O zyciowej pasji Agnieszki Zon w slowach kilku...
Agnieszka Zon ma w swoim dorobku juz kilka wystaw fotografii, malarstwa i grafiki. Glownym motywem jej tworczosci sa doswiadczenia czerpane z wypraw zeglarskich, czego dowodem jest ostatni wernisaz autorki o wymownym tytule: "Na horyzoncie".
O swojej marynistycznej pasji, zainteresowaniach i inspiracjach mowi Agnieszka Zon:
Skad u Pani zainteresowanie problematyka marynistyczna? Tematyka morska zdaje sie byc zarezerwowana dla mezczyzn, Pani zdaje sie przeczyc tej regule...
Tak. Ja w zasadzie od zawsze walcze o to, zeby to nie byl tylko meski temat... Prywatnie caly czas plywam. A moja przygoda ze sztuka marynistyczna zaczela sie nad jeziorem. Cale zycie marzylam o tym zeby plywac, jednak do pewnego wieku nie bylam dopuszczana do lodki, ani wody...Pozniej jednak wyruszylam
w morskie podroze...Odkad pamietam rysowalam, malowalam, a zeglarstwo stalo sie dla mnie bodzcem do wyrazenia czegos od siebie na plotnie czy papierze...
Czy Pani zdaniem inne miejsce zamieszkania, poza krajobrazem jeziora i wody, mialoby wplyw na ukierunkowanie tematyczne Pani dziel?
Trudno powiedziec co by bylo gdyby... Jednak obracam sie w towarzystwie osob, z ktorych wiekszosc plywa. To jest taka nasza wspolna pasja, wiec wydaje mi sie, ze tematyka marynistyczna jest moim przeznaczeniem... Wydaje mi sie, ze gdziekolwiek bym sie nie znalazla powrocilby temat zeglarstwa, morza...
Czy wiaze Pani swoja przyszlosc ze sztuka?
Tak. Jestem skazana na sztuke (smiech). W wieloraki sposob jestem zwiazana ze sztuka. Swoja pasje artystyczna kontynuuje na plaszczyznie zawodowej. Oprocz tego, ze pracuje jako grafik, w tym roku mialam okazje zalozyc wlasna firme, ktorej dzialalnosc wiaze sie z fotografia i malarstwem - na tej plaszczyznie czysto rzemieslnicze zdolnosci mieszaja sie ze sztuka.
Jaki jest krag Pani zainteresowan poza sztuka?
Ja jestem taka niecierpliwa dusza, kochajaca gory, morza, wszelkie sporty ekstremalne...
Jak ksztaltuje sie wiez emocjonalna miedzy artysta i dzielem?
Ta wiez jest ogromna. Patrzac chocby na dziela, ktore tu sa wystawione juz wiem, ze chcialabym w nich cos zmienic - minal pewnien etap w zyciu i obrazy te wymagaja zmian, mimo ze powstaly rok, dwa lata temu... Wazne dla budowy tej wiezi jest tez miejsce gdzie sie przechowuje obrazy - jedne mam w domu,
w pokoju, w ktorym czesto przebywam, a inne sa pochowane... Obrazy przywoluja pewne wspomnienia, przypominaja kiedy powstaly i z jakim efektem...
Mowi sie, ze sztuka jest odzwierciedleniem wnetrza artysty - na ile Pani sie z tym zgadza?
Moznaby powiedziec, ze moje prace w pewnym stopniu sa mna, sa odzwierciedleniem mojej pasji. Jest w nich bardzo duzo ze mnie...
Chcialaby Pani, zeby Pani dziela zostaly wystawione w jakims szczegolnym miejscu?
Kiedys w przyszlosci, chcialabym pokazac swoje obrazy ludziom, ktorzy poswiecili zycie zaglom i beda potrafili ocenic moje prace pod wzgledem technicznym, beda potrafili mi powiedziec czy moja fantazja na temat zagli to tylko wymysl artystyczny czy tez pewien zasob wiedzy na temat zeglarstwa... Ale na razie do tego brakuje mi jeszcze odwagi...
Co jest dla Pani najwazniejsze - wlasne odczucia wzgledem dziela czy reakcje odbiorcow?
Obraz musi przyniesc mi satysfakcje. Musi dojsc do momentu, kiedy bedzie on mniej wiecej skonczony, bo moim zdaniem dzielo nigdy nie jest ostatecznie skonczone... W fazie tworzenia najwazniejsza jest moja ocena. Nie lubie pokazywac swoich prac zanim nie uznam ich za gotowe do tego, by je komus pokazac i wystawic na krytyke...
Czy proces tworczy mozna nazwac praca czy jest to raczej przyjemnosc?
Odpowiem tak: moja praca stala sie dla mnie przyjemnoscia. Zarabiam, robiac to co lubie: malujac, projektujac. Mozna polaczyc prace, jaka trzeba jednak wlozyc w proces tworczy z przyjemnoscia i to uszczesliwia...
Co powie Pani na temat zaniku zainteresowania kultura wsrod mlodych ludzi?
Na tradycyjnych wernisazach, jak chocby dzisiejszy, widzi sie najwyzej kilku mlodych ludzi... Niestety, ogarnela nas kultura masowa i nie pozostaje nam nic jak tylko nad tym ubolewac...
Czy Pani zdaniem we wspolczesnym swiecie, coraz bardziej ograniczonym kulturalnie, sztuka potrzebuje promocji czy nadal broni sie sama?
Promocja, chocby mala, jest potrzebna. W innym wypadku ktos moze nawet przypadkiem zauwazy, ze "cos" wisi na scianie, albo dzieje sie jakis koncert, ale nie wzbudzi to specjalnego zainteresowania. W Zywcu wydaje mi sie szczegolnie brakuje tego zainteresowania mlodziezy i nad tym ubolewam. Cieszy fakt, ze na przyklad "Rycerska" daje mlodym szanse na wystawianie swoich prac i cos zaczyna sie dziac. Mam nadzieje, ze to sie wszystko zmieni na lepsze...
Czy we wspolczesnych czasach trudno byc artysta?
Kiedy kilka lat temu podjelam decyzje o studiach artystycznych, ta decyzja byla odbierana negatywnie. Mowiono, ze nie bede miala co do ust wlozyc, ze swoje obrazy bede musiala sprzedawac na ulicy... Na szczescie to sie zmienilo. Polacy pokazali, ze jednak lubia odrobine luksusu, ze lubia sie otaczac rzeczami estetycznymi. Takze uwazam, ze w tym momencie dobrze jest tworzyc. Na pewno lepiej niz kiedys. Teraz mamy latwiejszy dostep do materialow, ekspozycji. Mysle, ze jest w porzadku...
I byleby tak dalej...
z Agnieszka Zon rozmawiala Edyta Szkorupa
|