PROSTO Z MOSTU
TELEWIZJA BALAMUCI
Dzisiejszy felieton moglby byc lekki, pogodny i serdeczny. Niestety, czasy sa straszne, zapanowaly w polityce "ciemnosci egipskie". Nie chcac znizac sie do poziomu niektorych politykierow czy tez dziennikarzy piszacych bardzo seksownie, postanowilem swoja agresje wyladowac na X Muzie czyli telewizji, a konkretnie na bezimiennych pseudobohaterach namaszczonych przez jedynie sluszna obecnie wladze.
W tamtych slusznych czasach mowilo sie, ze "telewizja klamie". Odnosilo sie to wprawdzie do Dziennika Telewizyjnego, ale etykieta zostala przyszyta. Zmuszony drobnymi dolegliwosciami do pozostania w domu, zajalem sie ogladaniem tej X Muzy? I co. Przestudiowalem tygodniowy program telewizji, oczywiscie publicznej, a wiec tej, ktora wymusza miesieczny haracz pod grozba roznych doczesnych kar. Co sie okazuje? Sa dni, w ktorych nie bardzo jest co ogladac. Namnozylo sie seriali, gdzie protegowani aktorzy graja raz w jednej telenoweli kochajacego meza, by za dwie czy trzy godziny odtwarzac role prawie, ze szatana.
Wszyscy rozumni wiedza, ze telewizyjne seriale to filmy o bardzo niskiej wartosci artystycznej, a zamiast kina akcji jest tu kino dialogu, nieraz tak idiotycznego, ze wstyd to naprawde ogladac. "Swiat wedlug Kiepskich" czy tez "Swieta wojna" to seriale nedzne, szczegolnie ten drugi, gdzie postac Slazaka jest sarkastycznie pokazana, a praktycznie kompletna blazenada, czyli kpiny
z zacnych ludzi Slaska. Pisal na ten temat swego czasu Kazimierz Kutz, ktoremu wstyd jest za ukazanie obrazu Slazakow jako intelektualnych karlow w tym serialu. Dziwie sie Krzysztofowi Hanke, lubianemu przeze mnie satyrykowi, ze wpisal sie w tak idiotyczny scenariusz, ktory rzuca cien na spolecznosc slaska.
Naliczylem prawie osiem seriali prezentowanych w programach telewizji publicznej, ktorych polowa to kompletne dno. Przypominam sobie dawne lata, gdzie krolowaly dwa seriale, czyli "Czterej pancerni i pies" oraz "Stawka wieksza niz zycie". Przed ekranami gromadzily sie miliony ludzi, a w nastepnym dniu odcinek byl przedmiotem szeregu rozmow w szkole czy w pracy.
Kiedy odbiorcy programow telewizji publicznej zazadali kolejnego powrotu ma ekran tych tytulow jakis idiota z zarzadu telewizji w pierwszym dopatrzyl sie niescislosci historycznych, a drugi, ze moze szkodzic wzajemnym stosunkom z Niemcami. Nie ma nic glupszego. Bo jak mozna wytlumaczyc fabuly filmow amerykanskich, gdzie
w walce wywiadow zawsze zwyciezaja Jankesi, a jak jest film produkcji rosyjskiej final jest odwrotny. W przypadku drugiego filmu jest jeszcze bardziej smieszne uzasadnienie. Obrazamy Niemcow. A jak to sie ma do francuskiego filmu "Allo Allo", ktory kpi z Niemcow az do bolu. I to pokazuje sie w naszej telewizji po raz ktorys.
Konczac temat seriali nie bylbym soba, gdybym nie przyczepil sie do amerykanskiego "tasiemca" (ponad 3 tysiace odcinkow,
a w Stanach podobno duzo wiecej) "Moda na sukces". Dziwie sie, ze dotychczas w sprawie emisji nie wkroczyly wladze koscielne
i partie chrzescijanskie (prawicowe). Przeciez tresc tego serialu oscyluje wokol "rodzinnego domu publicznego".
Dla tych, ktorzy od niedawna ogladaja ten szmatlawiec trudno ustalic, kto z kim, na dzien dzisiejszy, jeszcze nie spal. I film idzie w godzinach popoludniowych, a wiec dostepny jest dla wszelkiej masci odbiorcow, w tym dla dzieci i mlodziezy (chociaz dzieci i tak z tego nic nie zrozumieja).
