projektowanie stron wwwhttp://www.tenit.com.pl>tworzenie stron www nieruchomościhttp://www.son.com.pl>nieruchomości

Nad Sołą i Koszarawą - nr 8 (207) - 15 IV 2007

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|



Prosto z mostu

Zabawa w politykę w Polsce kwitnie. Oczywiście w politykę wewnętrzną, bo polityki zagranicznej to my wcale nie mamy, za to mamy "najlepszą" minister spraw zagranicznych panią Fotygę. Mając przed sobą mnóstwo spraw do załatwienia w kraju Sejm IV Najjaśniejszej Rzeczpospolitej na naszych oczach robi błazenadę. Nieważne są ustawy porządkujące gospodarkę, sprawy pracownicze itd., zajmuje się aborcją. Jest to już nie tyle nudne, co śmieszne. Do tego chce się naginać Konstytucję, która już i tak obostrzyła te sprawy w art. 30 i 38.
Mamy jedne z najostrzejszych przepisy w tej materii w Europie. I co dziwne, w poprzednich zapisach o wiele bardziej liberalnych, przyrost naturalny był dużo, dużo wyższy, zaś przy obecnych prokreacja jest na poziomie zerowym. O czym to świadczy? Przede wszystkim o zubożeniu społeczeństwa i dokonywaniu nielegalnych zabiegów nieraz w urągających warunkach dla kobiet.
Ale w myśl zasady, że kropla drąży skałę nadprezydent o. Rydzyk robi wszystko, aby było po jego myśli. Żenujący był "marsz życia" w Warszawie, gdzie przeciętna wieku tzw. "moherówek" wahała się w granicach 70 lat, czyli zdecydowana większość jej uczestników była w tzw. "wieku poprodukcyjnym". Ale cóż, ojciec dyrektor tak zarządził i " wojsko" na komendę w Warszawie się stawiło.
Dziwne jest to, że zmianą Konstytucji chce się poprawić 10 przykazań boskich, gdzie 5. przykazanie wyraźnie brzmi "Nie zabijaj". Dla wierzących jest to sprawa sumienia, a nie przestrzegania prawa uchwalonego przez niektórych oszołomów. Ale gdy się temu bliżej przyjrzeć to jest to czysta rozgrywka polityczna daleka od Dekalogu tylko po to, by otrzymać błogosławieństwo o. Rydzyka, który w polityce rozdaje karty silniej niż dawne Biuro Polityczne K.C., jedynie wtedy słusznej partii.
Wierzę, że znajdzie się tylu mądrych posłów, aby te idiotyczne poprawki nie ujrzały światła dziennego i temat został zamknięty, aby nie wstydzić się przed opinią świata.
Drogocenny czas posłów (dlatego drogocenny, że posłowie są sowicie opłacani) wykorzystywany jest do załatwiania spraw byle jakich. Co gorsze, poziom dyskusji w Sejmie, sposób zachowania się niektórych posłów świadczy o coraz większym ubóstwie intelektualnym tego Sejmu. Ośmielam się stwierdzić, że jest to najgorszy parlament od 1989 roku. Ale cóż, takich parlamentarzystów sami wybraliśmy.
Smutne w tym wszystkim jest to, że dwa przeciwne obozy, koalicja i opozycja zaczynają ziać w stosunku do siebie nienawiścią. Jak to może być, aby posłowie z koalicji prowadzeni przez swego marszałka proponują podjęcie uchwały dla uczczenia 2. rocznicy śmierci Wielkiego Polaka Jana Pawła II, który w swoich homiliach zawsze nauczał, by żyć zgodnie i godnie. Uchwała przechodzi jednomyślnie. Za parę chwil ten sam parlament rozpoczął walkę o odebranie immunitetu dla poseł Ostrowskiej. Dochodzi nawet do obrzucania się inwektywami, co w historii polskiego parlamentaryzmu było nam obce.
Czy tak należy rozumieć społeczną naukę Kościoła tych, którzy obnoszą się ze swoim chrześcijańskim rodowodem?
