Pieczywo "od Gałuszki" owiane legendą!
Piekarnia Władysława Gałuszki- historia z Żywca wzięta
Dzieje tej piekarni są szczególne i barwne jak spotkanie z Józefem
Gałuszką (ur. 1920 r.) synem Władysława, człowiekiem prawym, rzemieślnikiem
o wielu pasjach i zainteresowaniach, który historię tę mi przekazał. Piekarnię
znaczącą dla miasta Żywca założył w 1918 r. senior rodu Władysław Gałuszka
(ur. 1890 r.), kiedy to po wojennej tułaczce wrócił z armii austriackiej do
Żywca, by pracować w zawodzie piekarza.
Starą piekarnię wraz z domem rozbudowywał, razem z żoną Anielą ciężko pracował.
Zadłużył się w banku, by wybudować okazałą kamienicę z nowoczesną piekarnią,
najładniejszą i największą w tamtych czasach w Żywcu. Wcześniej Władysław Gałuszka
pobierał nauki zawodu piekarza i z tym zawodem związał swoje życie w tych trudnych
czasach. Piekarnia stała na tyłach dużej, okazałej kamienicy przy dzisiejszej
ul. Komorowskich 99 w Żywcu, gdzie także był sklep piekarniczy. Pierwszy adres
piekarni to Sporysz-Żywiec nr 167. Władysław wiele unikatowych przepisów przywiózł
z wojennej tułaczki
po krajach Europy. Szybko piął się po szczeblach piekarskiego rzemiosła. Ciężką
pracą, wiedzą i wyczuciem rynku piekarnia coraz to lepiej prosperowała, a sam
mistrz Władysław zasiadał w zarządzie żywieckiego Cechu Piekarniczo-Cukierniczego
pełniąc tam różne funkcje. Piekarze-pracownicy w tamtych czasach pochodzili
daleko spoza Żywca, toteż mieszkali obok piekarni i tylko na soboty "chodzili" po
kilkanaście i więcej kilometrów do własnych domów. Zatrudnienie wahało się
w zależności od koniunktury od 6 do 20 osób. Zarobek tygodniowy piekarza to
45 zł plus mieszkanie i wyżywienie. Piekarze z wojny znali dobrze język niemiecki
i byli mocno związani z właścicielem. Traktowani byli jak jedna wielka rodzina,
co zawsze jest podkreślane w opowiadaniach. Były medale i dyplomy z wystaw,
mistrz Władysław często jeździł do: Wiednia, Karlsbadu, Wrocławia na branżowe
targi i wystawy, by wprowadzać liczne ulepszenia i nowinki. Wielki kryzys gospodarczy
w 1926 r. i bieda, przyhamowała rozwój piekarni. Istotną zmianą było wprowadzenie
pieca parowego początkiem lat 30-tych, wydajnych maszyn i transportu. Ciekawa
była historia transportu. Najpierw pieczywo rozwożono dwoma furami z przystosowanymi
w nich pojemnikami na pieczywo tzw. półkoszki (fury i dwa konie były własnością
piekarni), potem pojawił się trójkołowy rower towarowy
do rozwożenia pieczywa w mieście z szyldem piekarni (jedyny w Żywcu). Następnie
zakupiono w 1935 r. oznakowany konny furgon i wreszcie samochód furgon Tatra,
który woził między innymi ciasta do Szczyrku. Wypieki "od
Gałuszki" często trafiały
na stoły znamienitych rodów miasta i okolicy. Pieczywo rozwożono po Żywiecczyźnie
do: Korbielowa, Jeleśni, Pewli, Węgierskiej Górki, Lipowej, Zabłocia, także
dalej aż w rejony dzisiejszej Słowacji! Wzrastał asortyment oferowanego pieczywa.
W ofercie był chleb żytni i półpszenny (1 i 2 kg), rożki maślane (specjalność
zakładu), bułki okrągłe i rogale, weki, plecionki, ciasto tzw. "tańcowane",
wianeczki z ciasta półfrancuskiego, makówki, kajzerki odbijane w maku okrągłe
i płaskie. Z własnych wyrobów cukierniczych oferowano: placek ze serem i posypką,
biszkopty, ciasta typowo cukiernicze z budyniem, kremówki. Nowością były wtedy
suchary zdrowotne zapakowane w parafinowy papier
z logiem firmy. Prawie co tydzień wprowadzano nowy asortyment! W okresie karnawału
popularnością cieszyły się pączki z losem w środku, przy odrobinie szczęścia
można było wygrać okazałe torty! Chleb 2 kg kosztował wówczas 50 gr, a ciastko
kremówka 30 gr. Piekarnia, szczególnie przed świętami, piekła ciasto przynoszone
tu przez klientów na blachach i formach.
