"Moje spotkanie z Papieżem - 20 lat temu"
Wspomina żywczanka Aniela Ates, ekonomistka, obecnie na emeryturze mieszkająca w Kudowie-Zdroju.
Moje spotkanie z Ojcem Świętym Janem Pawłem II, było zupełnie nieplanowane i nieoczekiwane. Przebywając na wczasach
w Kołobrzegu dowiedzieliśmy się, że Nasz Papież przybędzie do Szczecina w dniu 11 czerwca 1987 r., w ramach III Pielgrzymki do Ojczyzny i w Roku Kongresu Eucharystycznego. Postarałam się
o kartę wstępu, którą otrzymałam od księdza z Katedry w Kołobrzegu. Do dzisiaj jako wielką pamiątkę przechowuję tę kartę
z sektora 17 na moje nazwisko z datą 11.06.1987 r. Z Kołobrzegu wyruszyliśmy o godz. 23.00 i na Jasnych Błoniach w Szczecinie czekaliśmy całą noc na przyjazd Ojca Świętego, tj. do godz. 13.00. Karta ta była ważna wraz z dowodem osobistym, o dziwo, do dzisiaj karta ta z pieczęcią prezentuje się tak świeżo i wyraźnie jakby była wydrukowana ...wczoraj!, a minęło od tej pory równo 20 lat! Na odwrocie karty jest tekst "Modlitwy za rodzinę". Z tej uroczystości mam dwie czarno-białe fotografie. Jedną z nich prezentuję
i plan Mszy Św. Papieskiej. Ojciec Święty Jan Paweł II przyleciał śmigłowcem, pogoda była cudowna, a ołtarz z Orłami Piastowskimi na tle Bałtyku wyglądał bajecznie! Cała scenografia zapierała dech, wszyscy byliśmy wzruszeni, skupieni i wpatrzeni w ołtarz, na którym ukazał się nasz Papież. Mszę św. Papieską i moją pielgrzymkę ofiarowałam Bogu, aby pomógł mi zgodzić się z Jego wolą - zabierając mojego ojca do siebie. Na Jasnych Błoniach panował porządek i zaduma, słuchaliśmy słów naszego Papieża, które są dla mnie i dla wszystkich Polaków drogocenną wskazówką jak godnie przeżyć dany nam czas. Nasze serca podczas tej Pielgrzymki biły innym rytmem, byłam wcześniej na spotkaniu
z naszym Papieżem we Wrocławiu w 1983 r., inne późniejsze widziałam w mediach. Dla mnie to spotkanie w Szczecinie było wyjątkowe! Podczas wszystkich spotkań z Papieżem czuliśmy i wiedzieliśmy, że Jego przyjazdy do nas zmienią bieg historii naszego kraju, zmienią nas samych. Chciało się być na wszystkich spotkaniach z naszym Papieżem, na powitaniach, homiliach, nabożeństwach i pożegnaniach. Nie czuło się upływu czasu, zmęczenia, kiedy trzeba było wstać wcześnie rano, aby dojechać do celu, by ujrzeć i usłyszeć Naszego Ojca Świętego choćby z daleka, On także czekał na nas. Dawał nam tak dużo miłości, że przetrwaliśmy nasze trudności, choroby bliskich i ich śmierć. "Co może jeden człowiek i jak działa świętość" - to słowa naszego poety Czesława Miłosza.
A kiedy odszedł, cały świat pozostał we łzach. Jeśli nasz Papież będzie gdzieś z góry na nas patrzył, na naszą modlitwę i nasze godne życie, będzie to dla Niego największą radością".
Boże, pobłogosław Naszego Papieża!
Korzystając z okazji pozdrawiam wszystkich moich znajomych, przyjaciół i rodzinę tu w Żywcu i na Żywiecczyźnie, choć mieszkam i innych górach w Kudowie-Zdroju, zawsze pozostanę żywczanką.
Szczęść Boże Wszystkim!
Tekst i foto: Aniela Ates
Cykl pod redakcją Edwarda Poskiera
|