Nie było nas!!!
Stare, ludowe porzekadło, które głosi: Nie było nas, był las, nie będzie nas, będzie las, u nas, na Żywiecczyźnie, we współczesnej dobie, nabiera szczególnego znaczenia.
Jeszcze w XVI - XVIII wiekach stoki Beskidzkich gór pokrywały lasy potężnej Karpackiej Puszczy, a zaludnienie tych terenów było niewielkie. Wg Z. Poniedziałka w 1715 roku w Państwie Żywieckim było 11069 mieszkańców. Sądzić należy, że podobnie niewielkie było zaludnienie w Państwie Łodygowickim i Ślemieńskim. W następnych wiekach zaludnienie tych terenów dynamicznie rosło. Beskidzka knieja "atakowana"
z gór przez pasterzy wołoskich, wiodących swoje stada hen od Siedmiogrodu oraz przybyszów ze Śląska i Moraw, zasiedlających doliny rzek ustępowała przed ludzkim naporem.
Człowiek wspinał się coraz wyżej i wyżej. Cerlił drzewa poszerzając hale, zasiedlał śródleśne polany, wykorzystując każdy skrawek, wydartej lasom ziemi. Aż przyszedł przełom XX/XXI wieku - okres wręcz rewolucyjnych przemian społeczno-ekonomicznych i nagle, mimo że Żywiecczyznę zamieszkuje prawie 150 tysięcy osób, ziemia przestała być czynnikiem decydującym
o poziomie życia jej mieszkańców.
Na Żywiecczyźnie, podobnie zresztą jak w wielu innych rejonach kraju, setki hektarów pól leżą odłogiem. Odłogują, coraz częściej "usłane dywanami" chwastów. Ilekroć widzę te odłogujące pola serce mnie boli, gdyż jako dziecko wsi pamiętam ogromny głód ziemi. Zagospodarowane i wypielęgnowane każde pólko. Pamiętam te chudawe krowiny, nieraz z wystającymi pod skórą żebrami, szukające trawy na wypalonych słońcem skotniach, czy innych "zbyrkach", bo gospodarzom szkoda było pozostawiać na pastwiska tych kilku zagonów, które można było przeznaczyć pod zboże, czy ziemniaki.
No cóż, czasy się zmieniają i ludzie zaczynają myśleć "po nowemu". Po nowemu, to wcale nie znaczy, że zawsze dobrze. Rozumiem, że towarowa produkcja rolna - czyli produkcja na potrzeby rynku - nie zawsze przynosi dochód, chociaż dla wielu jest zachodu warta. Znam takich rolników, którzy produkują głównie na własne potrzeby, oczywiście wkładają w tą produkcję wiele wysiłku, często także pieniędzy, wylewają masę potu w czasie sianokosów, czy żniw, ale widać im się to opłaca. Ale znam i takich ludzi, którzy "klepią biedę", żyją z dnia na dzień, byle jak, nic nie robią, a ich pola zarastają chwastami.
To jak to jest???
To prawda, że małe, rozdrobnione gospodarstwa na Żywiecczyźnie, składające się z kilkudziesięciu poletek, porozrzucanych "po całej wsi" nie zawsze zachęcają do ich uprawy.
Ale przecież ziemia powinna rodzić!
Dawać plon!
Jak nie dzisiaj, to za sto lat!
Ale dawać plon, owocować!!!
Mimo, że Żywiecczyznę w blisko 50% pokrywają lasy, a stopień lesistości należy do najwyższych w kraju, wciąż wiele użytków rolnych, można przeznaczyć pod zalesienie.
Las powinien wrócić tam, gdzie szumiał przed wiekami. Bo las to nie tylko zagospodarowanie odłogującej ziemi. Przecież las to "fabryka" tlenu, to naturalne "zbiorniki" wodne, wspaniałe tereny rekreacyjne, wreszcie niebagatelne pożytki, jakimi nas obdarowuje.
W naszym interesie, a przede wszystkim w interesie przyszłych pokoleń, o których już dzisiaj winniśmy myśleć - leży sprawa zalesiania terenów do tego przeznaczonych. Zachęcają do zalesiania także niebagatelne dotacje, jakie można uzyskać z Unii Europejskiej.
