Azaliawypoczynek Projektowanie stron wwwweb design Serwis ŻywiecczyznyŻywiec Salon fordford Nieruchomościnieruchomości SONnieruchomosci Beskidywakacje wczasy Eurofiranyfirany zasłonydekoracje Projektowanie stron internetowychprezentacje multimedialne

Nad Sołą i Koszarawą - nr 9 (184) - rok IX - 29 kwiecień 2006

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
Tradycje włókiennicze na Żywiecczyźnie

W 2004 roku na rynku wydawniczym ukazała się książka dr Ewy Dąbrowskiej "Dzieje cechów sukienników i postrzygaczy w Bielsku i Białej". Ta niezwykle starannie opracowana pozycja daje doskonały obraz drogi, od sukiennictwa, aż do potężnego, liczącego się na europejskiej mapie, ośrodka przemysłu włókienniczego w sąsiadujących z sobą /do zjednoczenia w 1949 r./ miastach Bielsko i Biała.

Pozycja ta zainteresowała mnie szczególnie, gdyż traktuje o tej gałęzi ludzkiej działalności, która dała początek rozwojowi przemysłu włókienniczego. W przemyśle tym, po skończeniu Technikum Włókienniczego w Bielsku-Białej, stawiałem także swoje pierwsze kroki. Był i drugi powód mojego nią zainteresowania. Autorka w kilku miejscach nawiązuje do pokrewnego rzemiosła rozwijającego się także w mieście Żywcu i na Żywiecczyźnie. Ziemi, która jest mi wyjątkowo bliska.Już we wstępie do tej książki mówi o cechu sukienników i czapników w Żywcu.

Z przytaczanych w niej księdze protokółów przyjęć uczniów i wyzwalania czeladników sukienników w Białej prowadzonej od roku 1804 do 1879 (str. 57/8) dowiedzieć się można, że u tamtejszych mistrzów pobierali także nauki uczniowie z Międzybrodzia, Milówki i Żywca. Zaś na stronie 233/4 znajdują się cytaty skargi Żywieckiego Cechu Sukienników i Czapników kierowanej do cesarza w Wiedniu na ich konkurentów z innych miejscowości, w tym na sukienników z Bielska i Białej. Na stronie 261/65 przytacza zaś pełny tekst statutu wspólnego cechu sukienniczego i czapniczego w Żywcu, zatwierdzony przez króla Jana Kazimierza w 1669 roku.

Postanowiłem nieco bliżej zapoznać się z dostępnymi dokumentami traktującymi o tej dziedzinie działalności na Żywiecczyźnie. Okazuje się, że tak w żywieckim Archiwum, jak i Muzeum zachowało się ich niewiele. Większość z nich zamieszczona została w książce Franciszka Lenczowskiego Materiały do dziejów miasta Żywca od XV do XVIII wieku. O cechach i ich problemach często pisze także Andrzej Komoniecki w swojej monumentalnej kronice Chronografia albo Dziejopis żywiecki, na którą F. Lenczowski często się powołuje.

Z książki "Dzieje cechów sukienników i postrzygaczy w Bielsku i Białej" wynika, że w 1548 roku sukiennicy z Bielska przybyli do księcia Wacława Adama rezydującego w cieszyńskim zamku, z propozycjami założenia cechu. A dla cechu w Białej, właściwie w Lipniku, odpowiedni dokument wydany został dopiero w 1667 roku. Natomiast pierwszy statut dla cechu sukienników i czapników w Żywcu nadany przez Mikołaja Komorowskiego nosi datę 16 maja 1604 roku. Statut ten spłonął w czasie pożaru części ulicy Wyszomieścia, w domu cechmistrza Mroskowicza. Toteż mieszczanie żywieccy Wojciech Babilon, Krzysztof Babilon oraz Walenty Brzeziński i Jan Mrozkowic zwrócili się z prośbą do króla Jana Kazimierza, aby im zatwierdził nowy statut, co nastąpiło 22 czerwca 1669 roku.

 

Warto w tym miejscu dodać, że pięć lat wcześniej w 1664 roku, król Jan Kazimierz na prośbę mieszczan Jana Milowica, Bartosza Fiali, Marcina Ociepki i Krzysztofa Krauzowskiego zatwierdził statut pokrewnemu cechowi - cechowi płócienniczemu i barchanicznemu. Fakt ten tak oto został odnotowany przez Andrzeja Komonieckiego w "Dziejopisie": Tegoż roku dnia 20 lipca Jan Kazimierz król Polski a pan na Żywcu dał przywilej ućciwemu cechowi tkalskiemu żywieckiemu…
Na podstawie tych dokumentów możemy stwierdzić, że cech sukienników i czapników w Żywcu powstał o 56 lat później niż cech sukienników i postrzygaczy w Bielsku, a o 63 lata wcześniej niż cech w Lipniku. Natomiast cech płócienniczy i barchaniczny w Żywcu jest znacznie młodszy, a data jego założenia jest zbliżona do daty powstania cechu sukienników w Białej.

Cech sukienniczy w Żywcu z końcem XVII wieku musiał przeżywać niemałe kłopoty. Wynika to z pisma rajców żywieckich: Andrzeja Komonieckiego, Stanisława Krzyskowica i Mikołaja Tomalowica do Franciszka Wielkopolskiego, z maja 1699 roku, w którym, wstawiając się za kuśnierzami żywieckimi piszą m.in. że: już w miasteczku naszym cechy dwa, tj. ślusarski i sukiennicki upadły. Ze skargi, jaką cech ten skierował w 1870 r. do Cesarza Austro-Węgier na sukienników i rolników we wsiach państwa żywieckiego, którzy nie należąc do cechu konkurują z nim, a także na obcych sukienników, szczególnie bielskich, którzy sprzedając swoje wyroby na targach w Żywcu nie uiszczają w pełni obowiązujących opłat, sądzić należy, że cech ten ożywił swoją działalność. Potwierdza to także skarga, która ponowiona została 16 lat później, wraz z załączonym wyciągiem ze statutu, potwierdzającym nadane temu cechowi przywileje. Skargi te są także świadectwem zabiegów, jakie cech sukienniczy i czapniczy czynił w sprawie egzekwowania przyznanych mu przywilejów.

