WYWIAD Z MAGDALENĄ GWIZDOŃ OLIMPIJKĄ Z TURYNU
- Rozpocznę naszą rozmowę od gratulacji dla Ciebie za VII miejsce sztafety biathlonowej,
w której miałaś swój duży udział oraz samego uczestnictwa w Igrzyskach Olimpijskich.
Śledząc Twoje starty na olimpiadzie, wydaje mi się, że była duża szansa na
medal przy bezbłędnym strzelaniu. To się udało Twojej
koleżance z drużyny K. Pałce, która niespodziewanie dla nas wszystkich zajęła
wysokie 5. miejsce. I tak ekipa biathlonistów spisała się na medal.
M.G. -Zgadzam się całkowicie, że przy moim bezbłędnym strzelaniu mogłam mieć
medal. Biegowo byłam bardzo dobrze przygotowana, niestety, pudła na strzelnicy
i stąd gorszy wynik. Za to sztafecie wszystko wyszło idealnie, a że pozostałe
koleżanki również dobrze się zaprezentowały uzyskałyśmy najlepszy wynik w
sztafecie w tym sezonie. Mam nadzieję, iż na następnej olimpiadzie
w Vancouver uzyskam lepsze wyniki i być może moje starty w Kanadzie przyniosą
mi medal, co jest marzeniem każdego sportowca.
J.Ł. -Poproszę Cię o krótkie przypomnienie Twojej kariery sportowej.
M.G. -Do uprawiania biegów narciarskich zachęcił mnie mój
tata oraz trener St. Kępka, który prowadził treningi w Lalikach. Jednak wiele
zawdzięczam nieżyjącemu
już dyrektorowi szkoły w Lalikach p. M. Fułatowi, od którego dostałam pierwsze
narty biegowe i który wtedy powiedział "Magda to jest Twój chleb".
Oczywiście wtedy przyjęłam to za dobry żart. Dziś mogę stwierdzić, iż były
to prorocze
słowa i mile wspominam mojego byłego dyrektora. Bieganie na nartach zaczęłam
stosunkowo późno, bo w wieku prawie 15 lat. Wcześniej brałam udział w zawodach
szkolnych w konkurencjach biegowych. Po ukończeniu szkoły podstawowej rozpoczęłam
naukę w Zespole Szkół Drzewnych i Leśnych w Żywcu. Równocześnie zaczęłam poważnie
trenować biathlon w KKS Bielsko-Biała pod opieką trenera St. Kępki, który
jest moim trenerem klubowym.
J.Ł. -Kiedy przyszły pierwsze sukcesy?
M.G. -Miałam to szczęście, że one przyszły stosunkowo szybko, bowiem startując
jeszcze jako juniorka młodsza na Mistrzostwach Europy w 1995 r. zdobyłam brązowy
medal. W roku następnym w Mińsku było już srebro, powtórzone 1997 r. w Iżewsku.
Pierwszy złoty medal w kategorii juniorów zdobyłam w biegu na 12 km w 1998
r. Jestem wielokrotną mistrzynią Polski - 15 tytułów. Tu muszę się pochwalić,
że w mistrzostwach Polski najgorszy wynik to trzecia lokata. Do swoich sukcesów
oczywiście zaliczam udział w Olimpiadzie w Turynie i zdobyte tam 7. miejsce
w sztafecie, starty w Pucharze Świata, a w nim moje najlepsze wyniki to 2
i 3 miejsca w sezonie 2004/2005 r.
J.Ł. -Co musisz poprawić, aby Twoje wyniki były na miarę sukcesów Tomka Sikory,
srebrnego medalisty z Turynu i czołowego zawodnika Pucharu Świata?
M.G. -W tym sezonie pod opieką trenerki kadry Nadii Biełowej bardzo poprawiłam
się biegowo, stosunkowo szybko strzelam, ale właśnie przez gorsze wyniki w
strzelaniu uzyskiwałam słabsze lokaty. I to jest mój problem, nad którym muszę
teraz mocno pracować, aby uzyskać wyniki, które będą mnie zadawalać i dadzą
mi miejsca w czołówce Pucharu Świata.
J.Ł. -Twoje wrażenia z Turynu?
M.G. -Olimpiada i start w tych zawodach to niezapomniane wrażenie, jakże inne
od innych zawodów sportowych, chociażby Pucharu Świata. Poznałam wiele ciekawych
osób. Atmosferę igrzysk wspaniale podtrzymywała Polska Misja Sportowa z p.
Zbigniewem Paceltem i p. Urszulą Jankowską. Mankament to duże odległości od
pozostałych ekip. Do Turynu z naszego ośrodka było prawie 100 km. Ciekawostką,
którą zauważyłam była bardzo duża popularność w Turynie Zbigniewa Bońka. Po
igrzyskach miłym akcentem było spotkanie, zresztą transmitowane przez TVP,
a zorganizowane przez Polski Komitet Olimpijski, na którym to spotkaniu wręczono
nam nagrody za osiągnięte wyniki.
J.Ł. -Przedstaw Twoje przygotowania do sezonu i najważniejsze cele w sezonie.
M.G. -Przygotowania do przyszłego sezonu rozpoczynamy z początkiem czerwca.
Wykonujemy dużo ciężkiej pracy. Codziennie mamy 2-3 treningi, w czasie których
przebiegamy średnio od 40 do 50 km. W sezonie wybiegam przeszło 6,5 tysiąca
km. W ostatniej dekadzie października wyjeżdżamy na pierwszy śnieg do Finlandii,
a później już Starty w Pucharze Świata, Mistrzostwa Świata w Anterselve we
Włoszech oraz mistrzostwa krajowe. Mam nadzieję na poprawę wyników w strzelaniu,
a co za tym idzie miejsca w pierwszej "10" Pucharu Świata. Pomimo
ciężkiej pracy treningowej uprawianie biathlonu daje mi wiele satysfakcji,
szczególnie radość sprawiają starty na zawodach w Skandynawii, gdzie czuje
się sympatię kibiców i którzy wspaniale dopingują. Również dobre wrażenia
mam z niemieckiego Oberhofu i Ruldpolding. W czasie mojej kariery sportowej
poznałam wielu ciekawych ludzi, przebywałam w różnych miejscach świata, dlatego
zachęcam młodych adeptów sportów zimowych do podjęcia treningu. Tych wielu
miejsc nigdy bym nie poznała, gdyby nie moja przygoda z biathlonem.
Dziękuję za interesującą rozmowę, życzę dużo zdrowia i sił do treningu i mam
nadzieję, że spełnią się Twoje marzenia na lokaty w ścisłej czołówce światowej.
P.S. W zakończonych Mistrzostwach Polski, które odbyły się w dniach 5-7 kwietnia
2006 r. w Zakopanem-Kirach M. Gwizdoń zdobyła srebrny medal w biegu na 7,5
km, przegrywając z K. Pałką 0,5 sek., natomiast w biegu na dochodzenie na
10 km zdobyła kolejny tytuł mistrzowski z przewagą 2,37 min. Bardzo dobry
wynik w tych mistrzostwach uzyskał St. Kępka /syn trenera/. Na 10 km zajął
4. miejsce, w biegu na dochodzenie był 5. w kat. seniorów,
jako młodzieżowiec zdobył srebrne medale, a w biegu na 20 km zajął 3. miejsce.
Zarówno M. Gwizdoń, jak i St. Kępka reprezentują BLKS Żywiec. Redakcja składa
gratulacje zawodnikom i trenerowi.
J. Łuczak