Biskupin zimą
Mróz nie był zbyt srogi - 6 może 8 stopni poniżej zera, ale
wiatr ciągnący od tafli Biskupińskiego Jeziora zwielokrotniał uczucie zimna.
Mimo to, otulając się coraz szczelniej, postanowiliśmy w miarę dokładnie zwiedzić
cały archeologiczny rezerwat. Ochoty na zwiedzanie nabraliśmy już w muzeum,
szczególnie, kiedy zobaczyliśmy odtworzone stanowiska łowców reniferów sprzed
10-12 tys. lat, czy makietę osady /a właściwie można by powiedzieć potężnego
grodu obronnego/,
z wczesnej epoki żelaza datowanej na okres kultury łużyckiej.
Te i inne eksponaty, tak w muzeum jak i na terenie rezerwatu, robią wrażenie.
Potężne wrażenie!!! To trzeba zobaczyć, koniecznie zobaczyć, aby mieć przynajmniej
częściowe wyobrażenie o początkach osadnictwa człowieka. O tych dziesiątkach
tysięcy lat, którymi przemawia do nas historia. Mieliśmy szczęście. Kiedy przyjechaliśmy
nieco wcześniej na sesję wyjazdową Stowarzyszenia Polskich Mediów do Mogilna,
mąż miejscowej dziennikarki - Teresy Kujawa zaproponował nam wyjazd do Biskupina.
Jak można było nie skorzystać z okazji, a teraz - mimo zimna - nie chcieć zobaczyć
możliwie jak najwięcej. Tak więc zwiedzaliśmy zauroczeni i zaskoczeni zarazem.
Tuż po wyjściu z muzeum przycupnęły w dolince dwa intrygujące obozowiska myśliwych
ze starej epoki kamienia, a dalej, w drodze na półwysep stoi chata pałucka
z drugiej połowy XVIII wieku /jaki czasowy przeskok/. Za chatą ule i znaki
o symbolice kultowej. Prawdziwa uczta duchowa czeka nas na półwyspie, gdzie
częściowo zrekonstruowano dawny gród. Na makiecie
w muzeum pokazano, jak na niewielkiej przestrzeni półwyspu /190 x 125 metrów/
usytuowano trzynaście rzędów domów przedzielonych wąskimi uliczkami, otoczonych
solidnym wałem obronnym. W naturze zrekonstruowano część pomostu, bramę wjazdową
z punktem obserwacyjnym, dwa rzędy domów oraz część wału obronnego wraz z falochronami.
Przyjmuje się, że w owych trzynastu rzędach było około sto domów, a każdy z
nich zamieszkiwała rodzina licząca od 7 do 10 osób, czyli że w Biskupinie zamieszkiwało
od 700 do 1000 osób. Średnia powierzchnia domu wynosiła 70–90 m2. Domy w rzędzie
łączone były ścianami szczytowymi. W domu obok tradycyjnego paleniska i rodzinnego
łoża, do którego wchodziło się po schodkach, mieściło się wszystko: sprzęt
rolniczy, kamienie do mielenia zboża, opał. Na podstrzeszu przechowywano żywność,
zboże, siano, a pod łożem najprawdopodobniej zimą bytowały zwierzęta.
Godny podziwu jest wał obronny. Miał on długość 460 m, średnią szerokość 3,5
m i wysokość około 6 m. Tworzyły go trzy rzędy skrzyń łączonych "na zrąb",
wypełnionych ziemią. Na jego wypełnienie zużyto ponad 1000 m3 /!!!/ gliny,
ziemi i piasku. Zaś do budowy chroniącego go przed podmywaniem falochronu zużyto
18–20 tysięcy pali. Wał miał długość 460 m, średnią szerokość 3,5 m i wysokość
około 6 m. Była to więc potężna inżynieryjna budowla. Warto pojechać do Biskupina,
aby to wszystko zobaczyć. Tym bardziej warto, że jak pisałem w poprzednim artykule,
w tej krainie naszych przodków zwiedzić również można Gopło, Gniezno, a załatwiając
nocleg w Europejskim Centrum Spotkań "Wojciech - Albert" w Mogilnie,
również inne ciekawostki tej ziemi.
Antoni Urbaniec