Krymska przygoda "Hulajników"
Początek wakacji dla zespołu regionalnego "Hulajniki" rozpoczął
się niezwykłą i dość długą przygodą na Krymie. Wyjechaliśmy
22 czerwca i obraliśmy kierunek - Ukraina. Dla wielu z nas było to
kolejne spotkanie z naszymi wschodnimi ziemiami, ale podróż jakże
inna i ileż razy dłuższa. Na miejsce dotarliśmy 24 czerwca. Naszą
bazą był ośrodek nad Morzem Azowskim. Tutaj spędziliśmy 7 dni. Podczas
tego pobytu koncertowaliśmy w ośrodkach wczasowych, zwiedzaliśmy,
a najważniejsze to wypoczywaliśmy.
 |
Miejscami, które zwiedziliśmy były: Sudak i jego
twierdza genueńska, półwysep Kazantip. Wycieczka statkiem wokół
półwyspu pozwoliła nam odkryć piękno tych ziem i wybrzeża Morza
Czarnego, bo podziwialiśmy tereny i krajobraz wokół Morza Azowskiego
i Czarnego. Teodozja to kolejne miasto, które zwiedziliśmy. Żyje
tu obok siebie wiele kultur. Tutaj zobaczyliśmy kościół ormiański,
muzeum malarza marynisty, spacerowaliśmy po terytorium portu.
Po 7 dniach przenosimy się w okolice Jałty i tutaj dajemy koncerty
na festiwalu "Taniec nad morzem". Razem z nami koncertują
zespoły z Rosji i Ukrainy. Ale nie tylko koncerty wypełniały
nam czas. |
W tym rejonie również zwiedzamy Jałtę z pałacem Liwadijskim, gdzie
odbywała się słynna konferencja jałtańska, podziwiamy "Jaskółcze
gniazdo" - piękny pałacyk wiszący na skale,
w Ałupce podziwiamy piękny pałac neoromantyczny i podróżujemy pięknym
wybrzeżem krymskim z urwiskami i krętymi drogami. Kolejnym punktem
naszego pobytu jest miasteczko Bałakława, gdzie miała swą siedzibę
Flota Czarnomorska. Miasteczko położone nad przepiękną zatoczką,
której nie widać ani z lądu, ale również z morza. Po dwóch dniach,
gdzie zwiedzamy i koncertujemy, ruszamy w drogę powrotną, ale po
drodze zwiedzamy jeszcze Pałac Chanów Krymskich w Bachczysaraju,
meczet, miasto Sewastopol
i jego port wojenny, starożytne miasto Chersones z przepiękną cerkwią,
w Humaniu park założony przez Potockiego dla swojej żony Zofii, w
Miedzyborzu twierdzę na naszych kresach wschodnich oraz Lwów z jego
Starówką i Cmentarzem Łyczakowskim i Orląt. Wróciliśmy do domu 6 lipca
pełni wrażeń i niezapomnianych chwil. Ta dość długa i kosztowna podróż
nie doszłaby do skutku, gdyby nie pomoc ze strony Ministerstwa Kultury,
które dofinansowało nasz pobyt na Ukrainie. My mamy tylko nadzieję,
że byliśmy dobrymi ambasadorami naszej kultury i tradycji. Co nas
urzekło? To piękne kresy i nic dziwnego, że zachwycał się nimi Mickiewicz,
piękno krajobrazu i dobroć ludzi, którzy są bardzo życzliwi.

