną decyzję ministerialną budżet państwa traci dużo, dużo więcej.

Kolejna refleksja nasuwa się w związku z potyczkami, a właściwie to już wojną między poprzednią ekipą z resortu sprawiedliwości a obecną. Wychodzi z tego, że jedni zamykali do aresztów, a drudzy ich teraz wypuszczają.

Sam liznąłem prawa, ale zawsze mnie uczono, że jak paragraf to paragraf, a nie tak, że poprzednicy interpretowali go tak, a następcy inaczej.

Czas pokaże, jakie będą efekty finalne, ale z kolei boję się, że zamiast sądów w akcji najczęściej będzie się używać sejmowych komisji śledczych, co wcale nie jest zdrową praktyką przy osądzaniu spraw, które z reguły mają podtekst polityczny.

Jak na razie widać, nowa ekipa stara się nie wychodzić przed orkiestrę i mniej mówi o tanim państwie, a bardziej pilnuje oszczędności. Oby się tyko nie zagłodzili.

I jeszcze jedna taka z ostatniej chwili informacja, która mieści się w rubryce "tanie państwo". Otóż doczytałem się, że wysoki urzędnik Pałacu Prezydenckiego, a konkretnie pani minister Fotyga za nasze pieniądze bawiła na urlopie w Krynicy. Te nasze pieniądze to przejazd służbową Lancią w asyście dwóch "borowików", którzy spełniali tam chyba rolę kamerdynerów.

Szanuję głowę państwa, ale tego Mu wybaczyć nie można. Uzasadnienie, że pani minister z racji swej funkcji ma przedzieloną obstawę jest co najmniej idiotyczne i dziwię się, że w państwie prawa wysoki urzędnik z kancelarii prezydenta nawet na wczasach musi się bać. A czy nie wystarczyłaby ochrona wykonywana przez męża, z którym ta pani była na urlopie? Jest to absurd, ale absurd bardzo kosztowny.

O ile już pogodziłem się z nadużyciami przywilejów przez poprzednią ekipę, o tyle szlag mnie chciał trafić jak dowiedziałem się, że nasz Wysoki Sejm podniósł od nowego roku apanaże tak w dietach, jak i w ryczałtach na biura poselskie. To już czysta kpina z wyborców i całego społeczeństwa. Argumentacja, że odbierze się parlamentarzystom bezpłatne taksówki czy inne wydatki mieszkaniowe jest śmieszna i idiotyczna. Obraża nas to, gdyż tenże Sejm wybrany przez nas po prostu z nas kpi.

Mogę to tłumaczyć tym, że posłowie dostali podwyżki, gdyż szykują się od nowego roku podwyżki od prądu zaczynając, a na żywności kończąc.

Wydawało mi się, że ta większość parlamentarna, która tworzy rząd wyciągnie wnioski z poprzednich błędów. Ale gdzie tam. Zadaję pytanie. Jak to się ma do przewidywanej od marca podwyżki rent o 5,6% (słownie: pięć i sześć dziesiątych procenta). Czyli rencista, który ma na rękę 700 złotych otrzyma "aż" około 40 złotych.

Boję się, że z tak szumnych zapowiedzi w exposé premiera Donalda Tuska będzie niewiele spełnionych obietnic, które padały w czasie kampanii wyborczej.

Jest coś, co tworzy coraz bardziej zapalną atmosferę w kraju. To ogromna dysproporcja w płacach między sferą budżetową, a pracownikami najemnymi.

Podawane przeciętne czy też minimalne wynagrodzenia w skali kraju to czysta fikcja, a właściwie wierutne kłamstwo.

Najbardziej upodloną (nie boję się tego określenia użyć) grupą społeczną są niestety emeryci i renciści. Przede wszystkim emeryci. Spotykam ludzi, którzy za ponad 40-letni staż pracy w firmach państwowych otrzymują niecały tysiąc złotych. Ale jest to grupa społeczna, grupa milcząca. Bo proszę sobie wyobrazić strajk emerytów wraz z rencistami. Pies z kulawą nogą by nie zareagował. Władza powie, a niech sobie postrajkują to im pójdzie na zdrowie. Może te refleksje są smutne. Ale unaoczniają naszą rzeczywistość. Gdyż z jednej strony gospodarka pnie się do góry, zmniejsza się bezrobocie (kosztem emigracji), zaś z drugiej strony rośnie strefa biedy, gdzieniegdzie już nędzy. Ale kończąc wierzę, że nie spełni się hasło "lepiej już było". Bądźmy dobrej myśli.

Kazimierz Semik

 

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.