Azaliawypoczynek Projektowanie stron wwwweb design Serwis ŻywiecczyznyŻywiec Salon fordford Nieruchomościnieruchomości SONnieruchomosci Beskidywakacje wczasy Eurofiranyfirany zasłonydekoracje Projektowanie stron internetowychprezentacje multimedialne

Nad Sołą i Koszarawą - nr 10 (185) - rok IX - 13 maj 2006

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
Wyróżnione prace konkursowe w I LO im. M. Kopernika w Żywcu (LO dla dorosłych)

Katarzyna Ponikwia

"Język moich rówieśników"

Młodzież w każdych czasach miała swój własny język, zrozumiały tylko dla niej. W czasach dzisiejszych namnożyło się wiele jego odmian i coraz trudniej usłyszeć jest język zbliżony do literackiej polszczyzny.

Najbardziej rażącym ucho zjawiskiem jest niesamowita wulgaryzacja języka. Bardzo znane słowo na literę "k" jest często używane przez niektórych do podkreślenia znaków przestankowych, np.: "no bo wiesz, k…., nie mogłem wtedy, k…. przyjść, bo miałem p….bane". Jest to bardzo dobitny przykład nowego zastosowania słów, uważanych dawniej za wulgarne, a obecnie używanych masowo, jakby nie rażących pewnej grupy ludzi. Stosowane bezmyślnie, że wręcz odruchowo, stają się jakby neutralne.

Mikołaj Rej z Nagłowic napisał kiedyś, że: ,,Polacy nie gęsi i swój język mają". Słuchając języka współczesnej młodzieży, odnoszę wrażenie, że powiedzenie pisarza straciło na wartości. Bardzo praktycznym narzędziem w porozumiewaniu się z obecną młodzieżą jest słowniczek angielsko–polski lub znajomość języka angielskiego, szczególnie w jego amerykańskiej odmianie. Naturalnym procesem w każdym języku jest przyswajanie wyrazów obcych, ale w Polsce wypieranie rodzimych słów przez słowa angielskie o tym samym znaczeniu jest, według mnie, dużym nadużyciem i przesadą, jest po prostu zanieczyszczaniem naszego języka. To zjawisko jest powszechne zarówno w mediach, jak i wśród parlamentarzystów, oraz w życiu codziennym przeciętnego Polaka. Wśród młodzieży proces ten ma rozmiary wręcz astronomiczne. Rozróżniamy tutaj trzy główne odmiany języka: komputerowo-internetowy, motoryzacyjny i „japiszoński” (od angielskiego yuppies). Język komputerowców składa się głównie ze słów i skrótów pochodzących z języka angielskiego, zupełnie niezrozumiałych dla laika, np. "podkręć ramę" (dołóż pamięć operacyjną RAM), „zsetapuj mi grę” (zainstaluj grę), „wypal mi płytkę” (nagraj mi płytę). Język pozostałych dwóch grup różni się tylko terminologią, zaczerpniętą najczęściej, również z języka angielskiego, ale dotyczy innych kręgów tematycznych.

Żeby pomieszanie języków było jeszcze większe, na to wszystko nakładają się rozmaite żargony, gwary, pochodzące z języka polskiego, a używane przez różne grupy młodzieży (dresiarze, punki, hip-hopowcy itp.), np.: "zarzuć mi tego erpegieka, bo se zarzuciłem nowego procka, a mam łit na wieczór to se k…. pogram”. (Zapis fonetyczny, nie podejmuję się tłumaczenia).

Przerażające jest to, że nasze media propagują, w formie nieco łagodniejszej, taką nowomowę. Nasi mężowie stanu również słyną z tego, że zaśmiecają język polski, a poza tym nie potrafią go prawidłowo używać. Więc gdzie młodzież ma szukać godnego przykładu literackiej polszczyzny?
Kończąc te smutne rozważania zacytuję Stańczyka, który okazał się prorokiem:

" Polacy jak tablica z wosku, na niej Niemiec, Francuz, Włoch…. malują, co im się żywnie podoba, a nawet swoje języki w gębę im kładą!".


do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.