projektowanie stron wwwhttp://www.tenit.com.pl>tworzenie stron www nieruchomościhttp://www.son.com.pl>nieruchomości

Nad Sołą i Koszarawą - nr 19 (218) - 1 X 2007

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|



Po wielkiej wodzie

W piątek 07.09.2007 r., w wyniku kilkudniowych opadów, przez Żywiecczyznę przetoczyła się fala powodziowa. W wyniku wezbrania najbardziej ucierpiał powiat żywiecki. Zginęła jedna osoba.
Czy mogło być inaczej? Myślę, że tak. W krajach zachodnich (np. Niemcy, Francja) po katastrofalnych powodziach wyciągnięto wnioski - wyznaczono strefy zalewowe, przystąpiono do renaturalizacji rzek i potoków, wybudowano poldery. Tam zrozumiano, że żywiołu takiego jak woda nie da się zatrzymać betonem. Możemy się o tym każdorazowo przekonać przy kolejnych powodziach nawiedzających nasz region. Rzeki i potoki, często nawet te najmniejsze, zabierają mosty, drogi, a nawet domy. W górach zagrożenie powodziowe jest nieco inne niż na nizinach, jest groźne i katastrofalne w skutkach.
W związku z anomaliami pogodowymi, które coraz częściej mają miejsce, należy się liczyć z tym, że różne żywioły będą nas nawiedzały coraz częściej. Ich wielkość również będzie wzrastać, między innymi z powodu zmian zachodzących w drzewostanach beskidzkich, a polegających na wycince sporych partii drzewostanu zagrożonego kornikiem.
Prawdą jest, że sporą cześć zniszczeń powodziowych generujemy sami, m.in. przez zawężanie przekrojów dolin rzecznych (zabudową gospodarczą, mieszkaniową), a także niewłaściwą regulacją polegającą najczęściej na rozjeżdżaniu koryta lub obetonowaniu jego brzegów. Dotyczy to zwłaszcza terenów zalewowych. Znanych jest wiele przykładów, gdzie po regulacji rzeki czy potoku powodował on znacznie częściej zalania, a starty materialne w wyniku tych powodzi wielokrotnie wzrastały. Do dziś z uporem maniaka powtarzamy zabudowę terenów, na których już raz wystąpiły straty powodziowe, a przecież te tereny także można wykorzystać jako pastwiska, tereny zielone lub rekreacyjne, przeznaczyć pod lekką zabudowę, jak np. pola namiotowe, szałasy itp. Nie bez winy są tu urzędy gmin, w których zapadają decyzje o zagospodarowaniu przestrzennym danych terenów. A później pozostaje tylko lament i płacz ludzi, którzy ucierpieli w wyniku wezbrań rzek i potoków, złość na siły przyrody oraz braki budżetowe, ponieważ część naszych pieniędzy przeznaczona zostaje na usuwanie szkód.
Oprócz zniszczeń, które miały miejsce, zwrócić należy uwagę na zwały śmieci, które niosły nasze beskidzkie rzeki, na katastrofalne wręcz zaśmiecenie brzegów Jeziora Żywieckiego. Mamy na naszym terenie kilka zakładów przemysłowych, których podstawą egzystencji jest czysta woda. Woda, którą się reklamują. Jedną z szans rozwoju powiatu i zmniejszenia źródła bezrobocia upatruje się w rozwoju turystyki, ale czy turyści zechcą przyjechać nad wody pełne śmieci?
Nasze rzeki i potoki są również naturalnymi korytarzami dla wędrówek wielu zwierząt, a co za tym idzie zwiększają bioróżnorodność naszej przyrody, która tak mocno przyciąga zagranicznych turystów. Na tym powinno nam szczególnie zależeć. Nic za darmo. Chcąc korzystać z zasobów środowiska naturalnego musimy o niego zadbać. Więc dbajmy o przyrodę, szanujmy ją na co dzień, a nie tylko od święta, pomnażajmy jej zasoby zaczynając od nas samych, a poprzez jej zrozumienie i poszanowanie jej praw, następne opady nie będą dla nas źródłem strachu i strat materialnych, lecz okazją do jej podziwiania.

Tekst: Grzegorz Mrózek i Bogusław Juźwa
Fot. Grzegorz Mrózek

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.