Kolejna sprawa to amok lustracji. To zaczyna być porażające. Prasa dawkuje prawie codziennie sensacje odkrywając poszczególnych powszechnie znanych ludzi. Boję się, że niektóre sensacje robione są na wyrost, a oskarżenia mogą być krzywdzące dla adresatów. Ale to też kwestia sumienia ludzi odpowiedzialnych za te sprawy.
Jak by tego było mało, na lewicy powstał rokosz za sprawą jednego człowieka, który był w tym państwie już wszystkim, od I sekretarza KW, ministra, premiera do marszałka Sejmu włącznie. Złośliwi twierdzą, że nie był jeszcze tylko prezydentem i...... prymasem.
Żal mi go jako człowieka, gdyż posądzony o agenturalną działalność przeżył wiele, choć do końca nic mu nie udowodniono. Natomiast po tym, co zrobił i powiedział w rozmowie z Gudzowatym spalił się kompletnie jako polityk. Od tej klasy ludzi oczekuje się czegoś więcej niż chlapania językiem niepotwierdzonych faktów. Alkohol wcale go nie usprawiedliwia. W sumie obojętnie jak to się skończy sam już jako polityk się skończył i na pewno nie przysłużył się lewicy.
Ale wróćmy na własne podwórko. To, że źle się dzieje w Radzie Powiatu wiadomo było już od pierwszego jej posiedzenia. Układ sił i przeciąganie członków jednej opcji do drugiej jest w samorządach normalne. Natomiast reakcja na te przesunięcia jest anormalna. Zarzuty, że jeden z samorządowców wziął łapówkę za przejście do drugiego obozu jest śmieszne. Bo ciekaw jestem, kogo i w jakim interesie stać jest wręczyć 30 tysięcy złotych za to przejście. A już skierowanie sprawy do prokuratury (podobno) bez dowodów winy, a tylko na podstawie insynuacji jest co najmniej głupie, a na pewno niepoważne.
Przyjęta praktyka zgłaszania wniosku na każdym posiedzeniu Rady jej Wiceprzewodniczącego Stanisława Caputy domniemanego "łapówkarza" to naprawdę czyjaś obsesja.
Będąc dwukrotnie na Sesji Rady porównywałem ich przebieg do posiedzeń sejmowych. Brak jest konstruktywnych debat, troski o sprawy powiatu, jest zaś zacietrzewienie i wzajemne dokuczanie, co na pewno nie sprzyja dobrej i pozytywnej pracy Rady Powiatu. A problemów do rozwiązania na naszym terenie jest coraz więcej.
W jednym tylko była pozorna zgoda - przy podniesieniu diet dla radnych. Społeczeństwo jest oburzone, że w sytuacji gdzie galopująco rośnie pauperyzacja rodzin, radni fundują sobie podwyżki diet i to całkiem niemałe. To boli.
Przypominam sobie jak za czasów PRL radni gminni, miejscy czy powiatowi nie znali pojęcia diet, zaś pracujący w zakładach jako rekompensatę mieli tylko zaliczoną dniówkę.
Podwyżka diet o 1/3 w przypadku zwykłych radnych jest decyzją prawie, że niemoralną. Jak to ma się do zarobków pracowników żywieckich zakładów pracy, którzy niejednokrotnie za przepracowane w miesiącu 160 godzin otrzymują do ręki 800 złotych. A tutaj za przebywanie na sesji czy komisji przez około 20 godzin miesięcznie otrzymują ..... 1200 zł.
To nawet profesor na uczelni nie ma więcej niż 90 zł za godzinę wykładu i musi każdorazowo być do tego wykładu przygotowany. Tymi decyzjami państwo radni nie uzyskają na pewno sympatii społeczeństwa. Opowiadania o tym, że radni mają spotkania ze swoimi wyborcami należy włożyć między bajki.
I tu zadaję pytanie: a gdzie miejsce na bezpłatną działalność społeczną, która powinna cechować wybrańców regionu.
Być wybranym to zaszczyt, ale płatny zaszczyt to coś nowego w terminologii społecznej. Tym sposobem działalność społeczną rozmieniamy na drobne. A poza tym byle do lata.

Kazimierz Semik

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.