projektowanie stron wwwhttp://www.tenit.com.pl>tworzenie stron www nieruchomościhttp://www.son.com.pl>nieruchomości

Nad Sołą i Koszarawą - nr 19 (218) - 1 X 2007

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|



Żywiecki skansen

Czy Żywiecczyzna powinna mieć skansen? Pyta w artykule pod tym tytułem Hieronim Woźniak w 15 numerze Nad Sołą i Koszarawą z dnia 1 sierpnia 2007, s.4-5. Nie jest pierwszą osobą zadającą to pytanie.
Początki muzealnictwa na wolnym powietrzu sięgają na terenach Polski pierwszej połowy XX wieku. Wtedy to z inicjatywy społeczników miały miejsce pierwsze akcje o charakterze skansenowskim. Warto wspomnieć o dwóch najważniejszych. W 1906 roku Izydora i Teodor Gulgowscy zakupili XVIII-wieczną chałupę kaszubską we Wdzydzach Kiszewskich, wyposażając ją oryginalnymi meblami i sprzętami. Planowali rozbudowę swojego muzeum w duchu osiedla skansenowskiego. Śmierć Teodora w 1925 r. przerwała ambitne plany. W 1929 r. muzeum wykupiło państwo, jednakże kilka lat później w 1932 r. obiekt spłonął doszczętnie wraz z domem Gulgowskich. Drugą równie ważną akcją skansenowską było uruchomienie w 1927 r. przez Zofię i Adama Chętników Muzeum Kurpiowsko - Nadnarwiańskiego w Nowogrodzie. Mu-zeum działające jako fundacja zostało doszczętnie zniszczone w czasie II wojny światowej. Dlaczego o nich piszę? Pierwsza połowa XX wieku to w Polsce okres rozwoju regionalizmu. Ruchu mającego na celu poznanie, udokumentowanie, ochronę i popularyzację własnej kultury. Ruchu prze-de wszystkim kształ-tującego świadomość regionalną, świadomość swoich korzeni i przynależności kulturowej. To właśnie wtedy, na bazie idei regionalizmu, dzięki społecznej pracy wielu osób, a zwłaszcza nauczycieli i młodzieży szkolnej powstało w 1936 roku w Żywcu Muzeum Ziemi Żywieckiej, kierowane przez polonistę Michała Jeziorskiego. Czy myślano wówczas także o utworzeniu skansenu? Tego nie wiemy. Działalność rozwijającego się muzeum przerwała II wojna światowa.
W polskim muzealnictwie powojennym nadal występowały tendencje regionalistyczne. Reaktywowano działalność przedwojennych parków etnograficznych oraz zakładano nowe. Między innymi w 1957 r. utworzono Orawski Park Etnograficzny w Zubrzycy Górnej (czynny od 1960 r.), zaś w 1961 r. Górnośląski Park Etnograficzny w Chorzowie (czynny od 1975 r.). Zaraz po zakończeniu II wojny podjęto w Żywcu starania o reaktywowanie Muzeum Ziemi Żywieckiej. Najważniejsze działania zaangażowanych w tę akcję osób, działających pod kierunkiem nauczyciela plastyki Jana Sudenckiego "Sobka", koncentrowały się na odzyskaniu rozproszonych i zniszczonych zbiorów, wprowadzeniu niezbędnej dokumentacji muzealnej, przygotowaniu wystaw, prowadzeniu działalności oświatowej i dokumentalnej w terenie oraz wieloletnim remoncie przeznaczonej na siedzibę muzeum zabytkowej kamienicy, tzw. "Siejby" przy ul. Kościuszki 5. Przy takim natłoku obowiązków nieliczna załoga muzeum upaństwowionego w 1949 r. na pewno nie miała czasu i prawdopodobnie środków na podjęcie kolejnej inicjatywy, jaką mógłby być skansen. Najpierw należało dokończyć reaktywowanie muzeum, po czym uruchomić działalność w nowej siedzibie, co nastąpiło w 1960 roku. Potem można było planować kolejne akcje.
Nasze muzealnictwo, zwłaszcza regionalne, od samego początku bazowało na społecznych inicjatywach. Polegały one między innymi na darmowej pracy oraz na przekazywaniu w darze różnorodnych obiektów. Dlatego też powodzenie realizacji zamierzeń muzealnych zależne było zarówno od warunków administracyjnych, prawnych, finansowych, jak też bezinteresownego zaangażowania różnych osób.
