"Oj, nuto moja nuto, na gdzieżeś się podzioła
a juześ tako nie jest jako ześ bywała"
Nie ma drugiej takiej pieśni, ani też uczuć, aż tak głębokich.
W dzisiejszym świecie nie odnajdziesz już tak pięknej miłości do ziemi ojczystej
jak ta, którą żyją górale z całej Polski -
z niecierpliwością przygotowujący się do spotkania na deskach festiwalowej
sceny.
Bo wiedzieć należy, że Tydzień Kultury Beskidzkiej - dzieje się
w całych Beskidach. To święto, które je łączy, pobudza do korzystnej rywalizacji…
napełnia dumą nadaje znamienity prestiż… ale Festiwal Folkloru Górali Polskich
odbywa się tylko w Żywcu i to już od trzydziestu siedmiu lat!
Festiwalowe szranki organizowane są na wszystkich możliwych szczeblach i we
wszystkich możliwych wymiarach. Każdy z festiwalowych dni rozpoczyna się o
godzinie dziesiątej w żywieckim parku dźwiękiem strojonych skrzypiec, gwizdem
piszczałek, okarynek, pogruchiwaniem glinianych ptaszków. Najważniejszy jest
jednak gwar radosnych, ogólnych powitań - przecież ci sami górale zjeżdżają
tutaj co roku od lat, pojawiają się niezmiennie te same, charakterystyczne
twarze… Być może różni ich ubiór, gwara, charakterystyka śpiewek, ale serca
wypełnia ta sama muzyka, ukochana od lat, wyśpiewywana z miłością i radością.
W konkursie rywalizują ze sobą instrumentaliści /jakże często perfekcyjnie
grający nawet na kilku instrumentach/, kapele, śpiewacy, grupy śpiewacze. Najcenniejszą
jednak, dla folkloru, zdobycz w tym krajobrazie stanowią mistrzowie z uczniami
- widok jest to niepowtarzalny: otóż na scenie pojawiają się wykonawcy, których
nierzadko dzieli dwu, a nawet trzypokoleniowa granica. Doskonale prezentują
się tutaj górale czadeccy - Wiktor Bryjak czy też Anna Lassak ze swoimi uczniami.
Pieśniarki ze skalistych okolic Zakopanego walczą o prym z bliższymi nam, władającymi
równie doskonałym białym głosem i śpiewaczym kunsztem, śpiewaczkami z Koniakowa,
Istebnej, Wisły, Korbielowa.
W słońcu połyskują lśniąco białe, haftowane fartuszki, koronkowe nakrycia głowy,
srebrne spinki u koszul. Pieśni niosą się echem w stare mury zadziwionego zamku
Komorowskich i Wielopolskich, pamiętającego burzliwe czasy potopu szwedzkiego.
Ogólnej zabawie towarzyszą barwne targi sztuki ludowej, oferujący wyczarowane
z drewna rzeźby, koronkowe serwetki, malowane na szkle obrazy.
Wieczorne koncerty rozpoczynają sygnały wysyłane w miasto
z trombit - góralskich instrumentów pasterskich. Niegdyś takimi sygnałami porozumiewano
się na góralskich halach. Teraz jest to znak, że właśnie się rozpoczęło…. góralskie
świętowanie.
Na scenę wkraczają obrzędy, z pieczołowitością odtwarzane obyczaje. Pieśni
pasterskie, weselne, religijne odbijać się będą od brzegów rzeki Soły i zatrzymywać
hen, na trzech szczytach niezwykłej góry, zwanej Grojec, ukrywającej tajemnice
jeszcze z czasów kultury łużyckiej. Nienadaremno śpiewali nasi przodkowie "gród
żywiecki - gór stolica". Świętowanie górali z całej Polski jest tego najlepszym
dowodem. Jest to jedyny czas, kiedy dawne gusła
i obrzędy odzyskują swoją moc. Tradycyjne brzmienie muzyki, kolorystyka ludowych
strojów … klimat, który obudzi każdą duszę, nada jej nowe tchnienie, stanie
się inspiracją do dalszych poszukiwań rzeczy trwałych i pięknych.
"
Zasło już slonecko, co mi świecowało
a już mi tak nie bydzie, jako mi bywało"
/pieśni ludowe ze zbiorów
Józefa Miksia: "Pieśni Ludowe Ziemi Żywieckiej"/
Agnieszka Mocek