Domy, które szpecą nasze miasto...
Przed wojną była tu restauracja braci Maksa i Hugo Bergerów. Maks Berger był naczelnikiem straży pożarnej w Zabłociu. Do dzis wspominany jest przez mieszkańców Zabłocia jako bardzo szlachetna osoba. Po wojnie w kamienicy Bergerów - „Pod Góralem” był najpierw Dom Harcerza, potem przez długie lata była tu siedziba zarządu PSS „Społem”. Dziś, tzn. po roku 1989, kamienica robi wrażenie niczyjej. Utraciła dawną świetność. Zrujnowana, przerabiana, ze zmienionymi z oryginalnych drewnianych na plastikowe oknami i drzwiami, pozbijane wykusze, pozostaje jak większość kamienic Zabłocia w stanie estetycznej anarchii. Razi w oczy, robi przygnębiające wrażenie, i szpeci samo centrum Zabłocia.
Przed wojną sklep Feliksa Salomona. Dziś na parterze sklepy, na pietrze mieszkania. Budynek zaniedbany, robi przygnębiające wrażenie, a mógłby być wizytówką miasta.

Browarna 17, niedaleko od dworca stoi niezamieszkała od kilkunastu lat rudera. Podobno był to dom Tadeusza Jänicha. Aż strach patrzeć na to „cudo”.

Ten dom stoi w centrum miasta około 100 m od Rynku w narożniku ulic Sienkiewicza i Żeromskiego. W pobliżu szpitala. Ciekawa elewacja, ale dawno nie widziała kielni ani pędzla. Dom mógłby być ozdobą tego fragmentu miasta.

Kazimierz Moskal
|