Rynek pieczywa malał, po wsiach powstawały małe piekarnie i coraz trudniej
było o zbyt pieczywa, ale marka Gałuszka miała swoją renomę. Do roku 1939 Władysław
Gałuszka posiadał już dwie piekarnie, tą drugą zakupił z własnych oszczędności.
Do dzisiaj wyrabia pieczywo przy ul. Kościuszki 21. Władysław swoje piekarnie
prowadził z najstarszym synem Józefem "Piekarnia Parowa Wł. Gałuszka i
Syn". Nadeszła II wojna światowa, która zniweczyła dalsze plany rozwojowe.
Piekarnię Gałuszków przejął w czasie okupacji Niemiec Sylwester Schefer. Władysław
Gałuszka dzięki swojemu fachowi przeżył więzienie w Mysłowicach, niestety żona
Aniela zginęła w obozie koncentracyjnym w Oś-więcimiu. Po wojnie trzeba było
piekarnię wykupić od polskiego Urzędu Likwidacyjnego, by potem znowu ją stracić.
Pod naciskiem UB i komunistycznych rządów zmuszono właścicieli do wydzierżawienia
piekarni
państwu, przejął ją GS, potem WSS. Przez lata postępowała dewastacja obiektów
i nadmierna eksploatacja urządzeń, korupcja urzędników, brak higieny, łamanie
przepisów, nękające kontrole były codziennością. Józef Gałuszka zmuszony był
podjąć inną pracę, prześladowano byłych właścicieli jako "kapitalistów",
kamienicę Gałuszków zasiedlano lokatorami z kwaterunku często ludźmi z marginesu.
Najpierw Niemcy, później UB spalili i rozkradli wiele rodzinnych pamiątek,
dyplomów, medali, fotografii itp. Gałuszkowie stracili wszystko, został im
patriotyzm i wiara w lepsze jutro.
Władysław Gałuszka umiera w 1973 r., syn Józef Gałuszka z żoną Marią po wielu
staraniach odzyskuje na własność piekarnię w 1991 r. Dzisiaj piekarnie, cukiernie
i sklepy prowadzi już trzecie i czwarte pokolenie rodziny Gałuszków w osobach
wnuczki i prawnuczki Władysława Gałuszki - Urszuli Krebuszewskiej i Sylwii
Krebuszewskiej. Dewizą firmy są dawne, sprawdzone przepisy, reżim technologiczny,
wysoka jakość, najlepsi fachowcy, podnoszone kwalifikacje.
Cała potęga pieczywa Gałuszków to stare rodzinne przepisy, o czym mówi motto: "Do
dzisiaj kontynuowane są tradycje wypieku chleba wg receptury Władysława Gałuszki.
Najważniejszym etapem w tym procesie jest prowadzenie własnego kwasu chlebowego,
odpowiedni mikroklimat hali produkcyjnej, przestrzeganie technologii, wypiek
bochenków w piecu parowym. Poszanowanie tradycji i szacunek wobec przeszłości
- to główny cel obecnych właścicieli".
Do legendy piekarnictwa w Żywcu przeszła także najstarsza żywiecka Piekarnia
Parowa Antoniego Molińskiego w Rynku, zał. w 1880 r. To także kawał historii.
Obaj właściciele udzielali się w Cechu i żyli zgodnie. Piekarnia Gałuszki jest
obecnie najstarszą w mieście Żywcu, czynną od dnia założenia i prowadzoną przez
tych samych właścicieli - rodzinę Gałuszków! Jakie są dzisiaj piekarnie i cukiernie
Gałuszki każdy widzi. Nowoczesność, wprowadzone europejskie systemy, w tym
HACCP, europejski poziom na każdym kroku, niespotykany asortyment. Stylowe
lokale są wizytówką miasta, tradycja bowiem zobowiązuje! Więcej na stronie
internetowej: www.galuszka.com.pl
Edward Poskier
Foto: Edward Poskier i ze zbiorów Józefa Gałuszki
P.S. Składam serdeczne podziękowania dla Marii i Józefa Gałuszki za życzliwe przyjęcie, przekazane wspomnienia i gościnność (autor).