CZAS PRZYPOMNIEĆ OJCÓW DZIEJE
KORBIELÓW /cd./
W poprzednim, 23 (222) numerze NSiK, przedstawiłem początki
istnienia wsi Korbielów, z poszerzeniem informacji o obciążeniach
feudalnych ludności z 1712 roku. W opisywanym okresie zmienił
się właściciel Korbielowa, jak i całych dóbr żywieckich.
Mikołaj Komorowski (żył w
l. 1578-1633), który po roku 1608 doprowadził do rozkwitu
gospodarkę folwarczną na Żywiecczyźnie, a jednocześnie
znany okrutnik i hulaka, popadał w długi. Nękany przez
wierzycieli, został zmuszony sprzedać w roku 1624 dobra żywieckie
królowej Konstancji, żonie polskiego króla Zygmunta III
Wazy. Po jej śmierci w roku 1631 spadek odziedziczyli
synowie: Aleksander, Karol i późniejszy król Polski Jan
Kazimierz (samodzielnie po roku 1655). Od roku 1675 państwo
żywieckie dzierżawione, a po 1678 roku zakupione, staje się
własnością Jana Wielopolskiego herbu Starykoń. Był on ożeniony
z Konstancją Krystyną Komorowską, wnuczką sławnego hulaki
Mikołaja. Ostatnim z Wielopolskich właścicielem Korbielowa
był Franciszek Wielopolski (1732-1809), który w 1794 roku z
powodu długów oddał go rodzinie Grzębskich. Kolejnym właścicielem
był syn polskiego króla Augusta III Sasa, książę
sasko-cieszyński Albrecht Kazimierz August (1738-1822), który
26 czerwca 1816 roku zakupił Korbielów od Grzębskich.
Jednak już w 1822 roku przekazał posiadłość bratankowi,
arcyksięciu Karolowi Ludwikowi Habsburgowi (1771-1847),
synowi cesarza rzymskiego Leopolda II. Karol Ludwik w 1838
roku wykupił od Adama Wielopolskiego pozostałe dobra na Żywiecczyźnie,
łącznie z zamkiem w Żywcu. Z rodziny Habsburgów właścicielami
Żywiecczyzny byli: w latach 1838-1847 Karol Ludwik, w latach
1847-1895 Albrecht Fryderyk (1817-1895), w latach 1895-1933
Karol Stefan (1860-1933) i w latach 1933-1939 Karol Olbracht
(1888-1951).
Końcem XVIII wieku Polska
utraciła niepodległość. Już w roku 1772, w wyniku
pierwszego rozbioru Polski, jej południowe tereny znalazły
się w posiadaniu Austrii. Żywiecczyzna, a zatem i Korbielów
należały do Królestwa Galicji i Lodomerii. Cesarz Józef II
wprowadził szereg reform włościańskich. Chłop przestał
być poddanym właściciela folwarku, a stał się chłopem
cesarskim. Od 1782 roku pańszczyznę zamieniono na czynsz
tylko z niewielkimi wymogami robocizny.
Udokumentowanie zmiany obciążeń
feudalnych jakie obowiązywały w 1712 roku, znajdujemy w
dokumencie inwentarskim z 1790 roku. Wówczas w Korbielowie było
12 zarębków, 1 zagroda, 2 młyny i jeden tartak. Mieszkało
24 półzarębników, 5 zagrodników, 34 polaniarzy, i 79 chałupników
wraz komornikami. Świadczy to o wzroście ludności, a także
dużym jej zubożeniu. Półzarębnicy płacili z tygodnia 36
złotych górskich, wyrabiali rocznie po 20 kóp gontów, odpłatnie
po 3 gr od kopy. Mieli też obowiązek zimą dostawiać na
tartak 2 tramy (grube belki). Z obliczenia opłaty od owiec
wynika, że hodowano ich aż 943 sztuki, a w kluczu jeleśniańskim
(10 wsi) 5945 sztuk. Tak znaczący przyrost ludności i
hodowanej zwierzyny był możliwy poprzez legalizację tzw.
przyrobisk powstających kosztem lasu. Pnie drzew cerchlowano
(pozbawiano kory) i jako posusz ścinano lub wypalano. Pnie
karczowano, a ziemię przeznaczano na łąki i pastwiska.
Najlepsze tereny, blisko położone, równinne i żyzne
przeznaczano stopniowo w pola uprawne. Przyrobiska
legalizowano, nakładając na właściciela obowiązek
uiszczania podatku od obliczonej powierzchni. Często dzielono
półzarębki z przeznaczeniem dla spadkobierców.
Poza omawianym już obowiązkiem
wobec państwa: robocizny i podatków, chłopi mieli obowiązek
służby wojskowej. Podlegali jej mężczyźni od 19 do 29
roku życia. Co trzy lata spisywano rekrutów, a co roku
odbywał się pobór. Służba wojskowa trwała 14 lat.
Zwalniano od służby gospodarzy i synów podstarzałych
rodziców. W przypadku odziedziczenia gospodarstwa następowało
zwolnienie ze służby w wojsku. Istniał też obowiązek
zapewnienia stałych lub czasowych kwater żołnierzom i
oficerom za odpłatnością. Do obowiązków, lecz w ramach
robocizny, było też utrzymanie dróg i mostów, dostarczanie
podwód (furmanki, sanie) dla urzędników i wojska, a także
udział w obławach na zbójców i drapieżną zwierzynę.
Zbójnictwo na Żywiecczyźnie
zapoczątkowali napływający tu w XVI wieku pasterze wołoscy.
Mający swoją władzę (wajdów - wojewodów), nie chcąc
utracić wolności osobistej i poddać się zwierzchności
zamkowej, nakładającej na nich obowiązki feudalne. Wielu z
nich, a także zbuntowani przeciw pańszczyźnie chłopi,
uciekało w góry, tworząc bandy utrzymujące się z grabieży.
