Nad Sołą i Koszarawą - nr 22 (221) - 15 Listopad 2007

 |poprzedni artykuł|  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


W Południowym Tyrolu

Południowy Tyrol - Sud Tirol /Górna Adyga/, należący do Włoch od 1919 roku, wcześniej często zmieniał przynależność państwową, nie zawsze z intencjami tutejszej ludności. W roku 1805 Tyrol dostaje się pod panowanie królestwa Bawarii, mimo powstania ludności pod dowództwem A. Hofera. Z kolei w roku 1809 Tyrol podzielono na trzy części, aby w roku 1814 ostatecznie powrócił do cesarstwa austriackiego. Rok 1919 to następna zmiana i Południowy Tyrol zostaje przyznany Włochom i ta sytuacja trwa po dzień dzisiejszy. Stolicą całego Tyrolu jest austriacki Innsbruck. Południowy Tyrol zwany Górną Ady-gą graniczy z Austrią, Niemcami i Szwajcarią. Z Austrii jadąc przez Innsbruck do Południowego Tyrolu można dotrzeć dwoma niezwykle malowniczymi drogami. Pierwsza prowadzi malowniczą prawie 20 km estakadą przez przełęcz Brenner /1371 m n.p.m./ w kierunku na Bolzano /Bozen/. Druga, również niezwykle urocza, prowadzi autostradą w kierunku na Bregenz, by w miejscowości Landeck skierować się w stronę przełęczy Reschen /1510 m n.p.m./ prowadząc wśród alpejskich szczytów, często ośnieżonych, w kierunku Merano, dalej do stolicy regionu Bolzano. Południowy Tyrol zamieszkały jest przez ludność pochodzenia austriackiego (około 70%). Stąd też ciągłe problemy narodowościowe. Po przyłączeniu do Włoch nastąpiła italinizacja, szczególnie w okresie rządów Mussoliniego przybrała represyjny charakter. W tym czasie używany przez miejscową ludność strój tyrolski oraz język niemiecki był zabroniony, nauczycieli i oporną ludność wysiedlano do Niemiec i Europy wschodniej. Również po drugiej wojnie światowej w tym regionie było niespokojnie, bowiem w latach 1950 i 1965 miały miejsca zamachy terrorystyczne mające na celu zjednoczenie Tyrolu. W zamachach tych wysadzano elektrownie i linie energetyczne prowadzące do północnych Włoch. To powodowało duże straty w uprzemysłowionej gospodarce tej części Włoch i w końcu rząd włoski zmienił swoją politykę w stosunku do tego regionu. Południowy Tyrol otrzymał z początkiem lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku szeroką autonomię. W instytucjach i urzędach można posługiwać się językiem niemieckim i włoskim. W szkołach dzieci rozpoczynają naukę w języku niemieckim. Naukę języka włoskiego rozpoczyna się od klasy drugiej. Jednak na ulicy słychać głównie język niemiecki. Po zamachach terrorystycznych i wprowadzeniu autonomii, rząd włoski rozpoczął również szerokie uprzemysłowienie tego regionu, co zdecydowanie wpłynęło na poprawę sytuacji materialnej tutejszej ludności, która wcześniej utrzymywała się głównie z rolnictwa. Rolnictwo uprawiane na alpejskich stokach /500 - 1700 m n.p.m./ przynosiło bardzo małe dochody i była to bardzo trudna praca. Połowę areału przeznaczano na uprawę, a drugą na łąki. Hodowano też owce i bydło, mimo to trudno było utrzymać rodzinę, chociaż stopniowy rozwój turystyki zaczął poprawiać dolę ludności. Wraz z wprowadzeniem autonomii postawiono również na zmianę gospodarki rolnej. Z początkiem lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku rozpoczęto komasację gruntów rolnych, tak że każda parcela miała już dojazd oraz rozpoczęto sadzenie drzew owocowych, głównie sadzono jabłonie. Poznana rodzina Pircherów z małej miejscowości Tarsch /Tarres/ położona na wysokości 830 m n.p.m., wcześniej utrzymywała się z rolnictwa. Hodowano średnio 20 owiec, 3 świnie, 8 szt. bydła i jako siły pociągowej używano wołów i krów /posiadała 7 ha w 14 kawałkach/. Po komasacji rozpoczęto sadzenie jabłoni już na 8 polach. Odmiany jabłoni to: golden delicius, stark delicius, gala, frueti-pinowa. Z tych 7 ha średnie zbiory to około 50-60 ton jabłek. Sadownicy zrzeszeni są w spółdzielni ogrodniczej, która ma magazyny chłodnicze i zapewnia przechowywanie zebranych owoców, jak również zajmuje się sprzedażą zebranych plonów. Ponadto udziela korzystnych kredytów na zakup maszyn oraz prowadzi szkolenia i udziela fachowych porad. Zrzeszeni sadownicy w spółdzielni nie mogą sprzedawać swoich plonów na własną rękę, grozi to karą wykluczenia z tej organizacji. Ważnym wydaje się ubezpieczenie upraw ze względu na zagrożenia przymrozki, gradobicie, porywisty wiatr oraz zbyt duże i mocne opady desz-czu. Jak poinformowali mnie moi rozmówcy - rodzina Pircherów, praca trwa cały rok, a największe natężenie to oczywiście zbiory jabłek, które trwają u nich około trzech tygodni.

Jest to gospodarstwo typowo rodzinne, w którym pracują Josepf Pircher z żoną Margaritą i synem Dawidem, który ostatnio przejął gospodarstwo. W okresie zbiorów zatrudniani są cudzoziemcy, bowiem miejscowi pracują w zakładach pracy i cenią sobie wolny czas. Sprzedaż jabłek to głównie Unia Europejska oraz Rosja. Czasem zdarza się, że zakupują również włoscy handlarze z innych rejonów kraju, kiedy zbiory są mniejsze. Oprócz pracy w przemyśle i sadownictwie, duża część ludności utrzymuje się z turystyki. Znakomite warunki utrzymują się przez cały rok - na 365 dni około 315 to dni słoneczne. Stworzono bardzo dobrą bazę sportowo-hotelową, co w dużej mierze przyciąga turystów. W okresie lata można skorzystać z dobrej sieci szlaków turystycznych z przepiękną panoramą widoków alpejskich. Okres zimy to wspaniałe i świetnie przygotowane trasy narciarskie zarówno zjazdowe, jak i trasy biegowe, sezon narciarski jest dosyć długi. Wieczorem zaś można korzystać z basenów oraz sieci pizzerii i restauracji, gdzie spotkamy miły i życzliwy personel. Dlatego bardzo polecam Południowy Tyrol o każdej porze roku.

Jan Łuczak

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.