Nad Sołą i Koszarawą - nr 21 (220) - 1 Listopad 2007

|poprzedni artykuł|   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


                                                                  Prosto z mostu 

Wyborczy cyrk nareszcie się skończył. Tak brutalnej kampanii wyborczej jeszcze nie było. Sprawdziło się więc powiedzenie byłego prezydenta Lecha Wałęsy, który onegdaj powiedział, że jak "mali bracia" dostaną władzę to potrafią skłócić wszystkich ze wszystkimi. I tak też się stało. Ale po kolei.

Naturalną śmiercią padły "przystawki", czyli Liga Polskich Rodzin, którym kolorytu miał dodać "facet z muszką", czyli sam pan Janusz Korwin-Mikke. Jego podobno nieeleganckie zachowanie się w stosunku do niepełnosprawnych dzieci przyniosło mu rozgłos, ale rozgłos w sensie negatywnym, a tym samym nie przyniosło na pewno dodatkowych punktów dla tej formacji.

Zresztą uzyskane 1,5 % (słownie półtora procent) to i tak za dużo, wziąwszy pod uwagę wyczyny lidera tej formacji, który wolał się podać do partyjnej dymisji i z uśmiechem na ustach uciekł jak szczur z tonącego okrętu. Ale pal licho, płakał nikt za nim nie będzie.

Drugi "bohater" w biało-czerwonym krawacie swoimi wyczynami wraz z kolesiami pociągnął swoją partyjkę na samo dno. Za skarby świata nie mogę domyślić się, kto podpowiedział Leszkowi Millerowi, aby dał się wpisać jako kandydat na posła właśnie z Samoobrony.

Totalna klęska w swoim rodzinnym mieście Łodzi ukazała, że zdecydowana większość wyborców zrównała pana Millera, byłego premiera, z "wielkością" kanapowej partyjki, jaką była czy jest (bo naprawdę nie wiem czy ta formacja jeszcze istnieje) Samoobrona.

Wyniki głosowania świadczą o politycznym realizmie polskich wyborców. Zaś słynne powiedzenie pana Leszka, który mówił, że mężczyznę poznaje się po tym nie jak zaczyna, ale jak kończy, znalazło
u niego pełne potwierdzenie. Dla wielu ludzi lewicy, posunięcie Millera w tych wyborach przyniosło rumieniec wstydu na policzkach. Ale cóż, tak niestety kończą swe kariery ludzie, którzy za wszelką cenę chcą właśnie robić karierę nie wiedząco tym, że ich czas już dawno przeszedł.

Zresztą taki los spotkał jeszcze wielu innych polityków z pierwszych stron gazet. A więc jest to kolejna nauczka, że trzeba wiedzieć, w którym momencie trzeba zejść ze sceny.

Nie najlepiej powiodło się formacji lewicowej, czyli tzw. Lewicy i Demokratom. Ta, moim zdaniem sztuczna koalicja czy jak kto woli zlepek małych partyjek dołączonych do Sojuszu Lewicy Demokratycznej, wcale nie zabłysnęła. Przyczyna słabego, czyli poniżej oczekiwań wyniku wyborczego tkwi moim zdaniem chyba gdzie indziej.

Żelazny elektorat lewicy twardo głosował na LiD, zaś sympatycy tej opcji zorientowali się, że ich głosy niewiele pomogą lewicy, zaś oddanie głosów na Platformę Obywatelską umocni ją w walce
z Prawem i Sprawiedliwością. Lokomotywa wyborcza w postaci Aleksandra Kwaśniewskiego nie do końca się sprawdziła, gdyż wpadki alkoholowe nie przyniosły chluby ani jemu samemu ani formacji, którą reprezentował. A więc zamiast "lokomotyw" ostał się jeno mały ciągniczek. Sądzę, że na przyszłość nauka nie pójdzie w las.

Czarnym koniem w tych wyborach było Polskie Stronnictwo Ludowe. Krok po kroku zdobywali teren, odbierając elektorat wiejski skompromitowanej Samoobronie. Rozwaga lidera Pawlaka i spokojna nieagresywna kampania stopniowo zjednywały im coraz więcej wyborców i doprowadziły tą formację do sukcesu, jakim będzie współtworzenie wraz z PO kolejnego rządu. Niestety, muszą bardzo uważać, by nie spotkał ich los połkniętych przez PiS poprzednich "przystawek".

Wielkim przegranym zostało Prawo
i Sprawiedliwość. Ta nazwa nie oddaje treści, jaką ma w swym logo. Liderzy tej partii w pewnym momencie oderwali się od społeczeństwa, a szczególnie od młodszej jego części wierząc, że mają mocne poparcie prezydenta i żadna przygoda się im nie przydarzy. I tu się przeliczyli. Okazuje się, że nasze społeczeństwo jest coraz dojrzalsze i zaczyna wyciągać wnioski z przeszłości, czego dowodem jest choćby coraz większa frekwencja w wyborach.

Ludzie przerazili się butą liderów tej formacji, a szczególnie zachowaniem mniejszego z "małych braci", czyli pana Jarosława. Oliwy do ognia dolało Centralne Biuro Antykorupcyjne, którego spektakularne akcje transmitowane na oczach milionów telewidzów zaczęły być groźne.

Brak chęci ze strony rządu w wyjaśnienie niektórych spraw, ludzie rozumieli jako nie do końca czyste intencje tych służb
i pomimo zdecydowanego poparcia dla walki z korupcją, nie do końca im uwierzyli. Jaki los spotka te służby na razie nie wiemy, choć trzeba zrobić wszystko, aby popełnionych dotychczas błędów nie powielać dalej. Ta formacja dostała już swoją bolesną nauczkę i musi z tej lekcji wyciągnąć odpowiednie wnioski, a szczególnie ten najważniejszy, że nie należy lekceważyć społeczeństwa, gdyż ono z roku na rok staje się coraz dojrzalszym politycznie.

I wreszcie zwycięska partia, jaką jest Platforma Obywatelska. Wprawdzie nie uda im się rządzić samym, gdyż brakuje im przeważającej większości w parlamencie, niemniej jednak uzyskany wynik jest imponujący.

Tak jak i wszystkim nie udało im się ustrzec błędów w trakcie kampanii, niemniej jednak ich kampania była o wiele bardziej inteligentna, czytelna, choć również nie pozbawiona wpadek. Planowana fuzja z PSL może wreszcie będzie prowadzić do politycznej normalności, a tandem Tusk i Pawlak daje nam wiarę w kulturę polityczną tej koalicji.

Wybory na Żywiecczyźnie skończyły się dla nas marnie."Ugraliśmy" wprawdzie jeden mandat (Matuszny PiS), ale jak to mówi przysłowie, że jedna jaskółka wiosny nie czyni. Wystawiono wprawdzie
4 kandydatów na listach w pierwszych piątkach, ale tutaj arytmetyka wyborcza niewiele zdziałała. Efekt jest taki, że nasz okręg wyborczy obejmujący powiaty bielski, cieszyński, pszczyński i żywiecki wybrał
9 posłów, w tym 4 z Platformy Obywatelskiej, 4 z Prawa i Sprawiedliwości oraz
1 z Lewicy i Demokratów. Senatora z Żywiecczyzny też nie mamy. Słowem - marnie. Ważne jest jednak to, że możemy wreszcie odpocząć od brutalnej polityki i spokojnie czekać, co przyniosą następne dni i czy obietnice, jakie padały z trybun zostaną przekute w czyn.

Kazimierz Semik

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.