Nad Sołą i Koszarawą - nr 22 (221) - 15 Listopad 2007

 |poprzedni artykuł|  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


                                                          Kącik Kulinarny


                         
                       Indyk nadziewany selerem naciowym i chlebem tostowym

Tym przesmacznym daniem objadaliśmy się w maleńkiej chatce myśliwskiej, gdzieś w północno-wschodniej części prowincji Ontario.
Jim Blumberg z Oshawy przygotował indyka według przepisu swojej babci.
A kanadyjskie babcie na pieczeniu indyków znają się jak nikt na świecie.

Składniki:

- 4 - 6 kilogramowy indyk
- sól (po 1,6 dkg na 1 kg indyka)
- łyżka stołowa miodu



Do nadzienia

- paczka chleba tostowego
- 6 łodyg selera naciowego
- 2 duże cebule
- pół kostki masła
- 6 - 7 łyżek stołowych sojowego sosu
- 2 jajka

Przygotowanie nadzieni
a

Chleb trzeba porwać lub pokroić w niewielkie (2 x 2 cm) kawałki. Łodygi selera pokroić drobno jak rabarbar na kompot, a cebulę
w kostkę. Dodać rozdrobnione masło, sos sojowy i jajka. Wszystkie składniki należy delikatnie wymieszać, a nie wyrabiać na kluchę, bo nadzienie będzie twarde.

Przygotowanie indyka

Sól rozpuszczam w szklance ciepłej wody. Jeśli nie wszystka się rozpuści, po wykorzystaniu solanki dolewam nowej wody i wówczas reszta soli na pewno się rozpuści. Przy pomocy największej jaką w aptece mogę kupić strzykawki, nastrzykuję solanką mięso indyka w miarę równo (piersi, uda i podudzia, skrzydła i kuper).
Nadzienie nakładam do środka nie ścisło, by w czasie pieczenia nie rozerwało tuszki.
Otwór po patroszeniu spinam wykałaczkami i przesznurowuję lnianą nicią.
Jeżeli wystarczy, można nadzieniem nafaszerować wole indyka i szyjkę.

Pieczenie

Indyka o wadzę od 5 do 10 kg piekę zawsze 3,5 godziny.
W brytfannie i pod przykryciem. Zawsze przykrywkę silnie, przy pomocy lnianego sznurka, przywiązuję do brytfanny. Stanowi ona wówczas namiastkę szybkowaru.

Indyka w brytfannie wstawiam do nagrzanego do 220 stopni piekarnika. Po 30 minutach temperaturę zmniejszam do 180 stopni. I tak ma się piec 3 godziny. Po tym czasie brytfannę otwieram. Tuszkę polewam sosem, który się wytworzył i smaruję miodem (można posypać łyżką cukru, ale miód jest zdecydowanie lepszy). Wstawiam jeszcze na kilka minut przy włączonym w piekarniku górnym grillu lub grzałce, jeśli grilla brak.

Temperaturę ustawiam maksymalną. Chodzi tylko o zbrązowienie skórki pieczeni.

Wojciech Charewicz

w.charewicz@gazetaolsztynska.pl

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.