Wyróżnione prace konkursowe w I LO im. M. Kopernika w Żywcu (LO dla
dorosłych)
Katarzyna Ponikwia
"Język moich rówieśników"
Młodzież w każdych czasach miała swój własny język, zrozumiały tylko dla niej.
W czasach dzisiejszych namnożyło się wiele jego odmian i coraz trudniej usłyszeć
jest język zbliżony do literackiej polszczyzny.
Najbardziej rażącym ucho zjawiskiem jest niesamowita wulgaryzacja języka. Bardzo
znane słowo na literę "k" jest często używane przez niektórych do podkreślenia
znaków przestankowych, np.: "no bo wiesz, k…., nie mogłem wtedy, k…. przyjść,
bo miałem p….bane". Jest to bardzo dobitny przykład nowego zastosowania
słów, uważanych dawniej za wulgarne, a obecnie używanych masowo, jakby nie rażących
pewnej grupy ludzi. Stosowane bezmyślnie, że wręcz odruchowo, stają się jakby
neutralne.
Mikołaj Rej z Nagłowic napisał kiedyś, że: ,,Polacy nie gęsi i swój język mają".
Słuchając języka współczesnej młodzieży, odnoszę wrażenie, że powiedzenie pisarza
straciło na wartości. Bardzo praktycznym narzędziem w
porozumiewaniu się z obecną młodzieżą jest słowniczek angielsko–polski lub znajomość
języka angielskiego, szczególnie w jego amerykańskiej odmianie. Naturalnym procesem
w każdym języku
jest przyswajanie wyrazów obcych, ale w Polsce wypieranie rodzimych słów przez
słowa angielskie o tym samym znaczeniu jest, według mnie, dużym nadużyciem i
przesadą, jest po prostu zanieczyszczaniem naszego języka. To zjawisko jest powszechne
zarówno w mediach, jak i wśród parlamentarzystów, oraz w życiu codziennym przeciętnego
Polaka. Wśród młodzieży proces ten ma rozmiary wręcz astronomiczne. Rozróżniamy
tutaj trzy główne odmiany języka: komputerowo-internetowy, motoryzacyjny i „japiszoński”
(od angielskiego yuppies). Język komputerowców składa się głównie ze słów i skrótów
pochodzących z języka angielskiego, zupełnie niezrozumiałych dla laika, np. "podkręć
ramę" (dołóż pamięć operacyjną RAM), „zsetapuj mi grę” (zainstaluj grę),
„wypal mi płytkę” (nagraj mi płytę). Język pozostałych dwóch grup różni się tylko
terminologią, zaczerpniętą najczęściej, również z języka angielskiego, ale dotyczy
innych kręgów tematycznych.
Żeby pomieszanie języków było jeszcze większe, na to wszystko nakładają się rozmaite
żargony, gwary, pochodzące z języka polskiego, a używane przez różne grupy młodzieży
(dresiarze, punki, hip-hopowcy itp.), np.: "zarzuć mi tego erpegieka, bo
se zarzuciłem nowego procka, a mam łit na wieczór to se k…. pogram”. (Zapis fonetyczny,
nie podejmuję się tłumaczenia).
Przerażające jest to, że nasze media propagują, w formie nieco łagodniejszej,
taką nowomowę. Nasi mężowie stanu również słyną z tego, że zaśmiecają język polski,
a poza tym nie potrafią go prawidłowo używać. Więc gdzie młodzież ma szukać godnego
przykładu literackiej polszczyzny?
Kończąc te smutne rozważania zacytuję Stańczyka, który okazał się prorokiem:
"
Polacy jak tablica z wosku, na niej Niemiec, Francuz, Włoch…. malują, co im się
żywnie podoba, a nawet swoje języki w gębę im kładą!".