Azaliawypoczynek Projektowanie stron wwwweb design Serwis ŻywiecczyznyŻywiec Salon fordford Nieruchomościnieruchomości SONnieruchomosci Beskidywakacje wczasy Eurofiranyfirany zasłonydekoracje Projektowanie stron internetowychprezentacje multimedialne

Nad Sołą i Koszarawą - nr 9 (184) - rok IX - 29 kwiecień 2006

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
WYWIAD Z MAGDALENĄ GWIZDOŃ OLIMPIJKĄ Z TURYNU


- Rozpocznę naszą rozmowę od gratulacji dla Ciebie za VII miejsce sztafety biathlonowej, w której miałaś swój duży udział oraz samego uczestnictwa w Igrzyskach Olimpijskich. Śledząc Twoje starty na olimpiadzie, wydaje mi się, że była duża szansa na medal przy bezbłędnym strzelaniu. To się udało Twojej koleżance z drużyny K. Pałce, która niespodziewanie dla nas wszystkich zajęła wysokie 5. miejsce. I tak ekipa biathlonistów spisała się na medal.

M.G. -Zgadzam się całkowicie, że przy moim bezbłędnym strzelaniu mogłam mieć medal. Biegowo byłam bardzo dobrze przygotowana, niestety, pudła na strzelnicy i stąd gorszy wynik. Za to sztafecie wszystko wyszło idealnie, a że pozostałe koleżanki również dobrze się zaprezentowały uzyskałyśmy najlepszy wynik w sztafecie w tym sezonie. Mam nadzieję, iż na następnej olimpiadzie
w Vancouver uzyskam lepsze wyniki i być może moje starty w Kanadzie przyniosą mi medal, co jest marzeniem każdego sportowca.

J.Ł. -Poproszę Cię o krótkie przypomnienie Twojej kariery sportowej.

M.G. -Do uprawiania biegów narciarskich zachęcił mnie mój tata oraz trener St. Kępka, który prowadził treningi w Lalikach. Jednak wiele zawdzięczam nieżyjącemu już dyrektorowi szkoły w Lalikach p. M. Fułatowi, od którego dostałam pierwsze narty biegowe i który wtedy powiedział "Magda to jest Twój chleb". Oczywiście wtedy przyjęłam to za dobry żart. Dziś mogę stwierdzić, iż były to prorocze słowa i mile wspominam mojego byłego dyrektora. Bieganie na nartach zaczęłam stosunkowo późno, bo w wieku prawie 15 lat. Wcześniej brałam udział w zawodach szkolnych w konkurencjach biegowych. Po ukończeniu szkoły podstawowej rozpoczęłam naukę w Zespole Szkół Drzewnych i Leśnych w Żywcu. Równocześnie zaczęłam poważnie trenować biathlon w KKS Bielsko-Biała pod opieką trenera St. Kępki, który jest moim trenerem klubowym.

J.Ł. -Kiedy przyszły pierwsze sukcesy?

M.G. -Miałam to szczęście, że one przyszły stosunkowo szybko, bowiem startując jeszcze jako juniorka młodsza na Mistrzostwach Europy w 1995 r. zdobyłam brązowy medal. W roku następnym w Mińsku było już srebro, powtórzone 1997 r. w Iżewsku. Pierwszy złoty medal w kategorii juniorów zdobyłam w biegu na 12 km w 1998 r. Jestem wielokrotną mistrzynią Polski - 15 tytułów. Tu muszę się pochwalić, że w mistrzostwach Polski najgorszy wynik to trzecia lokata. Do swoich sukcesów oczywiście zaliczam udział w Olimpiadzie w Turynie i zdobyte tam 7. miejsce w sztafecie, starty w Pucharze Świata, a w nim moje najlepsze wyniki to 2 i 3 miejsca w sezonie 2004/2005 r.

J.Ł. -Co musisz poprawić, aby Twoje wyniki były na miarę sukcesów Tomka Sikory, srebrnego medalisty z Turynu i czołowego zawodnika Pucharu Świata?

