Azaliawypoczynek Projektowanie stron wwwweb design Serwis ŻywiecczyznyŻywiec Salon fordford Nieruchomościnieruchomości SONnieruchomosci Beskidywakacje wczasy Eurofiranyfirany zasłonydekoracje Projektowanie stron internetowychprezentacje multimedialne

Nad Sołą i Koszarawą - nr 12 (187) - rok IX - 27 maj 2006

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
Pieczywo "od Gałuszki" owiane legendą!
Piekarnia Władysława Gałuszki- historia z Żywca wzięta

Dzieje tej piekarni są szczególne i barwne jak spotkanie z Józefem Gałuszką (ur. 1920 r.) synem Władysława, człowiekiem prawym, rzemieślnikiem o wielu pasjach i zainteresowaniach, który historię tę mi przekazał. Piekarnię znaczącą dla miasta Żywca założył w 1918 r. senior rodu Władysław Gałuszka (ur. 1890 r.), kiedy to po wojennej tułaczce wrócił z armii austriackiej do Żywca, by pracować w zawodzie piekarza. Starą piekarnię wraz z domem rozbudowywał, razem z żoną Anielą ciężko pracował. Zadłużył się w banku, by wybudować okazałą kamienicę z nowoczesną piekarnią, najładniejszą i największą w tamtych czasach w Żywcu. Wcześniej Władysław Gałuszka pobierał nauki zawodu piekarza i z tym zawodem związał swoje życie w tych trudnych czasach. Piekarnia stała na tyłach dużej, okazałej kamienicy przy dzisiejszej ul. Komorowskich 99 w Żywcu, gdzie także był sklep piekarniczy. Pierwszy adres piekarni to Sporysz-Żywiec nr 167. Władysław wiele unikatowych przepisów przywiózł z wojennej tułaczki po krajach Europy. Szybko piął się po szczeblach piekarskiego rzemiosła. Ciężką pracą, wiedzą i wyczuciem rynku piekarnia coraz to lepiej prosperowała, a sam mistrz Władysław zasiadał w zarządzie żywieckiego Cechu Piekarniczo-Cukierniczego pełniąc tam różne funkcje. Piekarze-pracownicy w tamtych czasach pochodzili daleko spoza Żywca, toteż mieszkali obok piekarni i tylko na soboty "chodzili" po kilkanaście i więcej kilometrów do własnych domów. Zatrudnienie wahało się w zależności od koniunktury od 6 do 20 osób. Zarobek tygodniowy piekarza to 45 zł plus mieszkanie i wyżywienie. Piekarze z wojny znali dobrze język niemiecki i byli mocno związani z właścicielem. Traktowani byli jak jedna wielka rodzina, co zawsze jest podkreślane w opowiadaniach. Były medale i dyplomy z wystaw, mistrz Władysław często jeździł do: Wiednia, Karlsbadu, Wrocławia na branżowe targi i wystawy, by wprowadzać liczne ulepszenia i nowinki. Wielki kryzys gospodarczy w 1926 r. i bieda, przyhamowała rozwój piekarni. Istotną zmianą było wprowadzenie pieca parowego początkiem lat 30-tych, wydajnych maszyn i transportu. Ciekawa była historia transportu. Najpierw pieczywo rozwożono dwoma furami z przystosowanymi w nich pojemnikami na pieczywo tzw. półkoszki (fury i dwa konie były własnością piekarni), potem pojawił się trójkołowy rower towarowy do rozwożenia pieczywa w mieście z szyldem piekarni (jedyny w Żywcu). Następnie zakupiono w 1935 r. oznakowany konny furgon i wreszcie samochód furgon Tatra, który woził między innymi ciasta do Szczyrku. Wypieki "od Gałuszki" często trafiały na stoły znamienitych rodów miasta i okolicy. Pieczywo rozwożono po Żywiecczyźnie do: Korbielowa, Jeleśni, Pewli, Węgierskiej Górki, Lipowej, Zabłocia, także dalej aż w rejony dzisiejszej Słowacji! Wzrastał asortyment oferowanego pieczywa. W ofercie był chleb żytni i półpszenny (1 i 2 kg), rożki maślane (specjalność zakładu), bułki okrągłe i rogale, weki, plecionki, ciasto tzw. "tańcowane", wianeczki z ciasta półfrancuskiego, makówki, kajzerki odbijane w maku okrągłe i płaskie. Z własnych wyrobów cukierniczych oferowano: placek ze serem i posypką, biszkopty, ciasta typowo cukiernicze z budyniem, kremówki. Nowością były wtedy suchary zdrowotne zapakowane w parafinowy papier
z logiem firmy. Prawie co tydzień wprowadzano nowy asortyment! W okresie karnawału popularnością cieszyły się pączki z losem w środku, przy odrobinie szczęścia można było wygrać okazałe torty! Chleb 2 kg kosztował wówczas 50 gr, a ciastko kremówka 30 gr. Piekarnia, szczególnie przed świętami, piekła ciasto przynoszone tu przez klientów na blachach i formach. Rynek pieczywa malał, po wsiach powstawały małe piekarnie i coraz trudniej było o zbyt pieczywa, ale marka Gałuszka miała swoją renomę. Do roku 1939 Władysław Gałuszka posiadał już dwie piekarnie, tą drugą zakupił z własnych oszczędności.

