Magnetyzm wladzy
Nie od dzis wiadomo, ze kazdy, kto zasmakowal wladzy, dobrowolnie z niej nie zrezygnuje. Demokracja ma ten walor, ze wladze obejmuje ten, komu spoleczenstwo ja powierzy. Sa wprawdzie oficjalne, czy nieoficjalne kruczki, dzieki ktorym ci, ktorym udalo sie przekonac do siebie wyborcow i osiagneli zwyciestwo, moga go jeszcze spotegowac z korzyscia dla siebie. Taki wlasnie obraz mamy dzis w Polsce. Rzadzaca obecnie ekipa nie dosc, ze zgarnela cala pule do swojego worka, podporzadkowala sobie wszystko co sie tylko dalo, teraz ostrza apetyty na samorzady terenowe, aby i one znalazly sie w zasiegu reki. Niestety, bywa
i tak, ze zarlocznosc grozi niestrawnoscia, i taki efekt obserwujemy dzis na szczytach wladzy. Apetyty rosna, a niestrawnosc dala juz znac o sobie w najblizszym otoczeniu decydentow. Rozsypuje sie powolutku wszystko, co z mozolem, przy uzyciu wszelkich sposobow budowano przez ostatnie dziewiec miesiecy, nie ogladajac sie na poprawnosc.
Wladza jednak jest w dobrym nastroju. To, ze spada popularnosc sejmu i rzadu, a takze prezydenta, nie tylko w opinii Polakow, ale w calej prasie zagranicznej, to zdaniem wladzy jest zlosliwosc opozycji i wszelkich mediow, ktore sluchaja podszeptow niechetnych rzadowi ludzi. W dodatku obaj bracia mowia jednym glosem, oczywiscie na korzysc rzadzacych. Nie tak, jak to bylo za poprzednich rzadow SLD, kiedy Prezydent Kwasniewski przekonal sie, ze Miller zbacza z kursu, nastapil trwajacy do dzis rozbrat, pomiedzy Premierem, a Prezydentem. Patrzac z boku widac wyraznie, ze glownym sterujacym w tym gremium jest Jaroslaw Kaczynski, bo nawet Prezydent jest mu podporzadkowany.
Oslawiona "falandyzacja" z czasow prezydentury Lecha Walesy to male piwo w stosunku do tego, co dzis sie dzieje na szczytach wladzy.
Ostatnia afera w sejmie, ktora juz dzis nazwana jest "Begergate", obnazyla calkowicie metody postepowania obecnych wladcow Polski, twierdzacych uparcie wbrew literze prawa i opinii spolecznej, ze o zadnej korupcji w tym przypadku nie moze byc mowy. Prawo musi byc po naszej stronie. Tak mozna skwitowac to kuriozum.
Platforma Obywatelska, mimo wszystko jest jakas blada. Nie swieci pozytywnymi trendami na przyszlosc. Koncentruje sie wylacznie na totalnej krytyce calego obozu rzadzacego, co dla przecietnego zjadacza chleba jest absolutnie niezrozumiale. Brak rzeczowej analizy, co jest zlego w postepowaniu rzadu
i co jest tego przyczyna, a w zamian potepianie wszystkiego. Podobnie postepuje tez i lewica. Nie tedy droga, Panowie! Takimi metodami nie zdobywa sie popularnosci i poparcia. Tym bardziej, ze w niektorych ugrupowaniach odradza sie dawne poczucie pewnosci siebie. Procz krytyki, przede wszystkim uzasadnionej, trzeba wskazywac, jakie zagrozenia na przyszlosc niosa nie zawsze racjonalne posuniecia obecnych wladz. Przykladem niech bedzie powolanie na stanowisko wiceministra Obrony i likwidatora WSI Antoniego Macierewicza. Pomimo otoczenia tych spraw scisla tajemnica, nie trudno sie domyslic, ze ten fanatyk rozwali calkiem dotychczasowe struktury i praktycznie unieruchomi nasz wywiad. W sytuacji projektu wyslania naszych zolnierzy do Afganistanu i grozby afganskich Talibow pod adresem Polski, skutki takich decyzji dla nas moga okazac sie katastrofalne. Nie wierze ani w jedno slowo zapewnienia Premiera Kaczynskiego i Koordynatora Sluzb Specjalnych ministra Wassermanna o naszym bezpieczenstwie. Dlatego tez wszelkie takie posuniecia rzadu czy parlamentu wyluszczac nalezy spoleczenstwu zrozumiale i konsekwentnie uzasadniac swoje racje, przeciwstawiajac sie wladczym zakusom PiS-u. Tylko w ten sposob mozna sie uwiarygodnic
i zyskac zaufanie wyborcow. Pietnowac trzeba takze wszystkie klamstwa i przechwalki sypane bez umiaru zdezorientowanemu spoleczenstwu przez nawiedzonych politykow, przed kamerami telewizyjnymi. To zadanie dla mediow.
Obecny kryzys rzadowy nie wiadomo czym sie skonczy. Rzadzacy za wszelka cene staraja sie uzyskac parlamentarna wiekszosc, nie ogladajac sie ani na moralne oblicze kaptowanych poslow, nadrabiajac tupetem i pewnoscia siebie. Polgebkiem wprawdzie mowia o nowych wyborach, do ktorych jak widac wcale im nie pilno. Prawicowe ugrupowania, nawet te silniejsze, opanowal paniczny strach na wiesc o zamierzonej konsolidacji sil lewicy z "Demokratami"(w przypadku dojscia do wczesniejszych wyborow) ktora pod nowym, umiejetnym kierownictwem bylaby zdolna odzyskac utracony elektorat, choc niekoniecznie wladze, do ktorej im daleko w obecnym ukladzie sil. Jezyczkiem uwagi jest natomiast jak zawsze PSL. Mimo niskich notowan potrafi sie utrzymac na powierzchni i w stosownym czasie uszczknac cos dla siebie. Tak jest i teraz. Zabiegi premiera o pozyskanie tego ugrupowania za wszelka cene, sa az nadto widoczne. Jest to dla PiS-u rzecz na wage dalszego utrzymania sie przy wladzy.
