Rocznicowe wspomnienie o Stanisławie Pyjasie
W sobotę, piątego stycznia, w Gimnazjum w Gilowicach odbyła się podniosła uroczystość, poświęcona trzydziestej rocznicy śmierci krakowskiego studenta piątego roku Filologii Polskiej na U.J. Stanisława Pyjasa, mieszkańca Gilowic. Zorganizowania tej wspaniałej imprezy dokonali wspólnie: Urząd Gminy i Dyrekcja Gimnazjum wraz z całym gronem pedagogicznym.
W uroczystości tej, prócz Matki Zmarłego, Pani Stanisławy
i najbliższej rodziny wraz z miejscowym społeczeństwem, udział wzięli: Bronisław Wildstein, jeden z najbliższych przyjaciół Stanisława z okresu studiów - były prezes Telewizji Polskiej, poseł na Sejm RP Pan Stanisław Pięta, radny Sejmiku Wojewódzkiego Pan Marian Ormaniec, Przewodniczący NZS U.J. Pan Andrzej Wrona
i wójtowie gmin ościennych, a także Pani Jadwiga Klimont z Radziechów wraz z bratem Stanisława Pietraszki, studenta i kolegi Pyjasa, którego zwłoki wyłowiono z Zalewu Solińskiego, wkrótce po śmierci Pyjasa.
Po Mszy świętej, celebrowanej przez miejscowego proboszcza ks. Kozickiego, uczestnicy udali się na miejscowy cmentarz, by na mogile Stanisława Pyjasa złożyć kwiaty, po czym wszyscy zaproszeni przeszli do Gimnazjum, gdzie powitał przybyłych, tutejszy Wójt, Pan Leszek Frasunek.
Okolicznościowy referat, na temat ustaleń prokuratorskich
w sprawie śmierci Stanisława Pyjasa wygłosił pracownik IPN Kraków, Pan Jarosław Szarek, jeden z autorów książki o Pyjasie, charakteryzując pokrótce osobowość i dokonania tragicznie zmarłego. Następnie głos zabrał Bronisław Wildstein, opisując barwnie postać zamordowanego kolegi. Mówca podkreślił jego wyjątkowe uzdolnienia jako człowieka, przed którym rysowała się świetlana przyszłość.
Po wystąpieniach Mama Stanisława Pyjasa dokonała odsłonięcia Tablicy Pamiątkowej, która zostanie umieszczona na frontonie Urzędu Gminy, po renowacji zewnętrznych ścian tego obiektu.
Młodzież Gimnazjum pod kierownictwem Pani dr Agnieszki Kastelik-Herbuś, wspólnie z nauczycielami Gimnazjum przedstawiła piękny, metaforyczny spektakl widowiskowy, nawiązujący do buntów młodzieżowych tamtego i innych okresów naszej historii. Wszyscy obecni z rozrzewnieniem i podziwem obejrzeli to wspaniałe widowisko.
Przedstawicielka rodziny Pyjasów podziękowała organizatorom uroczystości za wspaniałe przygotowanie obchodów rocznicowych. Goście mieli także okazję zwiedzić okolicznościową wystawę i porozmawiać swobodnie o tamtych czasach, przy herbacie.
Staszka Pyjasa nie poznałem osobiście. Zbyt duży dystans wiekowy nas dzielił. Za to z jego ojcem Florianem przyjaźniliśmy się w młodości. Graliśmy wiele przedstawień w szkolnym kółku amatorskim, gdyż jako szesnasto i siedemnastolatki już po wojnie uczęszczaliśmy jeszcze do podstawówki, by uzyskać cenzus do szkoły średniej. Nauka w szkole podstawowej, jaką zorganizowali okupanci dla polskich dzieci w czasie wojny, ograniczająca się jedynie do nauki czytania i pisania,
a także pamięciowego opanowania tabliczki mnożenia, nie dawała żadnych podstaw do dalszej nauki.
Później drogi nasze się rozeszły. Florian poświęcił się zawodowej służbie wojskowej, ja zaś wróciłem do cywila.
Bardzo wysoko cenię Matkę Staszka, Panią Stanisławę, nie tylko jako wieloletniego, doskonałego pedagoga w tutejszej szkole
i wychowawczynię wielu pokoleń młodzieży, ale także jako osobę o wysokiej kulturze osobistej, kobietę roztropną, spokojną, ujmującą swym zachowaniem.
Kontrowersje wokół nie do końca wyjaśnionych okoliczności śmierci Staszka budzą nie mniej emocji, niż przed trzydziestu laty, a może i więcej. Wówczas znaczna część społeczeństwa, prócz rodziny i znajomych, uwierzyła w wersję nieszczęśliwego wypadku, jaką lansowały władze. Dziś jest odwrotnie. Nie ma chyba takiego, kto by jeszcze wierzył, że tak było. Brak jakichkolwiek świadków, którzy by go widzieli w ostatnich godzinach życia. Niedawno ujawniono jakieś nowe szczegóły tego tragicznego wydarzenia. Może one wniosą coś wyjaśniającego do tej bulwersującej sprawy.
Bronisław Sroka
|