"Co z tym dworcem?"
Żywiecki dworzec, obiekt ciekawy architektonicznie z charakterystycznymi posągami orłów, jest obiektem zabytkowym, zaprojektowanym przez znanego austriackiego architekta Stefana Fussgangera. Czytając pamiątkowe tablice dowiadujemy się o ciekawej historii tego obiektu. Przypomnę, że architekt ten zaprojektował dwa dworce kolejowe w Żywcu i Rajczy na zlecenie Zarządu Kolei Austriackich, dla powstającej wówczas linii kolejowej tzw. transwersalskiej łączącej Wiedeń z Krakowem przez Zwardoń, Rajczę, Żywiec, Suchą Beskidzką. Jak widać dworzec ten najlepsze lata ma już za sobą, od wielu lat dogorywa, bo jak inaczej można nazwać jego stan techniczny i brak elementarnych usług kolejowych dla pasażerów! Dworzec jest dla miasta Żywca obiektem charakterystycznym i malowniczym. To tutaj przybywający podróżni po raz pierwszy spotykają się z miastem i wyrabiają sobie o nim pierwszą opinię (jak mówi przysłowie: jak cię widzą tak cię piszą). Niestety,
o tym obiekcie nie można napisać nic pozytywnego. Żywiecki dworzec jest chyba jedynym w Polsce (w mieście takiej wielkości), który nie posiada przechowalni bagażu, poczekalni, restauracji-baru czy kiosku z prasą!!! Brak szczelnych drzwi sprawia, że nawet w holu jest zimno i wietrzno. Brakuje zewnętrznych zegarów, sypie się elewacja, dobrze że kiedyś wyremontowano dach i wszystko jakoś się jeszcze trzyma. PKP uznały, że na dworcu są zbędne poczekalnia i przechowalnia bagażu, ale za to zafundowały podróżnym kilka zakładów fryzjersko-kosmetycznych na tym obiekcie, sklep wędliniarski i biuro podróży. Straszą opuszczone kioski. Brak jest tutaj dworcowej restauracji i baru, kiosku z prasą i trafiką, toaleta budzi wiele wątpliwości! Kiedyś było inaczej, to czego dziś nie ma było standardem! Dzisiaj wszystko jest niemożliwe do wdrożenia. Teren wokół samego dworca jest nieciekawy, brudno, byle jako, słowem jak w przysłowiowej pipidówce. Złośliwi mówią, że na dworcu brakuje jeszcze tylko ...zakładu pogrzebowego! Dla kontrastu przy jak zawsze słabej kondycji naszej PKP przez ten dworzec przejeżdżają i tu się zatrzymują pociągi międzynarodowe jadące na Słowację i Węgry. Widać coraz więcej nowoczesnych szynobusów i składów, co z biednym dworcem źle kontrastuje. Fotografowane niemal codziennie przez turystów orły na cokole dworca, ...mogą niebawem zlecieć na ziemię, gdyż stracą grunt pod nogami. Znam już odpowiedź PKP, że nie ma pieniędzy na remont, ale uważam, że trzeba je znaleźć! Może dołoży się miasto, tak jak w przypadku remontu zabytkowego dworca w Bielsku-Białej, gdzie miasto w pokaźny sposób doinwestowało remont, także we własnym interesie. Dla żywieckiego dworca przykładem może być wzorcowy dworzec PKP w Skierniewicach (jeden z najładniejszych
w kraju!). Tam pomogło miasto, wiedząc że zyska! Może nasz przedsiębiorczy burmistrz zaliczy do swoich pięknych sukcesów w ratowaniu architektury miasta również żywiecki dworzec PKP. Drugą kontrowersyjną sprawą jest przeniesienie i skrócenie postoju taksówek pod dworcem kolejowym. Od niepamiętnych czasów taksówki stały tuż przy wejściu głównym dworca, teraz ktoś wpadł na pomysł podzielenia placu przy dworcu tak, że taxi wylądowało przy ulicy Dworcowej. Z dala od dworca, przy ograniczonym miejscu tylko dla kilku pojazdów, również utrudniony jest tam dojazd. Taksówkarze protestują, płacą podatki i mają prawo do swobodnego wykonywania zawodu! Ja dodam, że sam dworzec zyskałby, gdyby zburzono stojącą przy nim starą kamienicę, wątpliwej urody, choć zabytkową. Duży przestronny plac ze stylowymi latarniami, ławkami, zielenią bardziej by odsłonił bryłę dworca, polepszył komunikację i uatrakcyjnił tę część miasta. To pobożne życzenia, jak będzie - pokaże czas!
Tekst i foto: Edward Poskier
|