"Papież w Żywcu - 12 lat temu"
12 lat temu 22 maja 1995 r.
Papież Jan Paweł II gościł w Żywcu
Przyłączam się do wspomnień publikowanych w dwutygodniku "Nad Sołą i Koszarawą", a to wszystko dzięki redaktorowi Edwardowi Poskierowi, który zapoczątkował ten cykl wspomnień. Każda papieska wizyta wnosi nowe wartości i treści w naszą rzeczywistość i codzienność. Czasem nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele zawdzięczamy Jego podróżom, ile łez wzruszenia było udziałem naszego społeczeństwa, które można nazwać katolickim i chciałoby się wierzyć, że te wartości zaowocowały w nas na dobre. Życie pisze swój scenariusz i tak często zapominamy tych prawd i nauk naszego Papieża. Nie bez powodu w ciągu całego swojego pontyfikatu tęsknił za Ojczyzną i w swoich homiliach dawał temu dowód zwracając uwagę na potrzebę kontynuacji wartości chrześcijańskich, które były u podstaw tysiącletnich dziejów naszego narodu. Tęsknił zza murów Watykanu, gdzie przyszło Mu pełnić obowiązki na Stolicy Piotrowej i dlatego tak bardzo się cieszył
z każdego pobytu w Ojczyźnie i ze spotkań z rodakami. Pamiętnego dnia 22 maja 1995 r. tak mówił do żywczan podczas liturgii słowa: ... "Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie, mieszkańcy prastarego Żywca, wyrażam radość, że dane mi jest dziś spotkać się z Wami - tu w tym samym centrum Waszego historycznego miasta, w pobliżu fary żywieckiej. To spotkanie przypomina mi wiele moich odwiedzin w Żywcu, zarówno tutaj w starej parafii, jak też
w Zabłociu i Sporyszu". Telebimy ustawione wzdłuż drogi osiedla 700-lecia przekazywały niektóre momenty spotkania na Rynku, ale trzeba było wielkiego skupienia, aby śledzić te uroczystości. Stałem w sektorze na os. 700-lecia i z niecierpliwością oczekiwałem zjawienia się Papieża. Przyjazd z Bielska-Białej był opóźniony, gdyż miało tam miejsce spotkanie prywatne Papieża z prezydentem Lechem Wałęsą i premierem Józefem Oleksym. Z tego też powodu był tylko przejazd przez osiedle 700-lecia papamobile. Nie mógł Papież nie zauważyć przygotowań na Jego przyjęcie
w tym miejscu, na fundamencie górował wielki krzyż, a obok niego z pieczołowitością przygotowane było miejsce dla tak ważnego gościa. Obecnie w tym miejscu i na tym fundamencie wybudowany jest blok mieszkalny z pawilonem usługowym. Przejeżdżając między ludźmi zgromadzonymi w sektorach pozdrowił i błogosławił wszystkich mając podniesione ręce. Trwało to niedługo i wkrótce znikł z pola widzenia. Papieskie papamobile przejeżdżając ulicami miasta skierowało się na stadion sportowy Koszarawy, gdzie miało miejsce oficjalne pożegnanie. Staliśmy jeszcze chwilę w ostatnich promieniach zachodzącego słońca, by zobaczyć śmigłowiec z odlatującym Papieżem, którego lot skierowany był do Ostrawy. Zostało wspomnienie
i oczekiwanie do następnej wizyty w Polsce, która nastąpiła dopiero za 4 lata tj. 31.05. - 10.06. 1999 r. Potem były następne pielgrzymki do Ojczyzny i myśleliśmy, że to wszystko będzie trwało i trwało. Tymczasem historia pontyfikatu zatoczyła koło i wspomnienia zamknęły swoje karty. Szkoda, wielka szkoda..., już nikt nie przypomni rachunku sumień. Jeszcze raz wielkie podziękowania dla red. Edwarda Poskiera za jego inicjatywę
i wyczucie czegoś niepowtarzalnego.
Wszystkim Szczęść Boże!
Jerzy Wiśniowski
Foto i karta pamiątkowa ze zbiorów autora
|