Azaliawypoczynek Projektowanie stron wwwweb design Serwis ŻywiecczyznyŻywiec Salon fordford Nieruchomościnieruchomości SONnieruchomosci Beskidywakacje wczasy Eurofiranyfirany zasłonydekoracje Projektowanie stron internetowychprezentacje multimedialne

Nad Sołą i Koszarawą - nr 10 (185) - rok IX - 13 maj 2006

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
Dzień Ziemi i co dalej???

24 kwietnia br. obchodziliśmy, po raz kolejny uroczyście, Międzynarodowy Dzień Ziemi. Święto ustanowione z myślą o rozbudzaniu szacunku do naszej matki - żywicielki. Święto to daje okazję do zastanowienia się nad przyszłością naszej planety. Okazję nie tylko dla tych "wszechwładnych" decydujących w makro skali o tym ile co roku trujących związków wypuszczanych jest w atmosferę, czy "zasila" wody mórz i oceanów. I czy uchronimy naszą matkę - Ziemię przed jądrową, bądź inną kosmiczną zagładą. Winno ono stanowić moment zastanowienia także dla nas "zwykłych zjadaczy chleba", czy aby swoimi nierozważnymi poczynaniami nie kaleczymy jej uroku, siły i piękna.

Jest takie powiedzenie, że komu dano więcej, od tego więcej wymagać należy. Nas, mieszkańców Beskidów, matka Ziemia obdarowała wyjątkowo szczodrze. Zgodzą się ze mną - myślę - moi krajanie, którzy coraz częściej odwiedzają różne ciekawe zakątki świata, że tak malowniczych krajobrazów, niezwykle bujnej zieleni, z pięknymi, w miarę jeszcze zdrowymi lasami, rozbrzmiewającymi śpiewem ptaków i budzącymi respekt pomrukami dzikiego zwierza oraz krystalicznie czystych rzek, których człowiek jeszcze, w zagubionych górskich dolinkach, nie zanieczyścił, wielu rodaków i obcokrajowców nam zazdrości.

Potężne pnie drzew, wiekowe dęby - pomniki przyrody, odradzające się rojne mrowiska, ogromne ostańce skalne, szumiące wodospady, dają świadectwo żywotności i bogactwa naszej rodzimej przyrody. Zauroczeni niepowtarzalnym pięknem zacisznych uroczysk, włodarze tej ziemi - beskidzcy górale - swoimi pomysłami dodatkowo podkreślają jej oryginalność, eksponując co ciekawsze, rzadko spotykane "dziwy natury". Oto dla przykładu: przy drodze z Czernichowa do Międzybrodzia Bialskiego szczerzy na nas kły potężny potwór, ostrzegając przed zbyt szybką jazdą, gdyż dalej są niebezpieczne zakręty, zaś pod Przegibkiem - w paśmie Wielkiej Raczy - sędziwy krasnal zaprasza do zaspokojenia pragnienia wodą z górskiego zdroju. To cieszy wzrok i cieszyłoby jeszcze bardziej gdyby…

Miałem w rodzinie wujka, weterana I i II wojny światowej, żołnierza Armii generała Andersa, który po II wojnie światowej zamieszkał w Stanach Zjednoczonych, a w latach 70-tych ub. wieku wrócił złożyć swoje prochy w Polsce. Kiedy podróżowaliśmy nieco po naszym kraju zachwycał się nie tylko ojczystą przyrodą, ale także dbałością o czyste, nie skażone i zanieczyszczone środowisko, czego nie mógł powiedzieć o Ameryce.

W jego, może nieco przesadnej ocenie, Ameryka to jeden wielki śmietnik. Miło mi było słuchać tych słów zachwytu nad pięknem naszej przyrody, nad naszym czystym, ojczystym krajem. Co prawda, wówczas zazdrościliśmy Zachodowi ciekawych, estetycznych opakowań, w których przyciągały oczy różnorodne towary, podczas gdy u nas większość zakupów pakowana była w łatwy do spalenia papier.

A dzisiaj…


" Cywilizacja" dociera do nas i to wcale nie tak wolno. Coraz bardziej rozbudowany przemysł jednorazowych opakowań kartonowych, foliowych, czy blaszanych zaspokaja nawet najbardziej wybredne gusty. Już przy zakupie kilka dkg. wędlin otrzymujemy je elegancko zawinięte w folię. To higieniczne i estetyczne, ale…

Rodacy jakby zapomnieli, że o piękno, urodę i czystość środowiska - regionu, w którym żyjemy dbać musimy wszyscy razem i każdy z osobna. Że do gromadzenia odpadów służą kontenery, czy wyznaczone miejsca. I że czasy, kiedy nieliczne szkła po rozbitych butelkach składało się "za stodołą", a zużyty, dziurawy garnek wyrzucało do potoka, dawno minęły.

Że gromadzenie śmieci w foliowych workach, a potem wywożenie i wyrzucanie ich "byle gdzie" to "kaleczenie" piękna tej ziemi, to rany zadawane naszej unikalnej przyrodzie.

Niestety, zbyt często na skraju lasu, poboczu drogi, a nawet w nurcie wartkiego, górskiego strumyka spotyka się wysypisko śmieci. Czyżbyśmy i w tej materii wzorowali się na "kulturze Zachodu?" Czy i nam grozi śmietnikowy zalew? Patrząc na te zjawiska braku kultury i bezmyślności, chciałoby się głośno krzyczeć: "Góralu, czy Ci nie żal?!"

Antoni Urbaniec




do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.