 

Cech płócienniczy i barchaniczny /tkacki/
prawdopodobnie aż takich perturbacji nie przeżywał. A. Komoniecki odnotowuje, że w 1699 roku Franciszek Wielkopolski zatwierdza przywilej królewski nadany temu cechowi, a zwłaszcza postanowienie, aby tkacze po wsiach pracujący do żywieckiego cechu się wpisywali, umacniając tym samym jego pozycję.

W dokumentach dostępnych w żywieckim Archiwum znajduje się Księga wyzwoleń cechu tkackiego oraz wkupna majstrowskiego i uczniowskiego" za lata 1779-1804. Zawiera ona kilkaset nazwisk, wśród których znajdują się spotykane po dzień dzisiejszy, popularne w Żywcu nazwiska: Moliński, Optułowicz, Pluciński, Szymański i inne. Można z niej także wnioskować o dużej żywotności tego cechu. Fakt ten potwierdzają również późniejsze dokumenty, z których wynika, że w 1874 roku liczył on 161 członków, a funkcję cechmistrza piastował Jan Bielewicz. Podobnie jak cech sukienniczy, cech ten zabiegał u Cesarza o należne mu przywileje. W 1786 r. przedstawia on wyciąg ze swojego statutu z prośbą …abyśmy mogli /…/ mocą przy tym przywileju nadanym cech nasz sprawować.

Mówiąc o cechach warto w tym miejscu przytoczyć jako ciekawostkę, za dr Ewą Dąbrowską, że już w II wieku po Chrystusie istniały w Rzymie stowarzyszenia piekarzy, przewoźników po Tybrze, dzierżawców podatków, górników kopiących srebro czy sól itp.
Korzeni włókiennictwa zaś na Żywiecczyźnie doszukiwać się można co najmniej w XV wieku. F. Lenczowski pisze, że A. Komoniecki w "Dziejopisie" zanotował, iż Żywiec w roku 1476 miał m.in. 2 tkaczy i 3 sukienników. Działalność cechów w miarę rozwoju przemysłu włókienniczego zaczęła stopniowo zamierać. Ale krosna ręczne, na których tkano głównie płótna lniane, spotkać można było na żywieckiej wsi jeszcze po II wojnie światowej.

Historyk amator Ludwik Huczek w swoim opracowaniu "Dzieje Łodygowic i okolic" pisze, że w 1850 roku Edward Zipser zaczął budować fabrykę sukna w Łodygowicach. Była to pierwsza i jedyna fabryka włókiennicza na Żywiecczyźnie. Później prawie do przełomu wieków funkcjonowała w tym miejscu garbarnia.

W okresie między pierwszą a drugą wojną światową wielu mieszkańców Żywiecczyzny pracowało także w fabrykach włókienniczych w Bielsku. W tamtych latach jedne z pierwszych, okazałych murowanych domów w mojej rodzinnej wsi - Pewli Ślemieńskiej wybudowali tkacze pracujący w Bielsku.

Dynamicznie rozwijający się przemysł włókienniczy w Bielsku-Białej po drugiej wojnie światowej wchłonął tysiące osób z przeludnionych żywieckich wsi. Kursujące na trasie Sucha - Żywiec, Zwardoń - Żywiec - Bielsko pociągi złożone z wagonów, nazywanych popularnie "towosami" albo "krowiakami", którymi dojeżdżaliśmy do pracy /często trzyzmianowej/, zatłoczone były do granic możliwości. Później już w nowszej generacji wagonach ludzie niejednokrotnie wisieli na stopniach niczym winogrona.

W czasie obchodów 700-lecia miasta Żywca w 1968 roku głośno mówiło się - i to nie bez podstaw - o możliwości budowy zakładu włókienniczego Żywcu. Byłoby to nawiązanie do ponad wiekowych tradycji, a zakład taki pozwoliłby na skrócenie dojazdów do pracy setkom mieszkańców naszego regionu. Ale koncepcja jakoś umarła śmiercią naturalną.

Ruch kolejowy tak osobowy, jak i towarowy na trasie Bielsko-Biała - Żywiec był bardzo duży, stąd władze województwa bielskiego podjęły starania o wybudowanie drugiej linii kolejowej. Inwestycja ruszyła w drugiej połowie lat siedemdziesiątych. Drugi tor doprowadzono do stacji Bystra - Wilkowice, na dalszych odcinkach poczyniono prace przygotowawcze i na tym się skończyło. Myślę jednak, że na przerwaniu tej inwestycji się nie skończy. Życie, mimo różnych zawirowań biegnie swoim torem.

Pojawiające się na trasie Bielsko-Biała - Żywiec coraz to nowe inwestycje o znaczeniu produkcyjnym, handlowym, czy usługowym zbliżać będą do siebie coraz bardziej te dwie aglomeracje miejskie i wymuszą w przyszłości dokończenie realizacji drugiego toru oraz uruchomienie między nimi szybkiej podmiejskiej kolei.

Bowiem przemian zachodzących w życiu społecznym, czy gospodarczym, żadnymi przepisami i ustawami sterować się nie da. Można je tylko przyśpieszać, bądź opóźniać, ale tak czy tak "świat pójdzie swoją drogą".

Antoni Urbaniec

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.