Strażackie święto
Odbyło się w tym roku na Rynku w Żywcu i nieco wcześniej jak zwykle, bo już pod koniec kwietnia, a imieniny patrona strażaków - świętego Floriana przypadają 4 maja. Do Żywca zjechały delegacje i poczty sztandarowe wszystkich jednostek OSP i miejscowej Państwowej Straży Pożarnej. Po Mszy świętej celebrowanej przez ks. infułata Władysława Fidelusa, strażacy i zaproszeni goście przemaszerowali na Rynek, gdzie odbyło się wciągnięcie flagi na drabinę strażacką, okolicznościowe przemówienia, wręczenie odznaczeń i pokaz gaszenia ognia przy pomocy ręcznej sikawki z początku XX stulecia. Przygrywała orkiestra dęta OSP ze Świnnej.
Nie trzeba być uważnym obserwatorem, by zauważyć, że dziś w dobie tzw. transformacji ustrojowej z panoramy żywieckiej wsi zniknęły prawie wszystkie organizacje społeczne i społeczno-polityczne. Na polu boju pozostały straże pożarne, koła gospodyń i kluby sportowe. Tu i ówdzie pojawiają się organizacje charytatywne i stowarzyszenia regionalne. Straże pożarne w naszym powiecie zaczęły powstawać pod koniec wieku XIX i na początku wieku XX. Mają więc za sobą spory dorobek w zakresie gaszenia ognia i zwalczania klęsk żywiołowych. Spora jest w naszym powiecie liczba strażackich orkiestr dętych, które w ostatnich latach koncertują w Żywcu w ramach przeglądu organizowanego przez Starostwo Powiatowe. Na samej zaś wsi na uwagę zasługują remizy OSP, które oprócz garaży i pomieszczeń na sprzęt dysponują przeważnie salami widowiskowymi i pomieszczeniami do organizowania życia klubowego. Pocieszającym jest fakt, że do jednostek OSP garnie się młodzież, która chętnie uczestniczy w szkoleniach, ćwiczeniach i pokazach strażackich. Strażacy są też ozdobą wszelkiego rodzaju imprez i uroczystości, dodając im niecodziennego splendoru.
Na marginesie tej sympatycznej uroczystości pragnę dodać, że spoglądający z cokołu Florian z wiaderkiem pod pachą lał w czasie tej strażackiej uroczystości krokodyle łzy, bo wody w fontannie od dwóch prawie lat, ani na lekarstwo, a marmurowe obramowanie rozsypuje się w drobny mak.
A to też jest miejsce pamięci narodowej, panie burmistrzu i szanowni wiceburmistrzowie. Podobnie jest zresztą
w parku. A swoją drogą ten skromny pomniczek św. Floriana nie przystaje już do piękniejącego Rynku. Wystarczy spojrzeć na figurę tego rycerza przed kościołem w Zabłociu i pozazdrościć zabłocanom.
H. Woźniak
|