Czas przypomnieć ojców dzieje
Dzieje wsi Gilowice
Uroczystość, upamiętniająca
250. rocznicę przeniesienia naszego obecnego kościoła z
Rychwałdu do Gilowic i 460. rocznica jego konsekracji jest równocześnie
okazją do wspomnienia, że 683 lata temu, w 1324 roku
ustanowiono tutaj w Gilowicach parafię. Wprawdzie nie ma na tę
okoliczność żadnego dokumentu, istnieje jedynie zapis o tym
fakcie w "Liber Beneficiorum" Jana Długosza i w
Spisie Świętopietrza pod rokiem 1325, gdzie widnieje
wzmianka o oszacowaniu parafii na kwotę jednej grzywnyi 15
skojców rocznej prowenty (dochodu).
Są to jednocześnie
pierwsze zapiski, że ta wieś już wówczas istniała.
Gilowice liczyły w tym czasie zaledwie 147 mieszkańców.
Utworzona parafia była jednak tak uboga, że jej pierwszy
pleban o imieniu Rudolf nie był w stanie uiścić opłaty świętopietrza
w roku następnym 1325, w wysokości 5 skojców.
Gdyby nie ten krótki zapis,
figurujący w źródłach kościelnych, nie mielibyśmy żadnej
wiadomości o początkach istnienia naszej wsi, albowiem żadne
dawne dokumenty świeckie o Gilowicach nie wspominają. Akta
byłego państwa ślemieńskiego zostały rozproszone po całej
Polsce, a nawet za granicę. Jakieś szczątkowe,
szesnastowieczne dokumenty znajdują się w Archiwum w Kórniku
pod Poznaniem, dawnej siedzibie rodowej Samuela Grudzińskiego,
męża Katarzyny Komorowskiej-Grudzińskiej, ale są nieuporządkowane.
Gros tych akt znajdowało się w zamku w Pieskowej Skale i tam
spłonęły w czasie pożaru. Inwentarz dóbr ślemieńskich
po podziale żywieckich włości Komorowskich dokonanym w roku
1608, a sporządzony na tę okoliczność w roku 1611, odnalazł
się w Paryżu, wywieziony tam przez króla Jana Kazimierza.
Pani Zofia Rączka z Żywca, sporządziła mikrofilm z tych
dokumentów, przywiozła do Polski, ale zawłaszczyło je
Archiwum Miasta Krakowa. Szczątkowe wiadomości o Gilowicach
można znaleźć w licznych publikacjach jakie istnieją w
archiwach i bibliotekach, ale by je odnaleźć, wymaga to
wprost benedyktyńskiej pracy.
Tereny nasze, stanowiące
pogranicze polsko-śląsko-węgiersko-czeskie, w średniowieczu
do spokojnych nie należały. Ziemie te często zmieniały włodarzy.
W początkach IX wieku stanowiły terytorium państwa Wiślan,
by po stosunkowo krótkim okresie istnienia tego organizmu
popaść w zależność od Państwa Wielkomorawskiego, a po
jego upadku stały się posiadłością Czech. Na przełomie X
i XI wieku tereny te, w niezbyt jasnych okolicznościach,
opanował Mieszko I. Do roku 1179 obecna Żywiecczyzna była
integralną częścią Ziemi Krakowskiej. W wyniku darowizny
księcia Kazimierza Sprawiedliwego na rzecz śląskiego księcia
Mieszka Plątonogiego, księstw siewierskiego i oświęcimskiego,
tereny tutejsze znalazły się w obrębie Śląska na z górą
trzysta lat.
Na obszarach Pogórza, w ostępach
leśnych, na karczowiskach, z dala od regionów już
zagospodarowanych, wsie powstawały samorzutnie, a zapoczątkowywali
je bardzo często zbiegowie z centralnej Polski, Czech, Węgier.
Z biegiem czasu pojawiał się ktoś znacznie potężniejszy,
kto zawładnął już istniejącą osadą, podporządkował
sobie miejscowy ludek, a przy poparciu władających wówczas
Polską stawał się posiadaczem całego obszaru - z nadania.
Pierwotne wsie, to większe skupiska ludzkie, ulokowane na
niewielkim obszarze, nie posiadające określonych granic, jak
to jest w czasach współczesnych. Pozostałością braku
takiego rozgraniczenia pomiędzy poszczególnymi miejscowościami
jest przykład samych Gilowic na pograniczu ze Ślemieniem w północno-wschodnim
rejonie wsi. Granicę tam ustalono ostatecznie dopiero w 1921
roku, po wielokrotnym jej przesuwaniu i po rozparcelowaniu
reszty ziemi Starego Dworu. Dziś granica przebiega niemal środkiem
dawnych pól tego folwarku, ustawicznie zaliczanego do Ślemienia,
nigdy do Gilowic, mimo że siedziba znajdowała się na
terenie tutejszej wsi. Podczas zaborów ustalono jedynie
tymczasową linię graniczną, która wdzierała się enklawą
w obszar Gilowic, na której stały cztery komornicze chałupy,
zamieszkałe przez dwie rodziny Szwedów, jedną Sroków i
jedną Zyzańskich. Rodziny te przyporządkowane zostały do
wsi Ślemień i dopiero po drugiej wojnie światowej enklawę
tę zlikwidowano, kiedy na niej stał już tylko jeden dom.
W średniowieczu tereny tutejsze zasilili swą obecnością
przybysze zza Karpat, wędrowni pasterze, zwani u nas
Kumanami, lub Wałachami. Stali się oni założycielami wielu
wsi pasterskich na Żywiecczyźnie, w południowej jego części.
