WAKACJE
Wakacje ?
Jeszcze kilka lat temu oczywistym było, że wakacje to termin odnoszący
się do lipcowo-sierpniowej przerwy w nauce bądź
w pracy. Dla wszystkich uczniów, studentów, nauczycieli był to termin
niemal synonimiczny z wypoczynkiem. Patrząc na charakterystykę wakacji
z dzisiejszej perspektywy nie sposób nie zauważyć, że dotychczasowe
znaczenie tego pojęcia wydaje się tracić na aktualności.
Składa się na to kilka przyczyn. Po pierwsze, sytuacja, w której
pracujące dziecko jest kojarzone z biedą, a podjęcie sezonowej pracy
jest powodem do wstydu, odeszła już chyba do lamusa. Zarabiający
licealiści czy gimnazjaliści to dziś ludzie postrzegani jako przedsiębiorczy
i umiejący sobie radzić w trudnych warunkach polskiego rynku pracy.
To bardzo znaczna zmiana w naszej mentalności. Po drugie, sytuacja
materialna większości rodzin nie pozwala na zorganizowanie dzieciom
i młodzieży wakacji. Znalezienie pracy w tej sytuacji wydaje się
naturalną wynikową tej sytuacji. Również otwarcie zagranicznych rynków
pracy przyczyniło się do zwiększenia liczby pracującej młodzieży.
Szacuje się, że od maja 2004 r. pracę
w krajach UE mogło podjąć już nawet
2 mln Polaków. To największa fala emigracji w nowoczesnej Europie.
Według danych Ministerstwa Pracy w krajach UE w ciągu ostatnich dwóch
lat pracował
1 mln Polaków. Jednak rzeczywista skala zjawiska wydaje się być o
wiele większa. Specjaliści twierdzą tym samym, że z kraju wyjechało
prawdopodobnie ponad
2 mln rodaków, a dodać do tego należy jeszcze wszystkich, którzy
wyjadą, bądź wyjechali już w czasie obecnych wakacji. Ostatnim czynnikiem
zwiększającym dodatkowo wśród szukających pracy są wyniki ostatniej
matury. Żniwo oblanych, jakie zebrał tegoroczny egzamin dojrzałości
nie ominęło również Żywca, toteż trudno się dziwić, że większość
abiturientów rozczarowanych wynikami, jedynej szansy na najbliższą
przyszłość upatruje w znalezieniu jakiegokolwiek płatnego zajęcia.
Przechodząc ulicami naszego miasta przedpołudniem lub wczesnym popołudniem
słonecznego, wakacyjnego lipca, próżno szukać tłumów młodych ludzi
na ulicach, w sklepach, parku. Gdzie zatem się poukrywali? Pracują
w kraju lub wyjechali za granicę. Póki co nie grozi nam może masowe
wyludnienie, niemniej przykład niemal wymarłych miejscowości ulokowanych
na wschodniej granicy jest co najmniej złowieszczy.
Łukasz Pezda