Azaliawypoczynek Projektowanie stron wwwweb design Serwis ŻywiecczyznyŻywiec Salon fordford Nieruchomościnieruchomości SONnieruchomosci Beskidywakacje wczasy Eurofiranyfirany zasłonydekoracje Projektowanie stron internetowychprezentacje multimedialne

Nad Sołą i Koszarawą - nr 8 (183) - rok IX - 15 kwiecień 2006

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|



Biskupin zimą

Mróz nie był zbyt srogi - 6 może 8 stopni poniżej zera, ale wiatr ciągnący od tafli Biskupińskiego Jeziora zwielokrotniał uczucie zimna. Mimo to, otulając się coraz szczelniej, postanowiliśmy w miarę dokładnie zwiedzić cały archeologiczny rezerwat. Ochoty na zwiedzanie nabraliśmy już w muzeum, szczególnie, kiedy zobaczyliśmy odtworzone stanowiska łowców reniferów sprzed 10-12 tys. lat, czy makietę osady /a właściwie można by powiedzieć potężnego grodu obronnego/,
z wczesnej epoki żelaza datowanej na okres kultury łużyckiej.

Te i inne eksponaty, tak w muzeum jak i na terenie rezerwatu, robią wrażenie. Potężne wrażenie!!! To trzeba zobaczyć, koniecznie zobaczyć, aby mieć przynajmniej częściowe wyobrażenie o początkach osadnictwa człowieka. O tych dziesiątkach tysięcy lat, którymi przemawia do nas historia. Mieliśmy szczęście. Kiedy przyjechaliśmy nieco wcześniej na sesję wyjazdową Stowarzyszenia Polskich Mediów do Mogilna, mąż miejscowej dziennikarki - Teresy Kujawa zaproponował nam wyjazd do Biskupina. Jak można było nie skorzystać z okazji, a teraz - mimo zimna - nie chcieć zobaczyć możliwie jak najwięcej. Tak więc zwiedzaliśmy zauroczeni i zaskoczeni zarazem. Tuż po wyjściu z muzeum przycupnęły w dolince dwa intrygujące obozowiska myśliwych ze starej epoki kamienia, a dalej, w drodze na półwysep stoi chata pałucka z drugiej połowy XVIII wieku /jaki czasowy przeskok/. Za chatą ule i znaki o symbolice kultowej. Prawdziwa uczta duchowa czeka nas na półwyspie, gdzie częściowo zrekonstruowano dawny gród. Na makiecie
w muzeum pokazano, jak na niewielkiej przestrzeni półwyspu /190 x 125 metrów/ usytuowano trzynaście rzędów domów przedzielonych wąskimi uliczkami, otoczonych solidnym wałem obronnym. W naturze zrekonstruowano część pomostu, bramę wjazdową z punktem obserwacyjnym, dwa rzędy domów oraz część wału obronnego wraz z falochronami.

Przyjmuje się, że w owych trzynastu rzędach było około sto domów, a każdy z nich zamieszkiwała rodzina licząca od 7 do 10 osób, czyli że w Biskupinie zamieszkiwało od 700 do 1000 osób. Średnia powierzchnia domu wynosiła 70–90 m2. Domy w rzędzie łączone były ścianami szczytowymi. W domu obok tradycyjnego paleniska i rodzinnego łoża, do którego wchodziło się po schodkach, mieściło się wszystko: sprzęt rolniczy, kamienie do mielenia zboża, opał. Na podstrzeszu przechowywano żywność, zboże, siano, a pod łożem najprawdopodobniej zimą bytowały zwierzęta.

Godny podziwu jest wał obronny. Miał on długość 460 m, średnią szerokość 3,5 m i wysokość około 6 m. Tworzyły go trzy rzędy skrzyń łączonych "na zrąb", wypełnionych ziemią. Na jego wypełnienie zużyto ponad 1000 m3 /!!!/ gliny, ziemi i piasku. Zaś do budowy chroniącego go przed podmywaniem falochronu zużyto 18–20 tysięcy pali. Wał miał długość 460 m, średnią szerokość 3,5 m i wysokość około 6 m. Była to więc potężna inżynieryjna budowla. Warto pojechać do Biskupina, aby to wszystko zobaczyć. Tym bardziej warto, że jak pisałem w poprzednim artykule, w tej krainie naszych przodków zwiedzić również można Gopło, Gniezno, a załatwiając nocleg w Europejskim Centrum Spotkań "Wojciech - Albert" w Mogilnie, również inne ciekawostki tej ziemi.


Antoni Urbaniec

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.