Przyszlosc w Polsce jest calkowicie nieprzewidywalna. Najlepiej o tym swiadcza wypowiedzi naukowcow i dziennikarzy przy roznych publicznych dysputach. Nie ma jednoznacznej opinii co do nastepstw dzisiejszego rozgardiaszu.
Osobiscie jestem zdania, ze lad w Polsce nie nastapi dopoty, dopoki nie odejda w cien radykalne ugrupowania polityczne, po jednej i po drugiej stronie, nie wezma w swoje rece spraw panstwowych ludzie umiarkowani i polaczywszy sily
z lewa i z prawa, utworza solidna trwala koalicje, zdolna poprowadzic kraj we wlasciwym kierunku. Zalazek takiej sily, zdolnej pokonac wszelkie bariery, upatruje w ugrupowaniu wywodzacym sie z Unii Wolnosci, dzis noszacej nazwe "Demokratow". Szkoda, ze partia ta cieszy sie tak znikomym poparciem spolecznym. A przeciez jej teoretyczne zalozenia tworzyl nie kto inny, jak nieodzalowanej pamieci Ksiadz Profesor Jozef Tischner. Obecnie, w sytuacji utworzenia nowej formacji przedwyborczej - Centrolewicy z udzialem "Demokratow", wylania sie nowa sila parlamentarna. Nalezaloby jednak wyrazisciej zaprezentowac stanowisko wlasnie Demokratow, a nie tylko sylwetke Pana Onyszkiewicza, stojacego za plecami Pana Olejniczaka. SLD na dobra sprawe musi ciezko pracowac pod nowym kierownictwem nad odbudowa swojego prestizu, co nie upowaznia liderow tej partii do kreowania sie na przywodcow czworporozumienia.
Dopoki z naszego codziennego slownictwa nie znikna takze okreslenia "komuchy" i "solidaruchy" o poprawie nie mamy co marzyc. Konsolidacja spoleczenstwa, a nie podzialy sa nasza szansa na przyszlosc. Do tego jednak potrzeba ludzi madrych, roztropnych, sklonnych do kompromisow, nie zacietrzewionych uparciuchow, czy rajfurow, obrzucajacych sie wzajemnie blotem.
Liderzy partii rzadzacej jakos nie dostrzegaja spadajacego coraz bardziej poparcia dla tego ugrupowania. Roznorakie sondaze, organizowane przez wyspecjalizowane instytucje, czy srodki masowego przekazu wyraznie na to wskazuja i choc w stu procentach nie mozna w nie wierzyc, sa jednak odzwierciedleniem nastrojow spolecznych. Premier Kaczynski zas krzyczy pelnym glosem: "Wygramy te batalie!". Wtoruje mu Marcinkiewicz nie wierzac w sondaze, bo one rzekomo nigdy nie oddawaly rzeczywistosci. Pogratulowac dobrego samopoczucia tym panom.
Elity obecnie rzadzace chca wykreslic z historii epoke PRL-u tak, jakby mozna bylo uznac za niebyly polwiekowy okres wzlotow i upadkow "polskiego socjalizmu". Przypomina mi to nauke historii z tamtego okresu, bo wowczas nic uczniowie nie wiedzieli o wladcach Polski, ktorzy zwyciesko walczyli z Moskwa. Obysmy nie musieli sie wstydzic z kolei rocznego "panowania" PiS-u.
Zblizaja sie zapowiedziane wybory do samorzadow terytorialnych, a moze takze i parlamentarne. Niska frekwencja bioracych udzial w wyborach, podyktowana jest nie tylko ogolna frustracja spoleczenstwa na to co sie u nas dzieje, ale w ogole niechecia do elit politycznych wszystkich orientacji, by brac udzial nawet w tak donioslych momentach, jak wybory. To blad! Z jakiej racji mamy powierzac innym ludziom przywilej wybierania osob, ktore nam nie odpowiadaja? A tak wlasnie jest, w przypadku nie uczestniczenia w glosowaniu. W kazdej sytuacji kandydatow do stanowisk jest na listach taka gromada, ze zawsze jest mozliwosc wyluskania kogos, kto bedzie nam odpowiadal. Trzeba jednak zwracac uwage, by glosowac na osobe, ktora juz ma za soba jakis dorobek, czy osiagniecia w takiej, czy innej dziedzinie, spolecznie uzytecznej. Nie pozwolic na obejmowanie stanowisk przez ludzi skorumpowanych, niepewnych moralnie czy obyczajowo, nie mowiac juz o ciagnacych sie za nimi procesach sadowych. Unikac nalezy ludzi bezbarwnych, nie majacych wlasnego zdania, a takze fanatykow jakiejs idei, majacych pelne geby frazesow i obiecanek bez pokrycia.
Bywa tak, ze jakis kandydat spelnia wymogi kwalifikacyjne do zajmowania okreslonej funkcji, czy stanowiska, ale z jakichs wzgledow czujemy do niego niechec. Trzeba pamietac, ze wybieramy kandydata nie dla siebie, ale dla dobra ogolnospolecznego. Odrzucmy wiec wszelkie animozje. Niech w wyborze decyduje rozum, a nie uczucie. Bo tylko takie postepowanie moze wylonic zarzadzajacych, godnych zajmowania okreslonych funkcji.
Bronislaw
|