projektowanie stron wwwhttp://www.tenit.com.pl>tworzenie stron www nieruchomościhttp://www.son.com.pl>nieruchomości

Nad Sołą i Koszarawą - nr 4 (203) - 15 II 2007

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|



Myśliwskie dylematy

Zakończył się sezon polowań, a wraz z nim zamyka się kolejny rok łowieckiego gospodarowania. Myśliwi na zebraniach swoich kół dokonywać będą jego oceny. Mówić o swoich dokonaniach i zwracać uwagę na niedomagania, jakie miały miejsce.
Ocena ta dotyczyć będzie nie tyle ilości upolowanego zwierza, bo nie to jest problem najważniejszy, ale całokształtu myśliwskich poczynań w zakresie: zagospodarowania łowisk w podsypy i paśniki, zimowego dokarmiania zwierzyny, zwalczania szkodników i kłusownictwa. Zastanawiać się będą, jak zasilić łowiska w młode bażanty, czy zające. Analizować gospodarkę finansową koła, jako że od zasobności i celowości wydatkowania środków w dużej mierze zależne są efekty całej gospodarki łowieckiej.
Na fundusze kół łowieckich składają się składki członkowskie, wpływy za upolowaną zwierzynę i ewentualnie dochody z imprez /np. myśliwskiego balu/ organizowanych przez koło.
Środki te bywają wydatkowane na zagospodarowanie łowiska, czyli na zakup materiałów do budowy urządzeń łowieckich, zakup i wpuszczenie do łowiska młodych bażantów, czy zajęcy, utrzymanie domku myśliwskiego, czy innego - służącego kołu - obiektu i co najważniejsze, na pokrycie szkód łowieckich.
Koła z własnych środków pokrywają szkody, jakie rolnikom - w uprawach rolnych wyrządza dzika zwierzyna, a czasami są to wydatki niemałe. Bywa, że koło nie mogąc wywiązać się z tych zobowiązań, przekazuje część swojego terenu innemu - bogatszemu kołu, albo wręcz zawiesza swoją działalność.
Na Żywiecczyźnie jednym z najbardziej narażonych na szkody łowieckie terenów jest obwód Koła Łowieckiego "Puszczyk" w Łodygowicach. Jest to obwód głównie polny, gdyż lasy stanowią zaledwie około 10% jego powierzchni. Rozciąga się on na najbardziej urodzajnych w powiecie glebach gmin: Łodygowice, Lipowa i Radziechowy. Otaczają go wkoło duże kompleksy leśne, z jednej strony Magurki i Hrobaczej Łąki, a z drugiej Skrzycznego i Baraniej. Czyli, że zwierzyna nie ma wyboru, gdzie ciągnąć na żer.
Nie pomagają urządzane przez myśliwych poletka zaporowe i żerowe na leśnych duktach, czy polanach, ani nocne wyjścia myśliwych na polowania. Dzika zwierzyna jest czujna i niełatwo daje się podejść przez myśliwego.
Stąd niejednokrotnie rolnicy mieli i mają duże pretensje do myśliwych o wyrządzane im szkody przez zwierzynę. Pretensje te czasami przybierają także groteskowy charakter. Wygląda to tak, jakby myśliwi nie chcieli strzelać do dzików, czy jeleni. Jednak nikt nigdy ich skarg nie lekceważył, bo przecież większość myśliwych to ludzie mieszkający w tych wsiach. Mający także swoje pola i podobnie jak poszkodowani odczuwający ból na widok "przeoranych" przez dziki pól.
Aktualnie ilość szkód zmalała, gdyż rolnicy w znacznym stopniu zeszli z uprawy pól położonych pod lasami, ale szkody są i najczęściej dotykają większych producentów rolnych, ludzi, dla których rolnictwo bywa głównym źródłem utrzymania.
W KŁ "Puszczyk" szkody łowieckie wyceniają uprawnieni do tego myśliwi: Jan Rybarski, Adam Worek i Alojzy Worek. Uważają oni, że w minionym sezonie szkody te były znaczne - wyceniono je na prawie 5000 złotych. Rolnicy otrzymali odszkodowania w naturze, bądź w gotówce. Największe szkody odnotowano w uprawach rolnych: Józefa Kani i Stefana Kani oraz Jana Wajdy w Łodygowicach, Józefa Mrowca na Biernej i P. Fijaka w Cieniowej. Niezależnie od tego niektórzy rolnicy otrzymali pastuchy elektryczne, aby broniły ich pola przed leśną zwierzyną.
Godzi się podkreślić, że oceniający starają się wycenić powstałe szkody w możliwie jak najbardziej obiektywny sposób, zaś rolnicy do ich niełatwej roli odnoszą się ze zrozumieniem, dzięki czemu powoli zanikają napięcia pomiędzy rolnikami, a myśliwymi.
I to myśliwych cieszy, gdyż wbrew potocznym mniemaniom polowanie to dla nich nie tyle ten przyniesiony do domu bażant, zajączek, czy jakiś kilogram dziczyzny /za który i tak płacą do kasy koła/, ile satysfakcja z możliwości posłuchania szumu lasu, czy podziwiania górskich krajobrazów. Jednym słowem z bycia w symbiozie z przyrodą. Cieszą się więc kiedy tej przyjemności nic i nikt im nie zakłóca. Oby zatem nigdy nie dochodziło do niepotrzebnych spięć i to nie tylko między myśliwymi, a rolnikami.
Czego wszystkim życzy...

Stary Nemrod

do gуry


Copyright © Nad Soі№ i Koszaraw№. Wszystkie prawa zastrzeїone.