U nas w Gilowicach również pozostały relikty ich obecności,
w postaci nieco już spolszczonych nazwisk, takich jak: Pasko,
Ormaniec, Pindel, Sarlej, Hulbój i wiele innych, jakich już
dzisiaj w Gilowicach nie spotykamy, a także nazwy niektórych
sprzętów owczarskich i rolniczych, zazwyczaj drewnianych,
pochodzą z języka tych przybyszów. Jeszcze w XIX wieku dość
rozpowszechnione było u nas nazwisko Koman.
Prof. Stanisław Kutrzeba w
swojej publikacji traktującej o pierwotnym ustroju prawa w
Polsce twierdzi, że wsi mające w swojej nazwie końcówkę
"ice", to dawne siedziby polskie, pochodzące
jeszcze z czasów piastowskich. Że Gilowice do takich wsi właśnie
należą, wskazują przytoczone uprzednio zapisy kronikarskie.
Wieś nasza swoje istnienie
zawdzięcza bez wątpienia utworzeniu tutaj parafii, na co
niewątpliwy wpływ miały ówczesne wydarzenia polityczne w
Polsce. W pierwszym rzędzie jednak książę Władysław Łokietek,
zwycięsko walczący o tron krakowski i jego późniejsze
zabiegi o odbudowę królestwa polskiego, ale przede wszystkim
jego starania u papieża Jana XXII o koronę, w zamian za co
zobowiązał się do wznowienia płacenia trybutu świętopietrza
przez tutejsze diecezje na rzecz Stolicy Apostolskiej w
Awinionie, zgodnie z uchwałami Soboru wienneńskiego z 1312
roku. Obowiązku tego w okresie rozbicia dzielnicowego niemal
całkowicie zaniechano.
Początki istnienia Gilowic
giną w mrokach średniowiecza. Żaden dokument lokacyjny nie
istnieje, choć podział wsi na role wskazuje, że chyba w późniejszym
już czasie taka lokacja została dokonana na prawie
magdeburskim. Kto i kiedy został pierwszym jej właścicielem,
nie wiadomo. Stan przynależności Gilowic i Ślemienia do
konkretnego właściciela, burgrabiego krakowskiego, Piotra
Szaszowskiego herbu "Szaszor", znajdujemy dopiero w
oświęcimskich księgach sądowych zapisane pod rokiem 1503
przy okazji jego procesu z Komorowskimi z Żywca. Szaszowski
stawiał wówczas przed sądem trzech kmieci i sołtysa
Gilowic za świadków, że oni tylko jemu dawali daninę, a
nikomu innemu. Najprawdopodobniej Komorowscy chcieli wejść w
posiadanie Gilowic, bowiem o zakup tej wsi czynili starania
przez osiemdziesiąt lat. Dopiero spadkobierca Szaszowskich,
niejaki Hieronim Noskowski, o którym nic nie wiadomo, sprzedał
Gilowice i Ślemień Komorowskim w roku 1545. Przez następne
dwa wieki Gilowicami władali Komorowscy, po czym drogą
koligacji małżeńskich przeszły na własność
Wielopolskich, a Wielopolscy w 1846 roku sprzedali wieś wraz
z całym ówczesnym państwem ślemieńskim Władysławowi
Branickiemu.
W księdze "Regestrów
podatku" z 1662 roku widnieje wykaz wsi państwa ślemieńskiego,
z podaniem ilości mieszkańców i liczby domów:
Miejscowość
liczba mieszkańców
il. zabudowań mieszkalnych
1. Ślemień
291
36
2. Las
(Komorowie)
132
16
3. Kurów
169
20
4. Kocoń
165
16
5.
Gilowice
347
46
6. Oczków
93
10
7.
Pewel
145
16
8.
Okrajnik
152
nie podano
9. Łysina
30
nie podano
10. Rychwałd
100
21
11. Rychwałdek
111
8
12. Łękawica
189
36
Razem
1924
(poddani)
225
Mieszkańcy
dworu
70
Na dwóch
folwarkach
44
Łącznie mieszkańców
2038 osób
Zastanawiające, że w
przeciągu niemal trzech i pół wieku ilość mieszkańców
Gilowic wzrosła niewiele ponad dwukrotnie. Dowodzi to
sytuacji, że ludność dziesiątkowana była częstymi
epidemiami, ale także i ucieczkami chłopów przed
niewiarygodnym uciskiem, jaki dotykał wieś. Oświęcimski sędzia
Piotr Grodecki, w połowie XVII wieku stwierdził, że tylko na przestrzeni
jedenastu lat z państwa ślemieńskiego zbiegło prawie tysiąc
osób. Efektem takiej sytuacji był całkowity zanik wielu,
nazwisk istniejących we wsi jeszcze w połowie XVII wieku,
takich jak: Argala, (nazwisko wałaskie) Bębnik, Bdyda,
Barus, Buczak, Bierczak, Chrzusik, Czabanik, Dniak, Fiedor,
Gawlak, Gancarz, Hańczak, Jelitko, Koman, Kajder, Kontek,
Kundyra, Kitka, Miczek, Miesiączek, Munko, Kubak, Nikla,
Pawlica, Plucik, Primus, Rojak, Rydzek, Starypan, Strzępiec,
Słapek, Sajnog, Szygała, Szarzak, Toma, Tekieli, Urka,
Urbanek, Wymokły, Wierba, Wikliński, Worgiel, Zagórski,
Zontek. Kilka tych nazwisk utrwaliło się w nazewnictwie półrolków,
inne zanikły zupełnie. /cdn/
Bronisław Sroka