Warto okazać większe zainteresowanie wykorzystaniem tych dotacji, jako że dotychczas jest ono niewielkie. Zaledwie kilku rolników zgłosiło chęć zalesiania swoich gruntów. Przypuszczać można, że to niewielkie zainteresowanie wynika nie tyle z niechęci rolników do tej akcji, ile z ich niedoinformowania, bądź pewnej nieufności rodzącej się w wyniku rozsiewanych plotek. Rolnik polski nie jeden raz w swoim życiu był "podprowadzany" i oszukiwany, stąd często nieufnie reaguje na różne nowinki i propozycje, czasem nadstawia ucha plotkom, że owszem dadzą pieniądze na zalesianie, ale potem te zalesione grunty odbiorą.
Plotka! Plotka! I jeszcze raz plotka!!!
Nie wierzą w nią rolnicy z innych państw należących do Unii Europejskiej i wykorzystują stwarzane możliwości. Czyżbyśmy my, zgodnie
z porzekadłem: "mądry Polak po szkodzie" znowu mieli żałować?
Nie wszyscy nadstawiają jej ucha. Gospodarujący na półrolku Chałupników w Wieprzu, Stefan Ciurla, to jeden z tych, którzy zdecydowali się zalesić swoje pola.
- Kiedy ogłoszono dopłaty do zalesiania - mówi - zainteresowałem się tymi możliwościami. Zgłosiłem się do biura Agencji Modernizacji i Restrukturyzacji Rolnictwa w Żywcu, gdzie otrzymałem dokładne informacje i komplet dokumentów. Ustaliłem w Urzędzie Gminy, że pole, które chcę zalesić, przeznaczone jest pod zalesianie. Następnie zgłosiłem zamiar posadzenia lasu
w Nadleśnictwie w Węgierskiej Górce, gdzie opracowano plan zalesiania. Zgodnie z planem i otrzymanymi wskazówkami odkrzaczyłem, oczyściłem i spulchniłem ziemię pod zalesianie, zakupiłem sadzonki - biorąc rachunek, bo rachunek jest konieczny przy zwrocie kosztów - i w 2004 r. - zgodnie z planem zalesieniowym - obsadziłem działkę wielkości 58 arów: świerkiem, bukiem, jaworem i sosną. Już w ubiegłym roku, podobnie jak w obecnym otrzymałem 1200 złotych za prace pielęgnacyjne oraz dotacje na pokrycie kosztów zakupu sadzonek i częściowe pokrycie kosztów ogrodzenia - dodaje z dumą.
Warto wiedzieć, że działka przeznaczona pod zalesianie winna mieć co najmniej 30 arów, on szerokości, co najmniej 20 m /jeżeli graniczy
z lasem może być węższa/ i znajdować się
w terenie przeznaczonym pod zalesianie. Działka ta do dnia złożenia wniosku winna także być rolniczo zagospodarowana, a właściciel zobowiąże się do prowadzenia na niej prac pielęgnacyjnych przez okres 5 lat.
Rolnik od zalesionej działki otrzyma na 1 ha: wsparcie na zalesienie w wysokości od 4300 -5900 zł /w zależności od nachylenia stoku i tego czy posadzi drzewa iglaste czy liściaste/, 2400 zł na ogrodzenie 1 ha w celu zabezpieczenia przed zwierzyną, opłatę pielęgnacyjną w wys. 420 - 750 zł wypłacaną przez okres 5 lat oraz premię zalesieniową w wys. 1400 zł, którą będzie pobierał przez kolejne 15 lat.
U nas, przy dużym rozdrobnieniu pól hamulcem przy zalesianiu mogą być wymagania dotyczące wielkości i szerokości działki. Rolnicy mogą jednak łączyć się w spółki leśne i wspólnie dokonywać zalesień. Nikt im przecież nie zabroni zaznaczyć granic własnych działek. Nasz rozmówca widzi taką możliwość także w Wieprzu, gdzie dobrze działająca spółka leśna, dysponująca odpowiednimi środkami finansowymi, mogłaby przejąć inicjatywę zalesiania odłogujących pól. Miejmy nadzieję, że rolnicy prędzej czy później dojdą do takiego wniosku. Oby prędzej, niż później.
Od bieżącego roku wprowadza się także możliwość zalesiania gruntów rolniczo, nie uprawianych, za które również można będzie otrzymać wsparcie na zalesienie i premię pielęgnacyjną. Będzie także możliwość dolesiania już zalesionych gruntów, czy odtwarzanie zniszczonych przez katastrofę powierzchni leśnych /zasady dopłat określone zostaną w późniejszym czasie/. Warto więc, aby posiadacze gruntów podlegających zalesieniu, zaczęli już dzisiaj interesować się tymi sprawami. Informacji o wszystkich sprawach związanych z zalesianiem zasięgnąć można w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Żywcu na ul. Księdza S. Słonki.
Antoni Urbaniec
|