W Południowym Tyrolu
Południowy Tyrol - Sud Tirol /Górna
Adyga/, należący do Włoch od 1919 roku, wcześniej często zmieniał
przynależność państwową, nie zawsze z intencjami tutejszej ludności.
W roku 1805 Tyrol dostaje się pod panowanie królestwa Bawarii, mimo
powstania ludności pod dowództwem A. Hofera. Z kolei w roku 1809
Tyrol podzielono na trzy części, aby w roku 1814 ostatecznie powrócił
do cesarstwa austriackiego. Rok 1919 to następna zmiana i Południowy
Tyrol zostaje przyznany Włochom i ta sytuacja trwa po dzień
dzisiejszy. Stolicą całego Tyrolu jest austriacki Innsbruck. Południowy
Tyrol zwany Górną Ady-gą graniczy z Austrią, Niemcami i Szwajcarią.
Z Austrii jadąc przez Innsbruck do Południowego Tyrolu można dotrzeć
dwoma niezwykle malowniczymi drogami. Pierwsza prowadzi malowniczą
prawie 20 km estakadą przez przełęcz Brenner /1371 m n.p.m./ w
kierunku na Bolzano /Bozen/. Druga, również niezwykle urocza,
prowadzi autostradą w kierunku na Bregenz, by w miejscowości Landeck
skierować się w stronę przełęczy Reschen /1510 m n.p.m./ prowadząc
wśród alpejskich szczytów, często ośnieżonych, w kierunku
Merano, dalej do stolicy regionu Bolzano. Południowy Tyrol zamieszkały
jest przez ludność pochodzenia austriackiego (około 70%). Stąd też
ciągłe problemy narodowościowe.
Po przyłączeniu do Włoch nastąpiła
italinizacja, szczególnie w okresie rządów Mussoliniego przybrała
represyjny charakter. W tym czasie używany przez miejscową ludność
strój tyrolski oraz język niemiecki był zabroniony, nauczycieli i
oporną ludność wysiedlano do Niemiec i Europy wschodniej. Również
po drugiej wojnie światowej w tym regionie było niespokojnie, bowiem
w latach 1950 i 1965 miały miejsca zamachy terrorystyczne mające na
celu zjednoczenie Tyrolu. W zamachach tych wysadzano elektrownie i
linie energetyczne prowadzące do północnych Włoch. To powodowało
duże straty w uprzemysłowionej gospodarce tej części Włoch i w końcu
rząd włoski zmienił swoją politykę w stosunku do tego regionu. Południowy
Tyrol otrzymał z początkiem lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku
szeroką autonomię. W instytucjach i urzędach można posługiwać się
językiem niemieckim i włoskim. W szkołach dzieci rozpoczynają naukę
w języku niemieckim. Naukę języka włoskiego rozpoczyna się od
klasy drugiej. Jednak na ulicy słychać głównie język niemiecki.
Po zamachach terrorystycznych i wprowadzeniu autonomii, rząd włoski
rozpoczął również szerokie uprzemysłowienie tego regionu, co
zdecydowanie wpłynęło na poprawę sytuacji materialnej tutejszej
ludności, która wcześniej utrzymywała się głównie z rolnictwa.
Rolnictwo uprawiane na alpejskich stokach /500 - 1700 m n.p.m./
przynosiło bardzo małe dochody i była to bardzo trudna praca. Połowę
areału przeznaczano na uprawę, a drugą na łąki. Hodowano też
owce i bydło, mimo to trudno było utrzymać rodzinę, chociaż
stopniowy rozwój turystyki zaczął poprawiać dolę ludności. Wraz
z wprowadzeniem autonomii postawiono również na zmianę gospodarki
rolnej. Z początkiem lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku rozpoczęto
komasację gruntów rolnych, tak że każda parcela miała już dojazd
oraz rozpoczęto sadzenie drzew owocowych, głównie sadzono jabłonie.
Poznana rodzina Pircherów z małej miejscowości Tarsch /Tarres/ położon
a
na wysokości 830 m n.p.m., wcześniej utrzymywała się z rolnictwa.
Hodowano średnio 20 owiec, 3 świnie, 8 szt. bydła i jako siły pociągowej
używano wołów i krów /posiadała 7 ha w 14 kawałkach/. Po
komasacji rozpoczęto sadzenie jabłoni już na 8 polach. Odmiany jabłoni
to: golden delicius, stark delicius, gala, frueti-pinowa. Z tych 7 ha
średnie zbiory to około 50-60 ton jabłek. Sadownicy zrzeszeni są w
spółdzielni ogrodniczej, która ma magazyny chłodnicze i zapewnia
przechowywanie zebranych owoców, jak również zajmuje się sprzedażą
zebranych plonów. Ponadto udziela korzystnych kredytów na zakup
maszyn oraz prowadzi szkolenia i udziela fachowych porad. Zrzeszeni
sadownicy w spółdzielni nie mogą sprzedawać swoich plonów na własną
rękę, grozi to karą wykluczenia z tej organizacji. Ważnym wydaje
się ubezpieczenie upraw ze względu na zagrożenia przymrozki,
gradobicie, porywisty wiatr oraz zbyt duże i mocne opady desz-czu.
Jak poinformowali mnie moi rozmówcy - rodzina Pircherów, praca trwa
cały rok, a największe natężenie to oczywiście zbiory jabłek, które
trwają u nich około trzech tygodni.
Jest to gospodarstwo typowo
rodzinne, w którym pracują Josepf Pircher z żoną Margaritą i
synem Dawidem, który ostatnio przejął gospodarstwo. W okresie zbiorów
zatrudniani są cudzoziemcy, bowiem miejscowi pracują w zakładach
pracy i cenią sobie wolny czas. Sprzedaż jabłek to głównie Unia
Europejska oraz Rosja. Czasem zdarza się, że zakupują również włoscy
handlarze z innych rejonów kraju, kiedy zbiory są mniejsze. Oprócz
pracy w przemyśle i sadownictwie, duża część ludności utrzymuje
się z turystyki. Znakomite warunki utrzymują się przez cały rok -
na 365 dni około 315 to dni słoneczne. Stworzono bardzo dobrą bazę
sportowo-hotelową, co w dużej mierze przyciąga turystów. W okresie
lata można skorzystać z dobrej sieci szlaków turystycznych z przepiękną
panoramą widoków alpejskich. Okres zimy to wspaniałe i świetnie
przygotowane trasy narciarskie zarówno zjazdowe, jak i trasy biegowe,
sezon narciarski jest dosyć długi. Wieczorem zaś można korzystać
z basenów oraz sieci pizzerii i restauracji, gdzie spotkamy miły i życzliwy personel. Dlatego bardzo polecam Południowy Tyrol o każdej
porze roku.
Jan Łuczak