Nowy przewodnik po ziemi żywieckiej
Sypnęło przewodnikami dla turystów. Nie ma się czemu dziwić skoro Żywiec i Żywiecczyzna aspirują do regionu o charakterze rekreacyjnym
i turystycznym. Po publikacjach tego typu literatury autorstwa H. Woźniaka, M. Giełdanowskiego i Ryczkiewicza, Jerzego Mikołajskiego i J. Sołtysika,
H. Zająca, J. Zalitacza, ukazała się ostatnio nowa pozycja autorstwa Jerzego Koniecznego "Ziemia Żywiecka - przewodnik". J. Konieczny jest profesorem na UŚ w Katowicach, mieszka w Rycerce Górnej, dotychczas dał się poznać jako organizator letnich koncertów muzycznych przy swoim "Domu pod Gontami" w Rycerce, a teraz ujawnił się jako znawca, orędownik i piewca Ziemi Żywieckiej. Książka jak na przewodnik jest trochę nietypowa, swoją zawartością i treścią odbiega od konwencji. Nietypowy jest też jak na przewodnik format 20 x 20 cm. Składa się z 3 części: Miejsce na ziemi, Krajoznawstwo i Turystyka.
W części pierwszej są ogólne informacje o tym co kryje się pod ziemią, na jej powierzchni i co wisi w powietrzu nad tym regionem wraz z rysem historycznym. W części drugiej każda ze wsi żywieckich ma tu w jednym lub kilku zdaniach podane najważniejsze wydarzenia ze swojej historii, po czym autor przystępuje do serwowania czytelnikowi jej walorów krajoznawczych, przyrodniczych, etnograficznych i gastronomicznych,
a robi to w sposób zwięzły, dobrym językiem i zawsze pozytywnie. Relację o wsi kończy wierszem lub frazą opowieści miejscowych twórców. W części trzeciej "turystyka" omawia dzieje ruchu turystycznego w Beskidach, wielorakie, -bardzo zresztą zróżnicowane - możliwości jej uprawiania, łącznie z takimi jej formami jak "nic nie robienie" i "szkoła przetrwania" co przypomina mi "puszczańskie" życie przedwojennych harcerzy. Przy końcu książki propozycje wycieczek pieszych w góry i kołowych dla samochodziarzy
i rowerzystów. Całość uzupełnia kilkadziesiąt fotografii i zestaw map.
J. Konieczny jest pozytywnie do tej ziemi nastrojony. O wszystkich
i o wszystkim pisze tak ciepło, serdecznie i ujmująco, iż wierzę, że jeżeli ktokolwiek "spoza" wgłębi się w jej treść, to zechce zweryfikować to, co on napisał. Dość dobrze znam Żywiecczyznę i muszę powiedzieć, że nic, co najważniejsze nie uszło jego uwadze. Wychowywałem się na przewodnikach prekursorów turystyki w Beskidach W. Midowicza, W. Krygowskiego, K. Sosnowskiego, ale ten przypadł mi do gustu. Bo i czasy inne i wszystko poszło do przodu. Moje gratulacje, Panie Profesorze.
Hieronim Woźniak
|