Do dzisiaj wyrabia pieczywo przy ul. Kościuszki 21. Władysław swoje piekarnie prowadził z najstarszym synem Józefem "Piekarnia Parowa Wł. Gałuszka i Syn". Nadeszła II wojna światowa, która zniweczyła dalsze plany rozwojowe. Piekarnię Gałuszków przejął w czasie okupacji Niemiec Sylwester Schefer. Władysław Gałuszka dzięki swojemu fachowi przeżył więzienie w Mysłowicach, niestety żona Aniela zginęła w obozie koncentracyjnym w Oś-więcimiu. Po wojnie trzeba było piekarnię wykupić od polskiego Urzędu Likwidacyjnego, by potem znowu ją stracić. Pod naciskiem UB i komunistycznych rządów zmuszono właścicieli do wydzierżawienia piekarni państwu, przejął ją GS, potem WSS. Przez lata postępowała dewastacja obiektów i nadmierna eksploatacja urządzeń, korupcja urzędników, brak higieny, łamanie przepisów, nękające kontrole były codziennością. Józef Gałuszka zmuszony był podjąć inną pracę, prześladowano byłych właścicieli jako "kapitalistów", kamienicę Gałuszków zasiedlano lokatorami z kwaterunku często ludźmi z marginesu. Najpierw Niemcy, później UB spalili i rozkradli wiele rodzinnych pamiątek, dyplomów, medali, fotografii itp. Gałuszkowie stracili wszystko, został im patriotyzm i wiara w lepsze jutro.
Władysław Gałuszka umiera w 1973 r., syn Józef Gałuszka z żoną Marią po wielu staraniach odzyskuje na własność piekarnię w 1991 r. Dzisiaj piekarnie, cukiernie i sklepy prowadzi już trzecie i czwarte pokolenie rodziny Gałuszków w osobach wnuczki i prawnuczki Władysława Gałuszki - Urszuli Krebuszewskiej i Sylwii Krebuszewskiej. Dewizą firmy są dawne, sprawdzone przepisy, reżim technologiczny, wysoka jakość, najlepsi fachowcy, podnoszone kwalifikacje.

Cała potęga pieczywa Gałuszków to stare rodzinne przepisy, o czym mówi motto: "Do dzisiaj kontynuowane są tradycje wypieku chleba wg receptury Władysława Gałuszki. Najważniejszym etapem w tym procesie jest prowadzenie własnego kwasu chlebowego, odpowiedni mikroklimat hali produkcyjnej, przestrzeganie technologii, wypiek bochenków w piecu parowym. Poszanowanie tradycji i szacunek wobec przeszłości - to główny cel obecnych właścicieli".

Do legendy piekarnictwa w Żywcu przeszła także najstarsza żywiecka Piekarnia Parowa Antoniego Molińskiego w Rynku, zał. w 1880 r. To także kawał historii. Obaj właściciele udzielali się w Cechu i żyli zgodnie. Piekarnia Gałuszki jest obecnie najstarszą w mieście Żywcu, czynną od dnia założenia i prowadzoną przez tych samych właścicieli - rodzinę Gałuszków! Jakie są dzisiaj piekarnie i cukiernie Gałuszki każdy widzi. Nowoczesność, wprowadzone europejskie systemy, w tym HACCP, europejski poziom na każdym kroku, niespotykany asortyment. Stylowe lokale są wizytówką miasta, tradycja bowiem zobowiązuje! Więcej na stronie internetowej: www.galuszka.com.pl

 

Edward Poskier
Foto: Edward Poskier i ze zbiorów Józefa Gałuszki


P.S. Składam serdeczne podziękowania dla Marii i Józefa Gałuszki za życzliwe przyjęcie, przekazane wspomnienia i gościnność (autor).

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.