Z cyklu - Moje spotkania z Papieżem Janem Pawłem II - "Moje najpiękniejsze wspomnienia"
Dla mnie spotkania z Ojcem Świętym Janem Pawłem II
to wielki dar, jaki otrzymałam od Boga.
(Władysława Klinowska)
Swoje wspomnienia muszę podzielić na dwie części. Część pierwsza to spotkanie na żywieckim Rynku w roku 1995 i część druga - moja pielgrzymka do Watykanu w roku 1996.
Pobyt naszego papieża w Żywcu zaliczam do najważniejszych wydarzeń w dziejach mego miasta, z tym się na pewno zgodzą wszyscy żywczanie. Dzień 22 maja 1995 r. zapisał się w mojej pamięci wyjątkowo. Podczas uroczystego nabożeństwa Chór "Akord" w którym śpiewam, wspólnie wystąpił na specjalnym koncercie razem z Chórem Katedralnym. Rynek był szczelnie zapełniony ludźmi, był to wielki i podniosły dzień dla miasta i jego mieszkańców. W moich oczach pojawiły się łzy radości, których nie mogłam powstrzymać, ogarnęło mnie nieopisane wzruszenie, z ust wydobywały się słowa modlitwy, a przed oczami przeleciało całe moje dzieciństwo. Nie wiem skąd pojawiały się te obrazy z dawnych lat, co je przywołało, wspomnienia kiedy byłam panienką i śpiewałam w chórze kościelnym na mszy w Rychwałdzie "Ave Maria". Mszę tą odprawiał wówczas Karol Wojtyła. Silne wzruszenie wywołały wspomnienia osób mi najbliższych, coś ich przeze mnie przywoływało i szeptało: o, chodźcie tu wszyscy przeżywać razem ze mną. W takich chwilach nie myśli się o niczym innym, żyje się tą podniosłą kojącą chwilą! Pamiętam nabożeństwo na Rynku, piękny drewniany ołtarz, znajome twarze osób i słowa naszego Papieża skierowane do nas. Wreszcie nadszedł czas pożegnania, tradycyjne "Góralu czy ci nie żal...", wiwaty, przeplatająca się modlitwa, płacz, wzruszenie
i ścisk, aby zobaczyć jak najwięcej. Potem już tylko była cisza, żal i smutek. Nasz ukochany Papież odleciał. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że za rok czeka mnie znów spotkanie z moim ukochanym Papieżem i to w samym Watykanie!
Pielgrzymka wraz z Chórem "Akord" do Watykanu do Ojca Świętego Jana Pawła II, 20 czerwiec 1996 r.
Nasza pielgrzymka to także wycieczka do najpiękniejszych miast i regionów Italii, magicznej, dostojnej i zalanej słońcem. Moja pielgrzymka do Watykanu miała trochę i komiczne zabarwienia, bowiem w autobusie zaginęła moja walizka, a w niej cała moja garderoba, rzeczy osobiste, bielizna i kosmetyki, słowem wszystko. Blady strach ogarnął mnie, gdy sobie pomyślałam jak ja pójdę na spotkanie z Papieżem, w tej jednej kolorowej, wyzywającej bluzce?! Pasowała raczej na karnawał w Rio, a nie na audiencję u Papieża. Włoskie upały były mi na rękę, gdyż to co miałam musiałam co raz to prać, na szczęście wszystko schło
w oczach. Wśród moich koleżanek ubranych na czarno wyglądałam jak paw. Pomyślałam, co sobie pomyśli Papież, wstyd, ale na wszelki wypadek nadmienię Mu dlaczego tak wyglądam. Po przywitaniu i przedstawieniu naszej grupy, Papież na mnie zwrócił uwagę, uśmiechnął się i podał mi rękę. Coś powiedziałam
o mojej kreacji tłumacząc się, lecz Papież zrozumiał, pocieszał mnie, ja stałam jak zamurowana, w Jego oczach było tyle miłości, radości, którą jakby chciał mi dać - i dał, wzruszeń nie było końca, a serce kołatało coraz mocniej. Jego dłonie delikatne, gładziły główki dzieci tego dnia, a teraz gładziły moje dłonie,
a Jego słowa skierowane do mnie były dla mnie słodyczą. Papież oczarował mnie swoją osobowością. Zwiedzanie pięknego Watykanu, świątyń, pomników, muzeów i jeszcze wielu miejsc, nie może się równać z osobistą audiencją u naszego kochanego Papieża. Myślę, że to On spowodował, że moja nieszczęsna walizka się znalazła! ale czy warto było się już stroić? Na zawsze
w mojej pamięci pozostanie obraz Ojca Świętego Jana Pawła II, pełnego dobroci, miłości do człowieka, pełnego ciepła, radości, głoszącego prawdę, dającego wskazówki jak żyć. Tę prawdę staram się zachować w swoim sercu i stosować w życiu.
Refleksja. Dzięki mediom mogłam przez te wszystkie lata "podróżować" w relacjach TV po świecie, wraz z Ojcem Świętym Janem Pawłem II, słuchać Jego kazań, homilii, wspólnie z Nim modlić się. Bardzo przeżyłam Jego chorobę i śmierć, jak śmierć najbliższej mi osoby. Zawsze wspominam naszego Papieża, organizuję rocznicowe wystawy, prelekcje, koncerty Jemu poświęcone, razem z dziećmi i młodzieżą pragnę zawsze i wszystkim przybliżać Tą wspaniałą postać, dopóki będę żyła.
Boże, pobłogosław naszego Papieża.
Szczęść Boże Wszystkim!
Władysława Klinowska, foto z archiwum
Cykl pod redakcją Edwarda Poskiera
Od autora cyklu: Władysława Klinowska - wyjątkowa osoba, pedagog, społecznik, animator kultury, Kawaler Orderu Uśmiechu, publicystka, przyjaciel dzieci, w tym dzieci specjalnej troski, działacz Towarzystwa Miłośników Ziemi Żywieckiej, artysta rękodzieła ludowego (bibułkarstwo, haft, gobeliniarstwo ...), członek Chóru "Akord", zasłużony działacz kultury miasta Żywca. Słów tutaj by zabrakło, by wymienić Jej zasługi i życzliwość dla drugiego człowieka!
|