Azaliawypoczynek Projektowanie stron wwwweb design Serwis ŻywiecczyznyŻywiec Salon fordford Nieruchomościnieruchomości SONnieruchomosci Beskidywakacje wczasy Eurofiranyfirany zasłonydekoracje Projektowanie stron internetowychprezentacje multimedialne

Nad Sołą i Koszarawą - nr 11 (186) - rok IX - 12 maj 2006

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
Wyróżnione prace konkursowe w I LO im. M. Kopernika
w Żywcu (LO dla dorosłych)

Barbara Lach

Język moich rówieśników

Jestem młodą osobą i stwierdzenie, że w środowisku młodzieży używany jest tylko język wulgarny bardzo krzywdzi mnie i moich przyjaciół, z którymi się spotykam. Zgadzam się z tym, że do języka polskiego wkradło się dużo wulgaryzmów, pewna grupa młodzieży posługuje się nim na co dzień, ale na pewno nie można uogólniać.

Skąd wzięła się tak powszechna "moda" na posługiwanie się wulgaryzmami w życiu codziennym? Myślę, że przyczyn jest bardzo wiele. Kulturę bycia, mówienia, zachowania wynosi się z domu rodzinnego. Duże znaczenie ma dla młodego człowieka właśnie dom rodzinny, szacunek rodziców do tradycji, kultury, dobrego wychowania i nauki. Ważne są częste rozmowy rodziców z dziećmi, czytanie wartościowych książek i wykształcenie - dobra szkoła.

Bardzo istotne jest również środowisko, w którym się przebywa. W dzisiejszych czasach mało kto czyta książki, młodzi ludzie chętniej oglądają filmy i korzystają z Internetu. Czasami są pozostawieni sami sobie. W publicznych dyskusjach, mediach i literaturze do niedawna nie było miejsca dla tematyki erotycznej, nie wspominając o wulgaryzmach. Przeklinanie było "domeną furmanów", obecnie powód do wstydu czy zażenowania osłabia się na rzecz prawa do informacji i otwartości. Rozszerzanie i zaostrzanie potocznego słownika sankcjonuje literatura oraz media, a zwłaszcza najbardziej wpływowa telewizja. Podążając za "oddaniem kolorytu", media przyswoiły słowa do niedawna uznawane za obelżywe, dziś wykorzystują je bez żenady.

Usprawniająca życie łatwość przekazu danych, sprawia, że nie możemy się bronić przed zalewem wiadomości, z którymi nie chcemy się zetknąć. Już Jan Długosz pisał: "Że Polak w mowie jest pochopny, niefortunne słowa nad Wisłą karano surowo". To już historia.

Dzisiaj brak odpowiedzialności za słowa, często brak świadomości używanych słów. Dotyczy to, moim zdaniem, znacznej części dorosłych i młodzieży. Sądzę, że gdyby każdy z nas pracował nad sobą, swoim zachowaniem, nie ulegał "modom" i złym wpływom, wulgaryzmy zniknęłyby z naszego języka.


do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.