Azaliawypoczynek Projektowanie stron wwwweb design Serwis ŻywiecczyznyŻywiec Salon fordford Nieruchomościnieruchomości SONnieruchomosci Beskidywakacje wczasy Eurofiranyfirany zasłonydekoracje Projektowanie stron internetowychprezentacje multimedialne

Nad Sołą i Koszarawą - nr 16 (191) - rok IX - 15 Sierpień 2006

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
O żywieckim browarze

We wrześniu br. żywiecki browar obchodził będzie jubileusz 150-lecia powstania. Na tę okoliczność publikujemy wywiad z Janem Żurkiem, byłym kierownikiem zakładu, który przepracował w nim 50 lat czyli jest żywą historią 1/3 dziejów browaru.

Czy lubi Pan piwo?
Owszem. Ale najlepsze jest piwo prosto z kufy po okresie dojrzewania, przygotowane do obciągu, przed puszczeniem piwa na filtry.
Proszę powiedzieć Czytelnikom NSiK coś o sobie.
Aktualnie od końca 1992 roku jestem na emeryturze. Pracę
w żywieckim browarze podjąłem jako 17-letni chłopak w czasie okupacji w 1944 r. na stanowisku pracownika fizycznego. Dzień pracy trwał 12 godzin z godzinną przerwą na obiad. Po wyzwoleniu Żywca spod okupacji hitlerowskiej kontynuowałem pracę w browarze już jako praktykant piwowarski. Po roku zakład skierował mnie do technikum piwowarskiego w Zabrzu.

Po ukończeniu technikum awansowałem na zastępcę kierownika słodowni. Byłem wtedy jedynym piwowarem z dyplomem. Ponieważ mój ojciec był leśniczym w lasach arcyksiążęcych w Rycerce zaliczany byłem
w sensie ujemnym do tzw. "habsburczyków", a skutkowało to tym, że byłem przerzucany na różne stanowiska.

Może kilka słów o ludziach tego okresu.
W czasie działań wojennych luty - kwiecień 1945 zakład specjalnie nie ucierpiał. Do 23 maja 1945 w zakładzie kwaterowało wojsko radzieckie. Browar został znacjonalizowany. Pierwszym jego powojennym dyrektorem był Stanisław Foks, szefem produkcji był Jan Wojtyła, słodowni Edward Caputa, warzelni Ludwik Ciurla, leżakowni Władysław Nowak, fermentowni Wojciech Macalik.
Jakie były Pana dalsze losy?
W 1951 r. zostałem wezwany do Zjednoczenia, gdzie otrzymałem nakaz pracy do browaru w Elblągu. Tam do roku 1954 pełniłem funkcję zastępcy kierownika browaru, po czym wróciłem do Żywca na stanowisko kierownika leżakowni. W 1962 roku po śmierci Moszczaka i Władysława Nowaka zostałem kierownikiem browaru żywieckiego i funkcję tę pełniłem do końca 1992 r. 50 lat w piwowarstwie. Z Elbląga przyszli ze mną do Żywca Moszczak i Władysław Mlaskawa. Ten ostatni był naczelnym dyrektorem przez dwa lata.
Jakich dyrektorów ceni Pan najbardziej?
Jana Czajowskiego, Karola Matlaka, a z nowszej generacji Adama Loewego. J. Czajowski w czasie swojej 18-letniej kadencji (1955-1973) rozbudował zakład, udoskonalił technologię wytwarzania piwa, uruchomił eksport. Do najważniejszych modernizacji zaliczyłbym wprowadzenie tanków w miejsce kufy, modernizację fermentowni, wprowadzenie nowoczesnej filtracji piwa przy pomocy ziemi okrzemkowej, uruchomienie rozlewni piwa butelkowego na dużą skalę.
A. Loewe wprowadził kegi zamiast beczek dębowych. Beczki dębowe sprowadzane były z Okocimia. Na miejscu były one remontowane i smołowane. K. Matlak (1973-1990) zdynamizował eksport, wybudował nowy zakład Pepsi Coli i 3 bloki mieszkalne dla pracowników. Na szczególną uwagę zasługuje Eryk Krasoń, wybitny znawca piwa, technolog, autor nowych gatunków piw, które uzyskiwały wysokie lokaty na wielu międzynarodowych degustacjach.

W czym tkwi tajemnica wysokiej jakości piw żywieckich?
To nie woda, której się przypisuje wszystko. Był czas kiedy do podległego nam browaru w Bielsku woziliśmy wodę z Żywca i nic to nie dało. Woda ma duży wpływ na jakość, ale liczy się przede wszystkim proces technologiczny, warunki w jakich on się odbywa, higiena, kultura drożdży, słód, chmiel i tradycja.
A co po roku 1990?
To już prywatyzacja zakładu, spółka akcyjna i Heineken. Browar rozpoczął nową erę. Ale to już oddzielny temat.

Dziękuję za rozmowę.
Hieronim Woźniak

 

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.