Zorganizowanie parku etnograficznego niewątpliwie z uwagi na konieczność pozyskania właściwego terenu, wytypowania, przeniesienia i urządzenia obiektów oraz związanych z tym prac i kosztów jest trudnym i skomplikowanym przedsięwzięciem. Niemniej zamiar taki podejmowany był na Żywiecczyźnie kilkakrotnie. Po raz pierwszy w 1971 r. oddział PTTK w Żywcu wystąpił do Prezydium PRN z wnioskiem o utworzenie skansenu, zaś pół roku później zorganizował konferencję poświęconą tej sprawie (patrz: B. Stanny, Żywiecczyzna powinna mieć skansen, Karta Groni 1974 r. s. 90-92). W konferencji z miejscowymi władzami wzięli udział specjaliści tej rangi jak konserwator wojewódzki w Krakowie dr Halina Pieńkowska oraz etnograf z Polskiej Akademii Nauk w Krakowie prof. dr Roman Reinfuss. Wyznaczono wówczas zakres prac przygotowawczych oraz lokalizację skansenu nad Jeziorem Żywieckim w rejonie lasku św. Wita. Ustalono, że projekt skansenu i inwentaryzację wytypowanych obiektów wykona Politechnika Krakowska. Proponowano, aby inwestorem zostało Muzeum w Żywcu. Z czasem zakwestionowano lokalizację nad jeziorem, uznając za lepsze miejsce Grojec. I w zasadzie chyba na tym się skończyło.
Kolejny zamysł związany był z przejęciem w 1976 r. przez Muzeum w Żywcu zabytkowego drewnianego domu z 1739 r., tzw. Starej Chałupy w Milówce, z przeznaczeniem na działalność muzealną. Początkowo w oparciu o zachowaną na miejscu chałupę planowano odtworzenie dawnej zagrody chłopskiej. Jednak z uwagi na niezbyt korzystną lokalizację budynku i problemy z pozyskaniem otaczającego go terenu powstał pomysł zorganizowania "Zagrody chłopskiej w Milówce" jako obiektu skansenowskiego zlokalizowanego na terenie planowanego na początku lat 80. XX wieku parku wypoczynku i rekreacji w Milówce nad Sołą na tzw. "kamieńcu". Autorem projektu zagrody, zakładającego przeniesienie Starej Chałupy na nowy teren i zorganizowanie pełnej zagrody wraz z sadem, pasieką i zespołem polaniarskim, był etnograf Muzeum w Żywcu Lucjan Grajny. Wytypowano pozostałe obiekty do skansenu, Muzeum przeprowadziło kompleksowe badania terenowe i archiwalne, zaś Politechnika Gliwicka wstępne inwentaryzacje. I niestety, projekt również nie został zrealizowany. Pozostało więc przeprowadzenie remontu budynku pozostawionego na miejscu. Wieloletnie żmudne prace zostały zakończone w 1988 roku. Wtedy to w październiku miało miejsce uroczyste otwarcie Oddziału Muzeum w Żywcu, "Starej Chałupy", prezentującej funkcjonowanie bogatego gospodarstwa z połowy XIX wieku (na bazie zachowanego "in situ" budynku mieszkalnego, w powiązaniu z niezachowaną zagrodą). Twórcą ekspozycji był Lucjan Grajny. Cały czas nadzór nad remontem i urządzaniem chałupy sprawował Wojewódzki Konserwator Zabytków w Bielsku-Białej Karol Gruszczyk i wspomniany już wyżej etnograf prof. Roman Reinfuss. Nieoceniony wkład w powstanie Oddziału Muzeum miała Magdalena Meres, ówczesny Dyrektor placówki, borykająca się przede wszystkim ze sprawami inwestycyjnymi. Ponadto także pracownicy Muzeum, nadzorujący remont Jerzy Ruśniaczek, opiekująca się chałupą Anna Matuszna z Milówki oraz etnograf Barbara Rosiek, współautorka scenariusza ekspozycji. W celu uzupełnienia należy dodać, że w związku z wejściem w życie ustawy o samorządzie terytorialnym Muzeum utraciło w 1992 roku swój Oddział. Niedługo cieszyliśmy się swoim osiągnięciem. Obecnie chałupa stanowi własność komunalną Gminy Milówka i znajduje się w strukturach organizacyjnych Gminnego Ośrodka Kultury w Milówce. Działa na zasadzie izby regionalnej wyposażonej zbiorami muzealnymi oddanymi gminie w depozyt. Na szczęście użytkownicy obiektu są świadomi jego rangi i roli.
