Azaliawypoczynek Projektowanie stron wwwweb design Serwis ŻywiecczyznyŻywiec Salon fordford Nieruchomościnieruchomości SONnieruchomosci Beskidywakacje wczasy Eurofiranyfirany zasłonydekoracje Projektowanie stron internetowychprezentacje multimedialne

Nad Sołą i Koszarawą - nr 12 (187) - rok IX - 27 maj 2006

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|



Aqua vitae

To najczęściej cytowane, słynne łacińskie powiedzenie, mówi nam wszystko.
Bez wody nie ma życia. Historia zna przykłady zagłady całych cywilizacji, spowodowane wyczerpaniem się zasobów wodnych. Można przytaczać także przykłady odwrotne. Uzbrojony w wiedzę i technikę współczesny człowiek potrafi ożywić i uczynić urodzajnymi najbardziej suche piaski pustyni, kiedy zasili je wodą. Efekty takich działań można spotkać w izraelskich kibucach, ale nie tylko. Wypoczywałem kiedyś we wspaniałym kurorcie Hurgarda nad Morzem Czerwonym w Egipcie, kurorcie wzniesionym na skrawku piasków wydartych Saharze, w którym słodka woda prawie bez przerwy zasilała nawet najmniejsze drzewka i krzewy.
Współczesne powiedzenie "aqua vitae", albo dobitniej "aqua fons vitae" - woda źródło życia, nabiera coraz bardziej nośnego znaczenia. Jak pisałem w poprzednim artykule, sprawom wody poświęcona była konferencja naukowa w Krakowie, która zgromadziła szerokie grono naukowców i przyniosła wiele ciekawych materiałów.
Dobra woda staje się bowiem towarem niezwykle poszukiwanym i deficytowym. Jak pisze mgr Celina Rataj w opracowaniu "Zasoby wody przeznaczonej do spożycia w świetle zapisów obowiązującego prawa" - zasoby wodne Ziemi szacuje się na 1387 milionów km3, ale aż 97,3% tych zasobów to wody słone. Z pozostałych 2,7% większość wody zawarta jest w lodowcach, śniegach i lodach oraz głęboko pod powierzchnią ziemi, a tylko
0,25% wody zgromadzonej w rzekach i jeziorach jest dostępne dla człowieka. Przeciętnie na mieszkańca Ziemi przypada w ciągu roku 7300 m3 wody, ale na Europejczyka już tylko 4560 m3, a na Polaka zaledwie 1580 m3.

Stąd problem gospodarki wodnej nabiera coraz ostrzejszego znaczenia w naszym kraju.
U nas w Beskidach jest to sprawa szczególnej wagi, gdyż w okresach nasilonych opadów mamy absolutny nadmiar wody. Występują gwałtowne przybory rzek i powodzie, a w okresach suszy w niektórych rejonach wody w studniach brakuje, zaś na ujęciach wodnych trzeba ją czasami racjonować. Beskidzka woda służy nie tylko nam. Zaspakaja ona potrzeby tak konsumpcyjne, jak i przemysłowe Śląska, Krakowa, a spływając wiślaną wstęgą, także niżej położonych części Polski. Coraz bardziej ostro uwidacznia się więc problem zagospodarowania tego nadmiaru wód, tu u źródła i zasilania Wisły zgromadzonymi zapasami w okresach niżu. Uniknęlibyśmy wówczas niepotrzebnego marnotrawstwa, bezproduktywnego oddawania wody Bałtykowi, a równocześnie znacznie ograniczyli niebezpieczeństwo powodzi.

Problemowi zagospodarowania nadmiaru beskidzkich wód władze centralne i terenowe winny poświęcić znacznie więcej uwagi. Niepokojąco długo "wlecze się" budowa zbiornika wodnego na rzece Skawie w Świnnej Porębie i nie wiadomo kiedy będzie ona zakończona. Prawie w ogóle nie mówimy w ostatnich latach o potrzebie tzw. małej retencji, czyli budowie niewielkich ujęć wodnych na rzekach i potokach. A tym drugim problemem powinny się zająć władze terenowe i wykorzystując dotacje z Unii Europejskiej rozpocząć budowę takich ujęć.

