projektowanie stron wwwhttp://www.tenit.com.pl>tworzenie stron www nieruchomościhttp://www.son.com.pl>nieruchomości

Nad Sołą i Koszarawą - nr 6 (205) - 15 III 2007

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|



50 hektarów i jedna koza

Wystarczy na 50 hektarach łąk trzymać jedną kozę, owcę lub krowę, aby właściciel gospodarstwa - w zależności od powierzchni, na którą złoży wniosek - otrzymywał dopłatę w wysokości od 110 do 200 euro na hektar. Brak owej "nieszczęsnej kozy" spowoduje, że dopłata do hektara wyniesie tylko 80 euro. Taka absurdalna decyzja określona mianem "Dopłaty do przeżuwaczy" zapadła na szczeblu centralnym.
Jest to chyba kolejna z tych decyzji uwzględniających interesy "rolników" z Marszałkowskiej w Warszawie. Wystarczy bowiem nabyć gospodarstwo, zakupić jedną kozę, jako maskotkę dla dzieci, którą latem zaopiekuje się usłużny sąsiad - rolnik, a jesienią właściciel zabije, gdyż, jak głosi decyzja, wystarczy mieć ją zarejestrowaną w Agencji Restrukturyzacji w roku referencyjnym, to jest od 1. IV. 2005 do 31. III. 2006. Nie otrzyma takiej dopłaty na przykład Katarzyna Sanetra z Ujsół, która w swoim niewielkim gospodarstwie agroturystycznym trzyma kilka koni w celu uprawiania, coraz popularniejszej turystyki konnej.
Tak jakby konie siana nie jadły. Nie mówiąc już o rozwijającej się z powodzeniem w naszym kraju fermowej hodowli danieli.
Można się domyślać, że inicjatorom tej decyzji przyświecała myśl, aby skoszone siano nie gniło na łąkach, ale było spasane przez inwentarz. Idea byłaby słuszna, gdyby określała ilość sztuk nie tylko przeżuwaczy, ale także innych gatunków zwierząt, jaka winna być utrzymywana na jednym czy kilku hektarach. Siano, którego zwierzyna by nie zjadła mogłoby służyć jako ściółka do wytwarzania cennego, ekologicznie nawozu.
Co jeszcze bardziej bulwersujące, decyzja podjęta w styczniu tego roku, ma moc obowiązującą od 1 kwietnia 2005 roku. Od kiedy to - w cywilizowanym państwie - prawo działa wstecz??? Wicepremier Andrzej Lepper tak troszczy się o naszych rolników, że próbuje im torować drogę do uprawiania ziemi w Maroku. Pytam, po co???
Widziałem, w tym górzystym, na wpół pustynnym kraju, w okolicach Marrakeszu obficie nawadniane plantacje upraw cytrusowych, a w górach Atlasu stada kóz wspinających się po urwistych stokach w poszukiwaniu lichej trawy, czy obgryzające, czepiające się marnej ziemi krzewiny. "Kudy im" do wspaniałych, trawiastych Beskidzkich stoków, czy wciąż odłogujących tysięcy hektarów ziemi w naszym??? Po co szukać krainy mlekiem i miodem płynącej daleko, kiedy ona szuka nas. Tu i teraz. Trzeba tylko rolnikom stworzyć odpowiednie warunki.
Dla przykładu, przy ograniczonych kwotach mlecznych istnieje możliwość przestawienia się rolników na chów bydła opasowego. Wołowina jest jednym z niewielu towarów deficytowych w całej Unii Europejskiej. Trafiająca na europejski rynek nasza wołowina produkowana w warunkach prawie że ekologicznych, na zachodzie cieszy się coraz większym powodzeniem. Jednak dopłaty na krowy mamki otrzymywać mogą tylko ci rolnicy, którzy posiadają stado z udokumentowanym pochodzeniem rasy mięsnej. Czyżby mięso od opasów pochodzących od krów mlecznych unasienianych nasieniem buhaja rasy mięsnej było gorsze?
Co by o Unii Europejskiej nie mówić, otworzyła ona przed polskim rolnictwem zielone światło. Dopłaty, jakie spływają na naszą wieś, są coraz bardziej doceniane i odczuwalne przez rolników. Tylko w latach 2004 -2006, około 3400 rolników na Żywiecczyźnie ubiegało się o różnego rodzaju dopłaty, a 64 o renty strukturalne. Prawie 99% ubiegających się otrzymała oczekiwane wsparcie:
Może nie są to oszołamiające wielkości, ale w wielu wypadkach stanowią one wyciągniętą, pomocną dłoń dla tych, którzy chcą i umieją z niej korzystać.
Mgr inż. Władysław Suchoń - kierownik Biura Powiatowego ARiMR w Żywcu wspomina, jak to będąc dyrektorem Zespołu Szkół Rolniczych w Moszczanicy zabiegał, nie bez problemów, o kredyt w wysokości 25000 złotych na akcję wiosenną, aby zakupić ziarno siewne, nawozy mineralne, czy środki ochrony roślin. Dzisiaj gospodarstwo to, w ramach dopłat obszarowych, otrzymuje rocznie prawie 36 tys. złotych. Jest to więc dla niego bardzo istotny zastrzyk i to w "chudym" wiosennym okresie, kiedy kasa w gospodarstwie najczęściej bywa pusta i czeka na finansowy zastrzyk po nowych zbiorach.
Sądzę, że podobnie pomoc tą odbiera wielu innych rolników. Oby tylko nie była ona obwarowywana tyloma i to nieraz nieżyciowymi przepisami. Słyszy i czyta się czasami, jak to w innych, także "starych" krajach Unii, władze wychodzą naprzeciw produkcyjnym zainteresowaniom i potrzebom rolników, aby tylko zachęcić ich do podejmowania odpowiednich działań. U nas zapoznając się z przepisami i obwarowaniami odnosi się wrażenie, jakby zastanawiano się, czy aby rolnikom nie powodzi się zbyt dobrze!!! A może to rzesze urzędników wysokiego szczebla nudząc się wymyślają coraz to nowe obwarowania, aby uzasadnić potrzebę własnej przydatności???
Jak głosi instrukcja: W roku 2007 zostały zmienione zasady wypełniania wniosku, w związku z tym przed jego wypełnieniem należy zapoznać się z zasadami przyznawania płatności do gruntów rolnych, w tym: jednolitej płatności obszarowej, płatności uzupełniającej do powierzchni grupy upraw podstawowych, płatności uzupełniającej do powierzchni roślin prze-znaczonych na paszę, uprawianych na trwałych użytkach zielonych (płatności zwierzęce), płatności uzupełniającej do powierzchni uprawy chmielu, płatności do upraw roślin energetycznych, płatności cukrowej lub pomocy finansowej z tytułu wspierania gospodarowania na obszarach górskich i innych obszarach o niekorzystnych warunkach gospodarowania."
Polski rolnik był i jest typowym producentem rolnym. Dobrym fachowcem w zakresie uprawy ziemi, chowu, czy hodowli zwierząt, chociaż i tutaj nierzadko zasięga rady doradcy rolnego. Nigdy dotąd nie bawił się w "papierki". Nasze przystąpienie do Unii obowiązek taki na niego nałożyło. Byłoby więc dobrze, aby to, "co musi" wypełnić: odnotować, zapisać, opisać, było jasne, proste i zrozumiałe. Tymczasem w większości stawianych mu wymagań, nie potrafi się poruszać bez pomocy doradcy rolnego. Nie jest w stanie śledzić wielu wprowadzanych w przepisach zmian, nowych programów czy innych innowacji. Może to zniechęcać drobnych producentów rolnych do ubiegania się o przyznanie dotacji. Dotacji, która mogłaby stać się zaczynem przyśpieszającym proces zmian strukturalnych w polskim rolnictwie. Powinniśmy więc starać się szybko rozwiązać ten gordyjski węzeł.

Antoni Urbaniec

1/ Dane z ARiMR oddział w Żywcu
2/ Dotyczy ponad 90% dopłat zrealizowanych za 2006 rok
3/ Wnioski są w trakcie rozpatrywania
4/ Sprawie rent strukturalnych poświęcę jeden z kolejnych artykułów, gdyż mogą one mieć bardzo istotny wpływ na dalsze procesy przemian w rolnictwie i na polskiej wsi.

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.