Mielismy za starych i slusznych czasow dwa dni w tygodniu, ktore po godzinie dwudziestej przykuwaly uwage telewidzow. Byl to wiec poniedzialek, a w nim Teatr Telewizji, ktory przyblizal ludzi z najdalszych zakatkow Polski do swiata sztuki. Dla bardzo wielu z nich Teatr Telewizji wprowadzal ich do salonow najwiekszych miast Europy. Slyszalem nawet taka opowiesc, ze jedna z pan ogladajacych teatr w poniedzialek specjalnie zmieniala swoj stroj. Czyz to nie piekne?
A dzis probuje sie odbudowac teatr stwarzajac odrebny program dla kultury. Tylko pytanie, kto go moze ogladac, jesli jest
w sieci kablowej.
I drugi dzien to czwartek. I "Kobra". Te spektakle jakze dalekie byly od dzisiejszej strzelaniny, gwaltow i rozbojow.
Wreszcie programy dla dzieci. Pamietny "Mis z okienka" przykuwal oczy dzieciece do ekranu. "Bolek i Lolek" to byl naprawde hit tamtego okresu. Co najwazniejsze, byly to produkcje polskie. A dzis?
Przegladajac ramowke tygodniowa naliczylem emisje az 35 filmow produkcji amerykanskiej, w tym 12 thrillerow i 19 filmow sensacyjnych. Poza tym 2 filmy polskie (oprocz seriali) oraz po jednym filmie francuskim, angielskim, niemieckim i kanadyjskim. Z tresci opisanych filmow przeraza jedno. Zbrodnia, zbrodnia i jeszcze raz zbrodnia.
I o co my sie wreszcie klocimy w sprawie wychowania dzieci i mlodziezy. To nie rodzina wychowuje, to nie szkola wychowuje, to rowniez nie kosciol. To nasza kochana telewizja i to jeszcze publiczna, czyli sfinansowana po czesci przez abonentow.
I wrocmy wreszcie do hasla "Telewizja klamie". Nie watpie w to, ze wiadomosci w serwisach informacyjnych byly sterowane szczegolnie, gdy dotyczylo to VIP-ow. Dziennik nie byl za ciekawy, czyli taki typowy produkcyjniak. A dzis kazdy serwis informacyjny, czyli Wiadomosci czy Panorama to kronika zbrodni, wypadkow, czyli kronika kryminalna.
Telewizja z reguly jest w rekach zwycieskiego obozu politycznego i to jest zdaniem politykow naturalnym zjawiskiem. Ale ostatnia wymiana szefa telewizji znaczy cos wiecej. Z tego bloku na Woronicza wyrzuca sie ludzi, ktorzy robili, robia i moga robic wiecej.
Jak mozna bylo zlikwidowac teleturniej "Wielka Gra", ktora na tym ekranie trwala od zawsze. Jakis pajac z szefostwa stwierdzil, ze program sie zestarzal i oglada go publicznosc w starszym wieku. Chcialbym sie zapytac tego idioty czy ta publicznosc nie placi abonamentu, a ja twierdze, ze to wlasnie ci ludzie zasilaja kase watpliwej wartosci instytucji. Program byl i dla mlodych i dla starych, ale oprocz hazardu byl to program edukacyjny, gdyz zagadnienia zawarte
w pytaniach dotyczyly wszelkich dziedzin naszego zycia.
Latwo zniszczyc, ale trudniej odbudowac. Drugi program to "7 dni swiat" rowniez program edukacyjny politycznie. I co w zamian? Nic.
Na temat telewizji publicznej wylano morze atramentu i napisano stosy artykulow. Szkoda tylko, ze przy tym wszystkim nie bierze sie opinii szarych odbiorcow, ktorych jedynym przywilejem jest oplata abonamentu. I wcale sie nie dziwie, ze co chwila odzywaja sie glosy ze strony szefostwa telewizji, aby abonament przypiac do tych albo innych swiadczen. Ale do tego chyba nie dojdzie.
Na temat telewizji komercyjnej sie nie wypowiadam, gdyz ogladanie jej jest odrebna sprawa kazdego abonenta. Krytyka programow komercyjnych bylaby nieelegancka w stosunku do potencjalnych abonentow. Ale tam, gdzie zmuszaja nas do zaplaty za cos, co nam sie nie podoba, musimy zrobic wszystko, aby publiczna nas nie oglupiala, bo statutowo ma zupelnie inne
i to bardzo wzniosle cele.
Wiem, ze jestescie juz po swietach, jedni beda chwalic czas spedzony przed ekranem telewizyjnym, inni beda miec odrebne zdanie, ale poki co walczmy, aby nasza telewizja byla lepsza czyli strawniejsza i przede wszystkim lubiana.
Tego wszystkim moim Czytelnikom na nowy 2007 rok serdecznie zycze.
Kazimierz Semik
|