Chciałbym żyć w normalnym kraju
Pragnę, by naszą Ojczyzną kierowali ludzie mądrzy, stateczni, odpowiedzialni i uczciwi, nie oszołomy, kłamcy i aferzyści. Chcę, aby w naszych środkach przekazu nie dominowały katastrofy
z całego świata, afery, korupcja i przeróżne inne kataklizmy, jakimi karmią nas na co dzień prasa, radio i telewizja, ale przynajmniej co jakiś czas usłyszeć i zobaczyć coś pozytywnego, dobrego, czego oczekuję nie tylko ja. Nie chcę też, by wzorem Programu I PR hołdowano jednej opcji, w którym w roli komentatorów króluje triumwirat głoszący chwałę PiS-u i Braciszków, w osobach: Pana Stanisława Michalkiewicza, wychowanka o. Rydzyka, Redaktora Rafała Zienkiewicza i wreszcie przepoczwarzonego z satyryka
w polityka, Jana Pietrzaka. Chciałbym też, by we wszystkich rozgłośniach radiowych, komercyjnych i publicznych dominowała polska piosenka, a nie ordynarna angielszczyzna, jaką te publikatory karmią społeczeństwo na co dzień i o każdej porze dnia i nocy.
Chciałbym także, by byłych donosicieli i agentów SB nie traktować wybiórczo, co niestety zdarza się aż nazbyt często. Arcybiskup Wielgus, pomimo wieloletniej współpracy z bezpieką, znalazł całą plejadę obrońców, począwszy od radia "Maryja", "Samoobrony", a nawet Prymasa. Nikt natomiast nie broni Bogusława Wołoszańskiego, choć prowadzący go esbek sam stwierdził, że Wołoszański był kiepskim informatorem, niewiele od niego uzyskano i wreszcie po trzech latach zrezygnowano z jego usług. Wołoszański został całkowicie zwekslowany na boczny tor. A przecież organizowane przez niego widowiska telewizyjne w wielu przypadkach odsłaniały kulisy istotnych wydarzeń, poszerzając u widzów horyzont wyobrażeń o sprawach niezmiernie istotnych, dziejących się w przeszłości. Szkoda, że tak się stało.
Pragnę, by zarobki prostych ludzi, a także lekarzy, pielęgniarek, nauczycieli, strażaków, policjantów, były adekwatne do "kominów" naszych przedstawicieli rządowych i bonzów, sprawujących kierownicze role w przedsiębiorstwach państwowych.
Minister Zdrowia głowi się, skąd wziąć środki na oddłużenie szpitali. A czy prezes "Orlenu" musi zarabiać miesięcznie 200 000 złotych? Czy pięćdziesiąt nie byłoby dość? A resztę przekazać na oddłużanie szpitali w całej Polsce. Tylko w tym jednym przypadku można by zaoszczędzić rocznie 1.800.000 zł. A ilu takich krezusów żyje w Polsce? To przecież rola Rządu, Sejmu i Ministerstwa Finansów wreszcie, by uporządkować te sprawy. Miało być przecież Państwo oszczędne. Wiele się mówi o likwidacji owych "kominów" płacowych i na gadaniu się kończy. W początkowym okresie, gdy owe "kominy" organizowano, tłumaczono ludowi, że tak trzeba, by fachowcy nie uciekali z przedsiębiorstw do sektora prywatnego. Co z tego wyszło? Sami widzimy.
Chciałbym też doczekać chwili, gdy nasze miasta i wioski będą całkowicie bezpieczne, bez bandziorów, złodziei, włamywaczy, narkomanów i pijaków. By nasza młodzież i ludzie wykształceni nie musieli szukać pracy poza granicami kraju, a przysparzali majątku narodowego u siebie, w domu. Aby nasze drogi były bezpieczne, wolne od piratów, dziur i wybojów.
Marzę też o tym, by nasze społeczeństwo wyzbyło się wzajemnej nienawiści, uprzedzeń i podejrzliwości, nastąpiło tak potrzebne pojednanie zwaśnionych stron, a politycy mieli na względzie jedynie dobro kraju, a nie partykularne interesy własne i własnych ugrupowań, żeby wreszcie można było podjąć wspólne działania dla dobra i pożytku całego narodu.
Życzyłbym nam wszystkim i sobie, byśmy mieli sąsiadów życzliwych, przyjaznych, a my sami, byśmy im tym samym odpłacali. Żeby kraj nasz zyskał renomę godną, na jaką Naród polski zasługuje. Postarajmy się wyzbyć nadętej bufonady i wygórowanego mniemania o własnej wartości, której tak naprawdę nikt w świecie nie ceni, a stajemy się tylko pośmiewiskiem dla tych, z którymi
z konieczności winniśmy żyć w najlepszej komitywie.
Czyżby moje oczekiwania były tak wygórowane, że aż niemożliwe do osiągnięcia? Nie! Wszystko jest możliwe, trzeba tylko chcieć. Patrząc jednak realistycznie na naszą dzisiejszą rzeczywistość, możemy to wszystko między bajki włożyć.
Wiele daje do myślenia powszechna krytyka w prasie zagranicznej dzisiejszych naszych władz. Nawet w okresie PRL nie była tak intensywna. Coś w tym jest. W prasie krajowej jedynie "Nasz Dziennik" i "Rzeczpospolita" identyfikują się z władzą. Mając to na uwadze sądzę, że dzisiejsi prominenci, a także wszyscy ich popierający, winni się głęboko zastanowić, czy to co robią, jest rzeczywiście dobre dla Polski, a nie wynika jedynie z ich partykularnych interesów. Mieć także na uwadze, by w przyszłości nie znaleźli się w roli dzisiejszych prześladowanych. Widać bowiem aż nadto wyraźnie, że działaczy PiS-u opanował amok bezkompromisowej władzy, w ich mniemaniu najbardziej teraz potrzebnej Polsce. Nic bardziej błędnego.
Przypominam także wszystkim tym, co tak ochoczo szermują słowem "komunizm", że Polska w okresie PRL według wszelkich prawideł była zaledwie na etapie socjalizmu. Na szczęście dla nas nie zdążyliśmy dotrzeć do obiecywanego raju, podobnie jak i Rosja, choć ta przebyła znacznie dłuższą drogę niż my, a owa "świetlana przyszłość", gdzie miało być spełniane: "każdemu według jego potrzeb i od każdego według jego zdolności" była równie odległa dla wszystkich.
Na zakończenie chcę uświadomić malkontentom wszelkiej maści, na czele z obecnym premierem, co z uporem maniaków powtarzają, że to PRL Polskę zniszczył. W PRL przynajmniej, pomimo ruskiego szabrownictwa Naród nasz zgodnym wysiłkiem odbudował kraj ze zgliszczy wojennych. To dziś znaleźli się tacy, co niszczą go z kretesem.
Bronisław Sroka
|