Wystawa
tkactwa artystycznego
Sale wystawowe
Towarzystwa Miłośników Ziemi Żywieckiej w Żywcu tętnią
życiem. Po wrześniowej wystawie zatytułowanej IGŁĄ
MALOWANE, wolontariuszki z Klubu Osiedlowego
Miejskiego Centrum Kultury przy ul. Jana 10
zaprezentowały swój dorobek z dziedziny tkactwa
artystycznego. Tkactwo kojarzy się z krosnami. Do
tkactwa artystycznego niekiedy używa się igły, lecz
częściej szydełka. Surowcem jest kolorowa włóczka
wełniana. Na osnowie przygotowan
ej w wymiarowych
ramkach wykonuje się obraz metodą zbliżoną do cerowania,
odpowiednio ubijając włóczkę. Zwykle
wykonuje się odwzorowanie obrazu, choć można posługiwać
się własną wyobraźnią, tworząc nowe dzieła.
Efektem tkactwa artystycznego są tkaniny dekoracyjne
zwane gobelinami.
Na wystawie otwartej
w dniu 16 października 2007 roku w TMZŻ pokazano 42
gobeliny. To nie przypadkowa data. Organizatorzy
chcieli przyczynić się do uczczenia rocznicy wyboru
Kardynała Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową.
Na wystawie
zaprezentowały swe prace: Lucyna Dendys - instruktor
i wykonawczyni większości gobelinów, a także:
Maria Ada
mek, Władysława Deka, Zofia Haczek, Władysława Klinowska, Stanisława Masny i Stanisława Zuziak.
Panie otrzymały kwiaty i dyplomy od Mirosława Miodońskiego
- niedawno wybranego, nowego Prezesa ZG TMZŻ.
Warto zauważyć, że
to już 25-lecie wykonywania tkactwa artystycznego,
najpierw w TMZŻ, a następnie w Klubie przy ul. Jana
10. Jest w tym zasługa nieocenionego
i wytrwałego społecznika - Władysławy Klinowskiej,
która podkreśliła przy otwarciu wystawy, że
"to nie tylko sztuka dla sztuki, lecz także
promocja miasta i Żywiecczyzny, poprzez pokazywanie
jej piękna".
Wystawa jest też
inspiracją do wzięcia udziału w organizowanych w TMZŻ
przy ul. Zamkowej 4 w Żywcu WARSZTATACH
TKACTWA ARTYSTYCZNEGO, gdzie się będzie można
nauczyć wykonywać tak wspaniałe dzieła. Zapisy
prowadzi biuro Zarządu TMZŻ.
Pisząc o
gobelinach, nie sposób pominąć znaczenia i
pochodzenia tego obcego słowa. Gobelinem nazywana
jest tkanina dekoracyjna, jednostronna, naśladująca
obraz. Nazwa ta pojawiła się w 2. połowie XVII
wieku we Francji. Pochodzi od założonej przez
Ludwika XIV manufaktury na posiadłościach pod Paryżem,
zakupionych od rodziny tkaczy i farbiarzy
nazwiskiem
Gobelin.



A mnie przypomniało
się dzieciństwo. Mama uczyła mnie cerować
skarpetki: małe dziurki na owijkę, a duże na
przeplatankę.
Józef Pszczółka