DZIWNE, A NATURALNE PASJE c.d.
W nr 3 (202) NSiK przedstawiliśmy niektóre z licznych dziedzin ludzkich pasji, od zbierania kajdanek, po monety i banknoty. Jest rzeczą naturalną, że wraz z postępem technologicznym pojawiają się nowe dziedziny kolekcjonerstwa. Są zbieracze nie tylko znaków marek samochodowych, a nawet kołpaków na koła, choć wymagają dużej powierzchni magazynowej. Znacznie łatwiej pomieścić graficznie barwne karty telefoniczne do automatów i - już także - karty do telefonów komórkowych.
Szybko przybywa osób kolekcjonujących kubki firmowe i zapalniczki jednorazowe. Upowszechnia się zbieranie biletów, torebek z herbatą lub z cukrem, figurek z jajek-niespodzianek, a nawet etykiet z serków topionych. Takiej, z pozoru nieciekawej dziedzinie kolekcjonerstwa poświęcił się Jakub Terakowski, który zebrał już prawie 800 nalepek prostokątnych i pra-wie 250 trójkątnych, tylko z polskich serków. Jego zbiór można nawet uznać za badawczy, ponieważ zawiera kilka białych kruków w postaci odmian i błędów na etykietach. Kolekcja pana Jakuba dowodzi też, że przez ponad trzydzieści lat etykiety z serków topionych nie uległy wielkim zmianom oraz przywołuje smakowite (lub nie) wspomnienia związane z serkiem Tylżyckim z kminkiem. Gdyby zainteresowało Cię, Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku, czy nasz kolekcjoner zjadł wszystkie te serki, odpowiadamy: nie. Bo nie lubi. Zjadanie serków pozostawił mamie.
Nowe dziedziny kolekcjonerstwa też można podzielić na mniej
i bardziej praktyczne. Do mniej praktycznych należeć będą z pewnością zbieranie butelek po alkoholach wysokoprocentowych lub nalepek na butelki po winie owocowym "Menello Bianco", a do bardziej praktycznych zaliczymy zbieranie butelek z piwem. Przypadek kolekcjonującego butelki z piwem to argument dla osób traktujących hobby jako dziwactwo, bo przecież mogą one powiedzieć, że tylko dziwak oprze się pokusie wypicia złocistego napoju. Dziwak na dodatek wysoce nierozważny, bo przecież w wypadku nalotu spragnionych kolegów, grozi mu nagła utrata kolekcji.
Tak jak przybywa dziedzin kolekcjonerstwa, tak wzbogaca się nasz język. Wszystkim już chyba wiadomo, że zbierający karty telefoniczne to fonoteliści, a zbieranie akcesoriów piwnych to birofilia, ale czym zajmuje się tegestolog wie chyba niewiele osób (ja dopiero od przedwczoraj). Sama nazwa jest myląca, ponieważ -olog wskazuje na dziedzinę nauki, a tymczasem tegestolog to poczciwy zbieracz podstawek pod piwo, ale przecież także z podstawek może płynąć nauka. Są osoby, które dwadzieścia lat temu
z kontretykiet piwa "Tatra" uczyły się angielskiego i tłumaczyły, że to piwo pije papież John Paul II. Tłumaczyły oczywiście mylnie, bo etykieta wskazywała umiejscowienie źródeł żywieckich w odniesieniu do miejsca urodzin Papieża, mogła być więc jednocześnie pomocą z geografii. Tak czy inaczej to kolejny dowód, że hobby może i bawić, i uczyć.
Nowe możliwości przed kolekcjonerstwem otworzył internet, ponieważ to właśnie w sieci najłatwiej zaprezentować swoje zbiory całemu światu i także tu łatwo wymienić opinie czy umówić się na wymianę zgromadzonych skarbów.
Wśród wielu kolekcjonerskich pasji, najpopularniejszą wciąż pozostaje filatelistyka, bo przecież prawie w każdym domu znajdzie się jakiś klaser ze znaczkami, nawet z tymi obiegowymi, najbardziej licznymi. Są jednak specjaliści od wydań wyjątkowych, jak te, przykładowo wybrane. To 3 znaczki wydań regionalnych dla obszaru byłego zaboru austriackiego, pruskiego
i rosyjskiego z lat 1918
i 1919. Ten czwarty jest niedopuszczonym do obiegu znaczkiem poczty miejskiej Warszawy
z nadrukiem nowego nominału i napisem Poczta Polska, a wydanym już 17 listopada 1918 roku dla obszarów okupacji niemieckiej byłego zaboru rosyjskiego.
Niewątpliwie końcem minionego wieku najszybciej rozwija się fonotelistyka tj. kolekcjonerstwo kart telefonicznych, a to za przyczyną pojawiania się nowości technicznych. Podobnie do filatelistyki stale utrzymuje się filokartystyka tj. kolekcjonowanie pocztówek, a także widokówek fotograficznych (zdję-ciówek) z motywami malarskimi, etnografią i postaciami.
Jakże miłe są pamiątki rodzinne utrwalane na widokówkach fotograficznych, przechowywane w wielopokoleniowych albumach, jak ta podobizna podporucznika legionisty, później dowódcy pułku w kampanii wrześniowej z 1939 roku. To nie tylko osoba, ale i historyczny mundur oficerski polskiego żołnierza.
Józef Pszczółka
|