M.G. -W tym sezonie pod opieką trenerki kadry Nadii Biełowej bardzo poprawiłam się biegowo, stosunkowo szybko strzelam, ale właśnie przez gorsze wyniki w strzelaniu uzyskiwałam słabsze lokaty. I to jest mój problem, nad którym muszę teraz mocno pracować, aby uzyskać wyniki, które będą mnie zadawalać i dadzą mi miejsca w czołówce Pucharu Świata.

J.Ł. -Twoje wrażenia z Turynu?

M.G. -Olimpiada i start w tych zawodach to niezapomniane wrażenie, jakże inne od innych zawodów sportowych, chociażby Pucharu Świata. Poznałam wiele ciekawych osób. Atmosferę igrzysk wspaniale podtrzymywała Polska Misja Sportowa z p. Zbigniewem Paceltem i p. Urszulą Jankowską. Mankament to duże odległości od pozostałych ekip. Do Turynu z naszego ośrodka było prawie 100 km. Ciekawostką, którą zauważyłam była bardzo duża popularność w Turynie Zbigniewa Bońka. Po igrzyskach miłym akcentem było spotkanie, zresztą transmitowane przez TVP, a zorganizowane przez Polski Komitet Olimpijski, na którym to spotkaniu wręczono nam nagrody za osiągnięte wyniki.

J.Ł. -Przedstaw Twoje przygotowania do sezonu i najważniejsze cele w sezonie.

M.G. -Przygotowania do przyszłego sezonu rozpoczynamy z początkiem czerwca. Wykonujemy dużo ciężkiej pracy. Codziennie mamy 2-3 treningi, w czasie których przebiegamy średnio od 40 do 50 km. W sezonie wybiegam przeszło 6,5 tysiąca km. W ostatniej dekadzie października wyjeżdżamy na pierwszy śnieg do Finlandii, a później już Starty w Pucharze Świata, Mistrzostwa Świata w Anterselve we Włoszech oraz mistrzostwa krajowe. Mam nadzieję na poprawę wyników w strzelaniu, a co za tym idzie miejsca w pierwszej "10" Pucharu Świata. Pomimo ciężkiej pracy treningowej uprawianie biathlonu daje mi wiele satysfakcji, szczególnie radość sprawiają starty na zawodach w Skandynawii, gdzie czuje się sympatię kibiców i którzy wspaniale dopingują. Również dobre wrażenia mam z niemieckiego Oberhofu i Ruldpolding. W czasie mojej kariery sportowej poznałam wielu ciekawych ludzi, przebywałam w różnych miejscach świata, dlatego zachęcam młodych adeptów sportów zimowych do podjęcia treningu. Tych wielu miejsc nigdy bym nie poznała, gdyby nie moja przygoda z biathlonem.

Dziękuję za interesującą rozmowę, życzę dużo zdrowia i sił do treningu i mam nadzieję, że spełnią się Twoje marzenia na lokaty w ścisłej czołówce światowej.

P.S. W zakończonych Mistrzostwach Polski, które odbyły się w dniach 5-7 kwietnia 2006 r. w Zakopanem-Kirach M. Gwizdoń zdobyła srebrny medal w biegu na 7,5 km, przegrywając z K. Pałką 0,5 sek., natomiast w biegu na dochodzenie na 10 km zdobyła kolejny tytuł mistrzowski z przewagą 2,37 min. Bardzo dobry wynik w tych mistrzostwach uzyskał St. Kępka /syn trenera/. Na 10 km zajął 4. miejsce, w biegu na dochodzenie był 5. w kat. seniorów,
jako młodzieżowiec zdobył srebrne medale, a w biegu na 20 km zajął 3. miejsce.
Zarówno M. Gwizdoń, jak i St. Kępka reprezentują BLKS Żywiec. Redakcja składa gratulacje zawodnikom i trenerowi.

J. Łuczak





do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.