Wiosenny redyk w Korbielowie
20 kwietnia, już po raz dziesiąty, zorganizowano wiosenny redyk w Korbielowie.
Zwyczaj wygonu owiec na hale, połączony z imprezą folklorystyczną, przyciągnął
znaczną liczbę widzów - ceprów.
Sam przebieg uroczystości przebiegał dwutorowo: z jednej strony uroczysta Msza
dla widzów oraz bacy i juhasów, po niej występy ludowych zespołów artystycznych
na ustawionej estradzie, z drugiej - przygotowanie wygonu owiec na hale przez
bacę S. Majawskiego i juhasów, przy przestrzeganiu wszystkich obrzędów z tym
związanych.
W pierwszej części uroczystości przedstawiciele władz wojewódzkich i powiatowych
wręczali nagrody i dyplomy dla najlepszych hodowców i rolników w gminie. Hodowla
owiec, zamierająca jeszcze kilka lat temu, zaczyna znów się rozwijać, a oscypki
znajdują coraz więcej nabywców.
W drugiej części uroczystości, mimo występów zespołów ludowych, znaczna część
ceprów wolała oglądać zwyczaje związane z przygotowaniem wygonu owiec na hale
i polany. Widzowie mogli obserwować słynne mieszanie owiec, które głośno beczały,
ale po zabiegach bacy i juhasów i trzykrotnym okrążeniu jodełki uspokoiły się,
i po modlitwie bacy i juhasów w intencji spokojnego wypasu przez pięć miesięcy
- wszystkie owce już razem ruszyły w stronę koszaru, gdzie baca i juhasi kolejno
je wypuszczali za ogrodzenie, licząc ile sztuk liczy stado. Owce muszą być dokładnie
policzone, aby na św. Michała, gdy owce wrócą z hali, dokładnie rozliczyć się
z gospodarzami, którzy powierzyli je bacy i juhasom. W koszarze owce jeszcze
okadzono i pokropiono święconą wodą. Następną czynnością było dojenie owiec przez
bacę i juhasów.
Gdy wydojono wszystkie owce, wydojone mleko baca z juhasami wlewał w szałasie
do przygotowanej kadzi, cedząc je przez lnianą szmatkę. Gdy wszystko mleko było
w kadzi i zalane klagiem z żołądka cielęcego, przykryto je lnianą płachtą i kocem,
aby mleko w cieple się kisiło, jako materiał na bundz, oscypki za kilka dni.
Na brak jadła i napojów nikt nie mógł jednak narzekać, bo w stojących obok straganach
można się było raczyć oscypkami lub innymi potrawami, a wszystko zaś popijać
piwem żywieckim.
Tekst: Kazimierz Moskal
Foto: Hieronim Woźniak