Myśl zorganizowania skansenu w samym Żywcu pojawiła się ponownie w latach 80. XX wieku. Konserwatorem Miejskim w Żywcu w latach 1988-92 był Jerzy Ruśniaczek, całe życie zajmujący się historią, kulturą i ochroną zabytków regionu. Przygotował m.in. projekt zagospodarowania terenu zamkowego i parku w Żywcu, w którym to z powodu braku skansenu na Żywiecczyźnie proponował jego lokalizacje na polanie parkowej (teren boiska szkolnego), w miarę odizolowanej od reszty kompleksu. Określił również obiekty, które miałyby znaleźć się w skansenie. Usytuowanie drewnianego budownictwa ludowego na obrzeżach zabytkowego zespołu zamkowo-pałacowo-parkowego uważał za atrakcyjną formę kompleksowej prezentacji kultury i zabytków Żywiecczyzny. Pomysł ten także nie został zrealizowany.
Utworzenie skansenu pojawiło się również w projektach działalności Żywieckiego Parku Krajobrazowego. Pod koniec lat 80. XX wieku zamysł ten konsultowany był z etnografami naszego Muzeum. Z tego co pamiętam, rozważano lokalizacje na terenie Gminy Radziechowy - Wieprz. W 1992 r. w Katedrze Etnologii UJ w Krakowie została obroniona praca magisterska zatytułowana "Eksperyment społeczny w urządzeniu parku kulturowo - krajobrazowego w Koconiu." Autor pracy Jan Płonka, pochodzący właśnie z Koconia, przedstawił ciekawy, nowatorski projekt połączenia idei skansenowskiej z użytkowaniem obiektów równocześnie do celów wypoczynkowych. Widać więc, że pomysłów i inicjatyw skansenowskich było na naszym terenie wiele. Nie wspominam o takich, które od razu "nie wypaliły". Dlaczego więc poza namiastką w postaci Starej Chałupy nadal nie mamy skansenu? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta, o ile w ogóle jest możliwa. Póki co, na szczęście istnieją jeszcze użytkowane zabytkowe obiekty budownictwa drewnianego sakralnego, jak kościółki (z I połowy XVI w. Gilowice i Cięcina, z XVII w. Łodygowice, z XVIII w. Lachowice oraz kilka XIX i XX-wiecznych.), dzwonnice czy liczne kapliczki. Istnieje czynna zabytkowa XVIII-wieczna karczma w Jeleśni. Wiele z nich znajduje się na "Szlaku architektury drewnianej województwa śląskiego". Co natomiast z dawnym budownictwem mieszkalnym i gospodarczym? W terenie pozostały już tylko nieliczne obiekty. Jedynie w ikonografii zachowało się dawne drewniane budownictwo żywieckiej Rudzy. Wróćmy zatem do pytania, czy Żywiecczyzna powinna mieć skansen? Czy jest taka potrzeba kulturowa czy turystyczna? A może to chęć dorównania okolicznym sąsiadom? Wszak mają skansen Orawianie w Zubrzycy, Babiogórcy w Zawoji na Markowych Równienkach. Budownictwo Beskidu Śląskiego, oprócz chałupy Kawuloków w Istebnej znajduje się w Górnośląskim Parku Etnograficznym w Chorzowie. Nieopodal zamku w Pszczynie znajduje się zagroda pszczyńska. Nasi południowi sąsiedzi mają skansen w Vychylovce (Kisuce) i w Zubercu (Orawa). Rzeczywiście, pozostaliśmy białą plamą, jedynie ze Starą Chałupą w Milówce. Na pewno też jest to już ostatnia chwila, aby ochronić pozostałe jeszcze w terenie obiekty.
Stanowimy odrębną grupę etnograficzną górali żywieckich z wyraźnie wyodrębniającą się kulturowo grupą mieszczan żywieckich. Naszą kulturę rolniczo - pastersko - rzemieślniczą kształtowało m. in. od średniowiecza osadnictwo rolne wraz z późniejszym wołoskim. W północnej części regionu, zwłaszcza pod koniec XIX i na początku XX wieku zaznaczyły się silne wpływy śląskie i częściowo małopolskie. Graniczne położenie Żywiecczyzny (geograficzne i administracyjne) oraz jej dzieje stanowią o naszej odrębności, a tym samym tożsamości. Na pewno warto o tym pamiętać. A jak współcześnie chronić pozostałości kultury materialnej, jak zorganizować skansen czy inną formę parku etnograficznego i jak go potem utrzymać? To kolejny temat dla zainteresowanych.

Barbara Rosiek
Etnograf Muzeum Miejskiego w Żywcu


Bibliografia:
1. Stanny B., Żywiecczyzna powinna mieć skansen, Karta Groni 1974 r., s. 90-92
2. Materiały archiwalne Muzeum Miejskiego w Żywcu
3. Materiały własne autorki

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.