W projektach na wykorzystanie unijnych środków złożonych i zatwierdzonych na 2005 r. w powiecie żywieckim tylko gmina Gilowice wpisała tytuł budowy zbiornika wodnego, a inne gminy - planujące rozbudowę sieci wodociągowej zamierzają chyba korzystać z dotychczasowych ujęć wodnych. Zastanawiająca jest koncepcja zaopatrzenia w wodę gminy Lipowa z ujęcia w Żywcu. Wiem, że były daleko zaawansowane przymiarki do budowy własnego ujęcia wodnego na potoku Leśnianka, którą to budowę skłonny był dofinansować żywiecki Browar i ponoć zostały storpedowane przez leśników i ekologów. Rozumiem i podzielam troskę tak leśników, jak
i ekologów o zachowanie niektórych szczególnie unikalnych walorów przyrodniczo-krajobrazowych naszych gór. Pamiętać jednak musimy, że w takich sytuacjach każdy wybór jest wyborem mniejszego zła. W tym wypadku rodzi się pytanie, czy lepiej korzystać z ujęcia wody w Żywcu, uszczuplając i tak niezbyt wielkie rezerwy i decydując się na znacznie droższy koszt przesyłu, a co się z tym wiąże droższe opłaty dla odbiorców za każdy litr wody, czy zgodzić się na pewne ustępstwa. Przy czym znając sytuację odnoszę wrażenie, że troska o zachowanie owych walorów jest zbyt przesadna i nie bierze pod uwagę wielu innych zewnętrznych czynników.

Niewielkie zbiorniki wodne, gromadzące milion, dwa, czy trzy miliony m3 wody budować można głównie w górskich dolinach, których stoki w zasadzie pokrywają lasy. Na ogół wszędzie tam możemy spotkać unikalną roślinność, co nie znaczy, że nie spotyka się jej poniżej projektowanej zapory, czy powyżej cofki. Wiadomo, że budując nawet niewielką zaporę doprowadza się do zmiany krajobrazu, jak również mikroklimatu. Ale czy niewielkie oczka wodne, w leśnych, górskich wąwozach nie upiększają krajobrazu? Czy wzrost wilgotności nie przyczynia się do bujniejszego rozwoju roślinności? Wszak drzewa najczęściej cierpią na brak wody. Odnoszę wrażenie, że opory ekologów i leśników nie są do końca przemyślane i dziwię się, że władze gminy Lipowa tak łatwo im uległy.

Kiedyś dawno temu była koncepcja zbudowania kilku niewielkich zbiorników wodnych w Sopotni, Soblówce, Złatnej i innych miejscowościach, w miejsce wielkiej zapory w Świnnej. Plany budowy tej zapory władze ówczesnego województwa bielskiego storpedowały z uwagi na to, że wiązała się ona z koniecznością wyburzeń kilkuset domów i przesiedleniami ich mieszkańców oraz mogłaby doprowadzić do tego, że Żywiec otoczony dwoma wielkimi lustrami wody tonąłby we mgle. Czy nie warto by wrócić do tej koncepcji, aby nadmiar wód nie spływał do Bałtyku bezproduktywnie?

We wspomnianych projektach na wykorzystanie środków unijnych nieco korzystniej przedstawia się zainteresowanie zachowaniem czystości wód, gdyż sześć jednostek uwzględnia potrzebę rozbudowy sieci kanalizacyjnej, co winno przyczynić się do poprawy zagospodarowania ścieków. Zważywszy jednak, że wszystkie ośrodki na Żywiecczyźnie odprowadzają bardziej lub mniej oczyszczone ścieki do Jeziora Żywieckiego, czy zapory w Porąbce, które są rezerwuarem wody pitnej dla Bielska - Białej, Oświęcimia, Krakowa i Śląska, poczynania w zakresie rozbudowy oczyszczalni ścieków i sieci kanalizacyjnej wydają się być daleko niedostateczne.

Woda - pisałem o tym w artykule "Nie każda woda" - stanowiąca od 60 do 90% wagi ciała człowieka /w zależności od wieku, wzrostu i tuszy/, to nie tylko najgłówniejszy "materiał budowlany", ale również odżywczy - dzięki zawartym w niej mikroelementom i dlatego dla organizmu ludzkiego nieobojętnym jest jaką wodą jest zasilany. Ale o tym będzie mowa w drugiej części tego artykułu.



Antoni Urbaniec

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.