Beskidzka wieś pięknieje
To, że pięknieje nam wieś, każdy widzi. Gustowne ogrodzenia. Pełne ozdobnych krzewów, ze smakiem prowadzone ogrody, udekorowane kwiatami balkony, to coraz częściej spotykany obraz żywieckiej wsi. Nic więc dziwnego, że w szybkim tempie rośnie zapotrzebowanie na sadzonki krzewów i kwiatów. Zapotrzebowaniu temu wychodzą naprzeciw ogrodnicy i hodowcy roślin ozdobnych.
Szkółka krzewów Krystyny i Kazimierza Cierniaków w Łodygowicach to niewątpliwie największe gospodarstwo szkółkarskie na Żywiecczyźnie. Na powierzchni 7 hektarów rośnie tam kilkaset różnego rodzaju gatunków krzewów iglastych i liściastych uprawianych w pojemnikach oraz w gruncie.
Dzisiaj jest to kwitnące, dobrze urządzone gospodarstwo rodzinne, które prowadzą wraz z córką - Agnieszką, podobnie jak ojciec - absolwentką Technikum Ogrodniczego w Bielsku-Białej i jej mężem Krzysztofem, ale jeszcze 40 lat temu było to niewielkie jednohektarowe - również rodzinne - gospodarstwo rolne, w którym była krówka, jakaś świnka, parę kurek. Jednym słowem takie sobie chłopo-robotnicze gospodarstwo, jakich na Żywiecczyźnie były tysiące.
W 1966 roku Kazimierz Cierniak, po ukończeniu Technikum Ogrodniczego, zdecydował się postawić na ogrodnictwo. Wspólnie z ojcem Kazimierzem, który był ślusarzem, wybudowali niewielkie szklarnie oraz kotłownię i zaczęli od uprawy pomidorów. Później, w latach 70-tych, doszły kwiaty - słynne tulipany, cięte
i doniczkowe chryzantemy oraz róże. Wówczas była to opłacalna, przynosząca zyski produkcja, pozwalająca na inwestycje i zakup ziemi, ale wówczas o krzewach ozdobnych jeszcze nikt nie słyszał.
Szkółkarstwem zaczęli się interesować pod koniec lat 80-tych, kiedy to, coraz większe zapotrzebowanie na upiększanie swoich ogródków zaczęli zgłaszać posiadacze powstających domków letniskowych, a także niektórzy, co światlejsi mieszkańcy wsi.
Przykład był zaraźliwy, jako że możliwość zaopatrywania się mieszkańców wsi w owoce i warzywa, po stosunkowo dostępnych cenach, stopniowo prowadziła do zaniechania ich uprawy
w ogródkach przydomowych i coś z ogródkami trzeba było zrobić, aby nie rosły na nich chwasty i pokrzywy. Do upiększania swoich ogródków zachęcała także perspektywa wypoczynku, wśród zapachu kwiatów i zieleni, u siebie, w domu.
Aktualnie gospodarstwo to około 60% krzewów rozprowadza we własnym sklepie, dla indywidualnych odbiorców, zaopatrując ich również w środki potrzebne do wysadzenia i odpowiedniej pielęgnacji drzewek. Pozostałą produkcję wysyła do krajowych centrów ogrodniczych w Bielsku-Białej, Częstochowie, Nowym Sączu oraz na eksport. Wyhodowane tutaj sadzonki docierają na Litwę, Słowację i Ukrainę. Odbiorcy cenią sobie zakupywany materiał, gdyż wyprodukowany w kapryśnych górskich warunkach jest zdrowy i odporny na przemarzanie.
Dobrze zorganizowana produkcja, mimo swojej pracochłonności, nie wymaga zbyt licznej załogi. Komputer automatycznie decyduje o podlewaniu, czy zamgławianiu sadzonek w szklarniach. Zmechanizowane są także wszystkie inne, możliwe procesy produkcyjne.
Stała obsługa to sześć osób, dochodzą do tego zatrudniani sezonowo. Gospodarstwo cieszy się także zainteresowaniem młodzieży z Technikum Ogrodniczego w Bielsku-Białej oraz Szkoły Architektury i Krajobrazu z Żywca. Odbywają tu swoje praktyki również studenci Wydziału Ogrodniczego, Krakowskiej Akademii Rolniczej.
Wszystkie prace gospodarcze związane z prowadzeniem szkółki wykonują sami. Korzystali jedyne z doradztwa i usług w Stacji Ochrony i Kwarantanny Roślin w Żywcu. Boleją nad tym, że stacja ta uległa likwidacji, a usługi z tego zakresu przeniesiono do Bielska- Białej. Boleją nie tylko dlatego, że zanim nawiążą właściwe kontakty z nową jednostką, to ucierpieć może na tym ich produkcja, ale także dlatego, że z usług fitosanitarnych w żywieckiej Stacji korzystali nie tylko oni, ale inni producenci rolni, Lasy Państwowe, czy eksporterzy towarów wymagających tego rodzaju atestów. Teraz po wszystko trzeba będzie jeździć do Bielska. Szkoda, że władzom powiatowym nie udało się obronić tej placówki, gdyż powiat pozbawiony został ważnej placówki świadczącej usługi dla rolników.
Antoni Urbaniec
|