Kącik Kulinarny
Indyk nadziewany selerem naciowym i chlebem tostowym

Tym przesmacznym daniem objadaliśmy się w
maleńkiej chatce myśliwskiej, gdzieś w północno-wschodniej części
prowincji Ontario.
Jim Blumberg z Oshawy przygotował indyka według przepisu swojej
babci.
A kanadyjskie babcie na pieczeniu indyków znają się jak nikt na świecie.
Składniki:
- 4 - 6 kilogramowy indyk
- sól (po 1,6 dkg na 1 kg indyka)
- łyżka stołowa miodu
Do nadzienia
- paczka chleba tostowego
- 6 łodyg selera naciowego
- 2 duże cebule
- pół kostki masła
- 6 - 7 łyżek stołowych sojowego sosu
- 2 jajka
Przygotowanie nadzienia
Chleb trzeba porwać lub pokroić w
niewielkie (2 x 2 cm) kawałki. Łodygi selera pokroić drobno jak
rabarbar na kompot, a cebulę
w kostkę. Dodać rozdrobnione masło, sos sojowy i jajka. Wszystkie
składniki należy delikatnie wymieszać, a nie wyrabiać na kluchę,
bo nadzienie będzie twarde.
Przygotowanie indyka
Sól rozpuszczam w szklance ciepłej
wody. Jeśli nie wszystka się rozpuści, po wykorzystaniu solanki
dolewam nowej wody i wówczas reszta soli na pewno się rozpuści.
Przy pomocy największej jaką w aptece mogę kupić strzykawki,
nastrzykuję solanką mięso indyka w miarę równo (piersi, uda i
podudzia, skrzydła i kuper).
Nadzienie nakładam do środka nie ścisło, by w czasie pieczenia nie
rozerwało tuszki.
Otwór po patroszeniu spinam wykałaczkami i przesznurowuję lnianą
nicią.
Jeżeli wystarczy, można nadzieniem nafaszerować wole indyka i szyjkę.
Pieczenie
Indyka o wadzę od 5 do 10 kg piekę
zawsze 3,5 godziny.
W brytfannie i pod przykryciem. Zawsze przykrywkę silnie, przy pomocy
lnianego sznurka, przywiązuję do brytfanny. Stanowi ona wówczas
namiastkę szybkowaru.
Indyka w brytfannie wstawiam do
nagrzanego do 220 stopni piekarnika. Po 30 minutach temperaturę
zmniejszam do 180 stopni. I tak ma się piec 3 godziny. Po tym czasie
brytfannę otwieram. Tuszkę polewam sosem, który się wytworzył i
smaruję miodem (można posypać łyżką cukru, ale miód jest
zdecydowanie lepszy). Wstawiam jeszcze na kilka minut przy włączonym
w piekarniku górnym grillu lub grzałce, jeśli grilla brak.
Temperaturę ustawiam maksymalną.
Chodzi tylko o zbrązowienie skórki pieczeni.
Wojciech Charewicz
w.charewicz@gazetaolsztynska.pl