Azaliawypoczynek Projektowanie stron wwwweb design Serwis ŻywiecczyznyŻywiec Salon fordford Nieruchomościnieruchomości SONnieruchomosci Beskidywakacje wczasy Eurofiranyfirany zasłonydekoracje Projektowanie stron internetowychprezentacje multimedialne

Nad Sołą i Koszarawą - nr 12 (187) - rok IX - 27 maj 2006

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|



Prosto z mostu


Szeremietiew

Przed paroma dniami otrzymałem e-mailem list od byłego wiceministra Obrony Narodowej pana Romualda Szeremietiewa, odnoszący się do mojego felietonu sprzed pięciu lat, który pozwalam sobie zacytować i opatrzyć go własnym komentarzem.

Pan Kazimierz SEMIK

W trakcie zbierania materiałów do planowanej publikacji nt. "korupcji w MON" trafiłem w internecie na Pański artykuł "Prosto z mostu" (Nad Sołą i Koszarawą - nr 15 (76) - rok IV - 1 sierpień 2001).
Potraktował mnie Pan tam dość obcesowo, ale rozumiem, że słowa drukowane w "Rzeczpospolitej" zrobiły na Panu wrażenie. Jednak nie mogę Panu darować, że wysyłał mnie Pan na moskiewskie lotnisko Szeremietiewo.

Rzeczywiście, jestem w połowie Rosjaninem, ale informuję Sz. Pana, że mój ojciec, por. Mikołaj Szeremietiew /weterynarz/, oddelegowany do I Armii WP Berlinga, zdezerterował nie chcąc brać udziału w zniewoleniu Polski (bolszewicy zamordowali mu ojca, a i on w łagrze siedział nim go na front zabrano).

Ojca NKWD złapało w końcu października 1945 r. w bardzo dramatycznych okolicznościach, i już nigdy z "Kraju Rad", gdzie jest to "moje" lotnisko, nie wrócił.

A jego syn, czyli piszący te słowa, został skazany przez sąd LWP w 1982 r. na kilka lat więzienia za "próbę obalenia ustroju PRL" oraz za szkodzenie "sojuszowi" z ZSRR w ten sposób, że rozpowszechniał "nieprawdziwą" informację, jakoby w Katyniu polskich oficerów wymordowało NKWD.

I nawet mnie, prez. RP na uchodźstwie orderem Polonia Restituta odznaczył za działalność na rzecz niepodległości. A Pan tak dowcipnie pisze: "I wcale bym się nie zdziwił, gdyby np. pana Szeremietiewa, odnaleziono na lotnisku... Szeremietiewo, w Moskwie. Prawda, jakie to "śmieszne" inaczej?

Panie Redaktorze

W załączniku ślę Panu materiały wskazujące nieśmiało, że być może "Rzepka" nie miała racji. A ponadto proszę zajrzeć na tę stronę w internecie: http/prawica. net/index.php?q=node/3073
Ciekaw jestem, co teraz Pan powie swoim Czytelnikom "Prosto z mostu". A może ten mój list to tylko dowód naiwności "ruska" Szeremietiewa?

