Moje spotkania z Papieżem Janem Pawłem II
W tym odcinku swoimi wspomnieniami podzieliła się z nami Helena Chłopczyk, zasłużona przewodniczka, pracownik PTTK, pionier tego ruchu w Żywcu. Przeszła wszystkie etapy zawodowe w PTTK, organizator wycieczek, imprez krajoznawczych, podróżnik, przed wojną pracowała w Arcyksiążęcym Browarze w Żywcu, człowiek legenda i żywa kronika miasta Żywca. (autor cyklu)
Moje pierwsze spotkanie jeszcze z biskupem Karolem Wojtyłą miało miejsce w 1959 r. w kościele parafialnym w Żywcu-Zabłociu. Biskup Karol Wojtyła był zaprzyjaźniony z ks. Stanisławem Słonką z tej parafii, często przyjeżdżał do Zabłocia, miał na Żywiecczyźnie wielu przyjaciół, kochał nasze góry, nasz folklor i tradycje, co zawsze podkreślał. Pamiętam tylko jak ks. Stanisław Słonka przedstawił biskupowi mnie i mojego męża. Było to dla mnie wielkie przeżycie, byliśmy z mężem bardzo wzruszeni, biskup w rozmowie pytał czym się zajmujemy zawodowo, pytał o nasze rodziny, rozmowa była niezwykle serdeczna, emanowała z niego dobroć, był człowiekiem niezwykle życzliwym i bezpośrednim. Nawet nie przypuszczaliśmy, że rozmawiamy z późniejszym Papieżem!
Drugie spotkanie z biskupem Karolem Wojtyłą miało miejsce
w Krakowie w 1963 roku, kiedy to pojechaliśmy z ks. Stanisławem Słonką z delegacją z parafii w Żywcu-Zabłociu na wyświęcenie Karola Wojtyły na arcybiskupa. Pojechałam wraz z dwoma jeszcze koleżankami, byłyśmy ubrane w tradycyjne stroje żywieckie. Uroczystość niezwykle podniosła i z całym rytuałem odbyła się w Katedrze Wawelskiej. Po oficjalnych ceremoniach, ks. Stanisław Słonka zabrał nas wszystkie na prywatne spotkanie już z Arcybiskupem Karolem Wojtyłą. Pamiętam byłam bardzo spięta i zdenerwowana, udzielała mi się trema, z przygotowanego tekstu z życzeniami już niewiele wiedziałam, mówiłam coś od siebie, w tych moich słowach znalazło się zdanie ...życzę Jego Eminencji zdrowia i dojścia do najwyższych hierarchii w kapłaństwie i posłudze Bogu. Kiedy już odeszłam na bok i przemyślałam to co powiedziałam, byłam zdenerwowana i wściekła na siebie, Boże! co ja plotę, przecież Arcybiskup Karol Wojtyła już osiągnął najwyższe hierarchie w kapłaństwie. Widząc moje zdenerwowanie ks. Stanisław Słonka podszedł do mnie, przytulił i powiedział: nie denerwuj się, dobrze
i pięknie powiedziałaś. Teraz po latach myślę, że byłam prorokiem swoich słów, bo przed arcybiskupem Karolem Wojtyłą stało to najważniejsze wyzwanie, zostać Papieżem na Stolicy Piotrowej.
Wybór arcybiskupa Karola Wojtyły na Papieża to dla mnie, mojej rodziny niezwykła radość, byłam dumna ze wcześniejszych z Nim spotkań. Na moje kolejne spotkanie z Naszym Papieżem czekałam długo, bo aż do roku 1990, kiedy to w maju w 70. urodziny Ojca Świętego Jana Pawła II i moje imieniny znalazłam się z pielgrzymką nauczycielstwa z Żywca w Watykanie. Dodam, że Papież i ja urodziliśmy się w tym samym roku! Tutaj zainteresował się nami ks. Stanisław Dziwisz i załatwił nam prywatną audiencję w Sali Królewskiej. Jednak przed nami były inne grupy pielgrzymów niemal z całego świata. To oczekiwanie było znowu dla mnie denerwujące, odżyły wspomnienia, napięcie wzrastało, znowu pojawiła się ta paraliżująca trema, w głowie mieszały się słowa, które miałam wygłosić Papieżowi. Przed nami jeszcze delegacja z Niemiec, wreszcie idziemy
i my. Przywitanie, jesteśmy z Naszym Papieżem, wzruszenie, łzy, powaga tej chwili, wielkie szczęście i nieopisana radość. Papież wytwarza niesamowity klimat, aurę wielkiej życzliwości i miłości dla drugiego człowieka, w chwilę stajemy się jedną wielką rodziną. Kiedy miałam wygłosić kilka słów na powitanie, przekazać życzenia i przedstawić naszą delegację, zaniemówiłam!, odjęło mi mowę, mnie, która mówi bez przerwy i tyle miała do przekazania. Papież uspokoił mnie, głos zabrali inni, moja synowa pamiętam wręczyła Papieżowi żywiecki gobelin. Wspólne rozmowy, wspomnienia, wspólne fotografie zdjęły z nas tremę. Dziękowaliśmy Bogu, że choć chwilę mogliśmy być z Naszym Papieżem!
Czas nieubłaganie ucieka, przewraca kartki w kalendarzu, dla mnie Nasz Papież nie odszedł, wciąż żyje w moim sercu, wspomnieniach, myślach i mam nadzieję tam Go jeszcze zobaczyć!
Szczęść Boże wszystkim!
Helena Chłopczyk
Cykl pod redakcją Edwarda Poskiera
|