Napadali na dwory, folwarki, plebanie, kupców, a nawet szałasy
i chałupy zamożniejszych chłopów. Często też wymierzali
innym sprawiedliwość, którą kierowali się według sobie
pojętego prawa. Wśród grup zbójeckich bywali też
zbiegowie z wojska i więzień. Mało było przypadków, by
odbierali bogatym, a dawali biednym.
Trudno dostępne lasy,
jaskinie i szałasy w górach, były dobrym schronieniem dla
zbójników. Takie warunki były też w okolicy Korbielowa.
Przykłady takie zamieścił w swej kronice Andrzej Komoniecki
pisząc o "pieniądzach zbójecznych" na Polanie
Student nad Korbielowem, o wyczynach pijackich orawskich zbójników
na górze zwanej przez to Pilskiem i wreszcie o górze
Taniecznik, gdzie "... zbójcy żywieccy na wzór
orawskich pijatyki odprawiali i tańce czynili".
Zbójnictwo było karane
poprzez sądy doraźne, wydające surowe wyroki: ćwiartowaniem,
wbijanie na pal, obdzieranie ze skóry, przypiekanie lub łamanie
kołem. Hetmanów zbójnickich wieszano za żebra na haku.
Profesor Franciszek Lenczowski na lekcjach historii dawał
przykład wyroku na hetmanie o nazwisku Bury, który wieszany
za żebro na żywieckim rynku, miał wołać z drwiną
"wio Bury do góry".
Kres zbójnictwa na Żywiecczyźnie
nastąpił za sprawą władz austriackich. Po zniesieniu pańszczyzny
i uwłaszczeniu chłopów w 1848 roku, zbójnictwo góralskie
prawie całkowicie zanikło.
Wydawałoby się, że w tak
odległej, przygranicznej i górzystej miejscowości, tylko zbójnicy
i dzikie zwierzęta stanowią zagrożenie mieszkańcom. Jednak
i tu docierały dalekie echa burz dziejowych. I tu mieszkańcy
odczuli skutki "potopu" szwedzkiego. Końcem 1655
roku Szwedzi zajęli Rzeczpospolitą, aż po jej południowe
krańce. W październiku tego roku król Jan Kazimierz Waza,
uchodząc na Śląsk (do Głogówka), zatrzymał się w Żywcu,
mobilizując ludność do walki z najeźdźcą. Chłopi,
zapewne i z Korbielowa, wraz z mieszczanami przystąpili do
oddziałów partyzanckich. Oswobodzili Oświęcim, brali udział
w odsieczy Częstochowy, a w Wieluniu, w styczniu 1656 roku
rozgromili szwedzki oddział. Następstwem ich czynów była
wyprawa pacyfikacyjna na Żywiecczyznę. Wyparcie Szwedów
nastąpiło 9 marca, w czym znaczący udział mieli chłopi,
poddani króla Jana Kazimierza. "Za wierność i życzliwe
w różnych okazjach przeciw Szwedom pokazane usługi" król
nagrodził wielu chłopów przywilejami nadanymi w dniu 24
marca 1657 roku. Było to zwolnienie od pańszczyzny, jednak
nie zachowała się imienna dokumentacja dotycząca mieszkańców
Korbielowa.
Warcholstwo, kontrybucje i
grabieże Żywiecczyzny miały też miejsce w 1662 roku ze
strony konfederacji wojskowych, zwłaszcza ze Związku Święconego,
a nawet tych, którzy z rozkazu króla przybyli tu by bronić
przed grabieżami. To chorągiew dragońska (200 koni) pod dowództwem
porucznika Stefana Bidzińskiego nadużywała uprawnień
otrzymanych od króla. Ich nadużyciom sprzeciwili się górale
z Jeleśni i okolicznych wiosek, w tym Korbielowa. Broniąc
dojścia od strony Żywca, w Mutnym zbudowali szańce i
postawili warty, grożąc zbrojnym oporem. Porucznik nie
dotrzymał warunków rokowań prowadzonych przez księdza
Stanisława Kaszkowica, proboszcza żywieckiego. Grabiono
wsie, a przywódców buntu, nawet zasłużonych w walce ze
Szwedami, uwięziono. Dopiero po interwencji u króla więźniów
uwolniono, a porucznik Bidziński ze swymi dragonami musiał
opuścić Żywiecczyznę.
Skutkiem tych wydarzeń
wiele setek chłopskich gospodarstw uległo ruinie, a ich następstwem
było zbiegostwo na Śląsk, Orawę lub Morawy. Szacuje się,
że w państwie żywieckim w latach 1662-1673 ubyło 2500
poddanych. Wraz z wojnami nastąpiły niedostatki, głód i
epidemie. Była więc duża śmiertelność, zwłaszcza
dzieci. Istnieją zapisy, że w Parafii Jeleśnia, istniejącej
od 1628 roku, w roku 1655 mieszkało 2050 chłopów.
Zanotowana śmiertelność, dzieci tylko w roku 1679 wynosiła
52 w wieku od 7 do 10 lat, a w roku 1688 aż 72. Z licznego
potomstwa, dziesięcioro urodzonych dzieci góralskiego małżeństwa,
często tylko połowa osiągała wiek dojrzały. Biorąc pod
uwagę dodatkowe trudności, jak długie i uciążliwe zimy,
nieurodzaj i klęski żywiołowe, łatwiej zrozumieć dlaczego
wówczas, ale i w niezbyt odległej przeszłości, tyle ludzi
emigrowało w poszukiwaniu łatwiejszego życia. /cdn/
Józef Pszczółka
Bibliografia: Andrzej Majewski
"Dzieje Korbielowa".