Azaliawypoczynek Projektowanie stron wwwweb design Serwis ŻywiecczyznyŻywiec Salon fordford Nieruchomościnieruchomości SONnieruchomosci Beskidywakacje wczasy Eurofiranyfirany zasłonydekoracje Projektowanie stron internetowychprezentacje multimedialne

Nad Sołą i Koszarawą - nr 16 (191) - rok IX - 15 Sierpień 2006

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|



PRZEPiS NA MORALNOŚĆ

Po historycznych aktach palenia czarownic na stosie i indeksie ksiąg zakazanych, na arenę walki o moralność postanowił wkroczyć sejmowy pupil toruńskiego władcy dusz, przygotowując ustawę dotyczącą swoistego rodzaju cenzury niektórych pism, filmów, gier czy portali internetowych. Wprowadzanie oznaczeń stopnia "zachowań niepożądanych" ma sugerować rodzicom co ich pociechy mogą oglądać, a czego nie powinny. Tym samym indokrynacja oparta w zdecydowanym stopniu na nietolerancji czy izolacji na arenie międzynarodowej została poszerzona o silne wyznaczniki moralności... Dzieci i młodzież po oswojeniu się z koniecznością bycia patriotą zaczynają poznawać smak nowych form zachowania moralności. Skala od A do F (A - nieszkodliwe, F - dozwolone od 18 roku życia) będzie określała sześć rodzajów szkodliwości przekazu: przemoc, seks, narkotyki i alkohol, wulgaryzmy, strach, dyskryminacja. Cele ustawy zostaną zrealizowane przez Centrum Dobrych Mediów, którego członkowie zgodnie z opinią pomysłodawców ustawy w ocenie poszczególnych gazet, komiksów czy portali internetowych będą kierować się własnym wyczuciem. Pytanie tylko tylko czy poczucie moralności CDM-u będzie zgodne z opiniami reszty społeczeństwa... W odczuciu wielu Polaków trudno jednoznacznie stwierdzić czy za widok szkodliwy dla dziecka można uznać bohatera filmowego raczącego się lampką wina, albo rzeźbę nagiego człowieka, będącą wyrazem hellenistycznych fascynacji ludzkim ciałem...
Sam fakt pomysłu ustawy ograniczającej przemoc w mediach nie wydaje się być absurdalnym czy szkodliwym. Wręcz przeciwnie! Amerykańscy naukowcy obliczyli, że aby zobaczyć tyle aktów przemocy, ile dziecko widzi w telewizji między szóstym i siódmym rokiem życia, trzeba żyć w środowisku przestępczym (o zgrozo!) przez 58 lat. Mnie osobiście ta liczba przeraża. Problem PiS-u polega jednak na tym, że pomysłodawcy tejże ustawy zdają się zupełnie nie znać zakresu, ani zdolności przenikania się gatunków współczesnych mediów.
Chęć wprowadzenia oznaczeń szkodliwości w internecie zdaje się koniecznością, a jednocześnie każdy kto choć kilka razy miał okazję "surfować w gąszczu" wciąż powstających stron zdaje sobie sprawę, że takie ograniczenia są niemożliwe do zrealizowania!

Serwisy informacyjne, które są zwolnione z konieczności poddania się działaniom CDM często komentowane są bezpośrednio na forum, na którym każdy może wyrazić swoje zdanie, jakiekolwiek by ono nie było. Forum to już nie serwis informacyjny, choć niejednokrotnie integralna jego część. Czy zatem biorący udział w dyskusji są zobowiązani do oznaczenia swojej wypowiedzi znaczkiem od A do F, zaakceptowanym przez Cenrum Dobrych Mediów? Również dzienniki internetowe, w tym blogi, mają być zwolnione z konieczności znaczenia swych treści. A przecież niejednokrotnie to właśnie one są polem manewru najbardziej brutalnych opisów czy galerią wzbudzających strach fotografii...
W moim odczuci PiS niektórymi swoimi politycznymi posunięciami zdaje się tworzyć organizację, która chce posiadać możliwość dyktowania warunków w kwestiach, w których wydaje się to być niemożliwe, a wręcz absurdalne. Żadna instytucja nie powinna decydować o tym czy treść pisma młodzieżowego dotyczącego antykoncepcji jest szkodliwa dla danej osoby w zależności od wieku.Takie decyzje powinni podejmować tylko i wyłącznie rodzice, którzy najlepiej wiedzą co dla ich pociechy jest szkodliwe, a co pouczające. W tej kwestii szczególne oznaczenia nie wydają się być koniecznością. Wręcz przeciwnie! Do dziś na ekranach naszych telewizorów możemy zauważyć oznaczenia, informujące dla jakiego odbiorcy przeznaczony jest dany program. Efekt? Czerwone kółeczko, oznaczające treści przeznaczone wyłącznie dla dorosłych, jak magnez przyciąga do telewizora coraz młodsze dzieci, których ciekawość nie pozwala przejść im obojętnie wobec wprost wyrażonego braku przyzwolenia na obejrzenie danego programu. Nikt chyba nie wątpi w fakt, że to właśnie zakazany owoc smakuje najlepiej...
Współcześnie nie jesteśmy w stanie cofnąć, ani nawet zwolnić tempa rozwoju mediów. Nie jesteśmy też w stanie zupełnie odciąć dziecka od agresji w nich prezentowanej. Można jedynie ograniczyć ten negatywny wpływ do minimum, nie pozwalając na to, by jedyną rozrywką dziecka było bezmyślne wpatrywanie się w ekran telewizora czy komputera i akceptacja kolejnych scen przemocy. Jednakże kwestia zadbania o to, by młody człowiek wychowywał się w środowisku, w którym sceny zachowań agresywnych są ograniczone do minimum, powinno pozostać sprawą sumienia ich rodziców. Myślę, że w doborze programów przeznaczonych dla dzieci lepszym drogowskazem była, jest i pozostanie zwykła, ludzka troska macierzyńska, a nie znaczek w gazecie czy na ekranie telewizora lub komputera... Jeżeli rodzice czy opiekunowie sami nie potrafią zadbać o moralne wychowanie własnego dziecka, to na pewno nie zrobi tego żadna z partii politycznych - choćby najlepsza
i najbardziej szanowana. W związku z powyższym w koalicyjnej "zabawie" w "matkę" młodych Polaków nie widzę większego sensu... Ale skoro skala oceny już została stworzona, to może warto byłoby ją wykorzystać w celu oznaczenia zachowań politycznych? W końcu od dłuższego czasu i w nich nie brak agresywnych
i niejednokrotnie uderzających w zasady moralne wielu Polaków zachowań...


Edyta Szkorupa


do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.