Pozdrawiam
prof. KSW dr hab. Romuald Szeremietiew

W dalszej części listu autor opisuje życiorys i zasługi dla Polski swojego doradcy niejakiego Zbigniewa Farmusa, który nie jest być może aż tak istotny w kontekście naszej polemiki.
Aby przybliżyć istotę treści mojego felietonu pozwolę sobie zacytować jego fragmenty.
Istotną treścią felietonu była dramatyczna sytuacja rządu Buzka, gdzie ministrów zmieniano jak rękawiczki, a afera goniła aferę. Pisałem więc m.in.:
" Titanic tonie... Ministrowie się sypią, a zwabianie nowych to jakby zaproszenie do ostatniego tanga na tonącym okręcie. Poza tym dymisje, rezygnacje, helikopterowe porwania. Można na to patrzeć z dystansu, można się śmiać, ale przecież jestem jednym z tych wielu milionów pasażerów, którzy są uzależnieni od sternika i jego okrętu. Ale dość filozofowania. Wróćmy do dramatycznych chwil na polskim promie Rogalin. Jakże super wartościowy musi być wysoko postawiony urzędnik w MON, którego siłą trzeba (na linach) ciągnąć na "ojczyzny łono". Chociaż która z czterech ojczyzn jest dla niego właściwa, to chyba tylko jeden Pan Bóg wie. Dwa tygodnie temu ośmieszyliśmy się w sprawie ministra Kaczyńskiego (obecnego Prezydenta - dop. KS), do którego pan premier stracił zaufanie. A tu wczoraj słyszę... że minister Szeremietiew stracił zaufanie do .... premiera. Gdzie ja żyję? I wcale bym się nie zdziwił, gdyby np. pana Szeremietiewa odnaleziono na lotnisku... Szeremietiewo w Moskwie.
Tyle cytatów i przedruków.
Otóż Szanowny Panie Profesorze - ministrze, dla prowincjonalnego dziennikarzyny polemika z tak zacną postacią "z wysokiej półki" jest nie lada satysfakcją. Dla mnie nie bardzo.
Gdyby Pan uważnie przeczytał mój felieton treść Pana listu do mnie mogłaby być inna. Nie ośmieliłem się deprecjonować Pańskiego życiorysu, który wcześniej znałem. Nie ośmieliłem się podważać Pańskich zasług w walce o wolność i niepodległość zniewolonej według Pana Polski powojennej. Nie ośmieliłem się też podważyć pańskiego udziału w podziemnych strukturach "Solidarności", za które był Pan represjonowany. I tu mamy pełną jasność.

Podważyłem natomiast Pańskie kompetencje oraz Pańskiego zwierzchnika
w zakresie doboru urzędników do szczelnego przecież resortu, jakim jest Ministerstwo Obrony Narodowej. W drugiej części listu opisuje Pan życiorys swojego "druha" Zbigniewa Farmusa. Życiorys na pewno nietuzinkowy, ale nie o to przecież chodzi. Facet mający kilka paszportów nie do końca dopuszczony do tajnych akt świadomie ucieka z kraju na polskim promie i zostaje na nim schwytany przez brygady antyterrorystyczne, siłą do kraju doprowadzony.

Dlatego też pytam się jeszcze raz:
a gdzie to Pan minister wtedy był?

I niech Pan się nie dziwi, że użyłem sformułowania porównującego Pańskie nazwisko z nazwą lotniska w Moskwie.

W kontekście tamtej sytuacji i dzisiejszego listu, który po pięciu latach jest dla mnie całkowitym zaskoczeniem, czytając go spodziewałem się, że choć po części wyjaśni mi Pan "wpadkę" Pana Farmusa, a Pan ograniczył się do przedstawienia Jego barwnego życiorysu, podkreślając międzynarodowe zasługi tegoż Pana dla struktur niepodległościowych w naszym kraju poprzez Jego działalność na arenie międzynarodowej od Nowego Jorku, poprzez Los Angeles, Edmonton, Toronto, Caracas, Lund, Paryż, na Londynie kończąc.

I jak to jest możliwe, że tak kryształowy człowiek walczący o wolność i niepodległość naszego kraju, będący wysokim urzędnikiem w ważnym siłowo resorcie... ucieka z Polski?
Tego się, niestety, od Pana Profesora nie dowiedziałem. A szkoda.

Niemniej jednak dziękuję za list, który publikuję w mojej gazecie licząc na to, że dostąpię zaszczytu otrzymania publikacji, o której Pan pisze na wstępie dotyczącej korupcji w MON.
Już dziś deklaruję gotowość naszej gazety do tej publikacji.


Z poważaniem Kazimierz Semik

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.