Azaliawypoczynek Projektowanie stron wwwweb design Serwis ŻywiecczyznyŻywiec Salon fordford Nieruchomościnieruchomości SONnieruchomosci Beskidywakacje wczasy Eurofiranyfirany zasłonydekoracje Projektowanie stron internetowychprezentacje multimedialne

Nad Sołą i Koszarawą - nr 8 (183) - rok IX - 15 kwiecień 2006

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
CZAS PRZYPOMNIEĆ OJCÓW DZIEJE

CZERNICHÓW /cd./
Początek XX wieku to dalszy ciąg rozbiorowej niewoli Polski. Z Czernichowa, jak i sąsiednich przeludnionych wiosek Żywiecczyzny, znaczna część ludzi szukała okresowego zarobku w Niemczech, a niekiedy w USA i Kanadzie. Tam też wyjeżdżały nawet młode małżeństwa pozostawiając swoje małe dzieci u krewnych. Tylko nieliczni mogli pracować w zakładach Bielska, Białej i Żywca. Część mieszkańców utrzymywała się z pracy w leśnictwie, przy wyrębie i wywózce drzewa.

Warto pamiętać, że mężczyźni, jako poddani Austrii, musieli służyć w jej wojsku i brać udział w wojnach na wielu frontach m.in. z Włochami (1859) i Prusami (1866). Szczególnie dotkliwy był udział w pierwszej wojnie światowej (1914-1918). Zmobilizowano nie tylko młodych i zdrowych mężczyzn. Nawet 40-letni Michał Pszczółka (1874-1970), wówczas ojciec pięciorga dzieci, walczył na froncie albańskim przeciw Włochom i na Bukowinie przeciw Rosji. W 1916 roku w Dubrowniku na Bałkanach zginął Józef Kliś ur. w 1888 roku, syn Wawrzyńca i Marianny. Trudu wojny doznali mieszkańcy z powodu rekwizycji bydła i płodów rolnych, a zwłaszcza koni. Do prac polowych zaczęto używać krów i wołów. Miejscowy dzwon zabrano na cele militarne. Epidemia grypy (tzw. hiszpanka) i inne choroby, a także niedożywienie, spowodowały wzrost śmiertelności zwłaszcza wśród dzieci.

Odzyskanie niepodległości w listopadzie 1918 roku dało nadzieję na lepszy byt. Jednak kolejne wojny, o utrzymanie granic (Zaolzie, Lwów), a zwłaszcza z Rosją Radziecką w 1920 roku opóźniały te nadzieje. Była bieda, brakowało mężczyzn i możliwości zarobku na utrzymanie. O ubóstwie świadczy fakt, że na początku lat dwudziestych niewielu posiadało obuwie skórzane. Chodzono boso, a zimą w kierpcach. Poza rolnictwem
i pasterstwem utrzymywano się z drobnego rzemiosła, jak wyrób mioteł brzozowych i koszyków, które zbywano, podobnie jak runo leśne i nabiał najczęściej w Białej. Tam latem udawano się pieszo przez Koleby, zbocze Magurki i Straconkę, a niekiedy pieszo przez Bierną do Łodygowic, a później pociągiem. Zajmowano się też ciesielstwem. Budowano domy drewniane kryte gontami.

Duże ożywienie gospodarcze nastąpiło w okresie budowy zapory wodnej "Porąbka" w latach 1928-1936. Zmodernizowano wówczas drogę łączącą Kęty z Żywcem, wybudowano betonowy most w Tresnej, a drogę z Międzybrodzia Żywieckiego do Żywca poprowadzono przez Czernichów i Tresną powyżej starej drogi, w nowym miejscu (obecnie ul. Spacerowa). Drogę, jak i umocnienia brzegowe Soły wykonywali m.in. Junacy zakwaterowani w Międzybrodziu Bialskim.

Na szczególny opis zasługuje sprawa oświaty w obu bliźniaczych wsiach, tj. w Czernichowie i Tresnej. Cesarsko-Królewska Rada Szkolna Okręgowa w Żywcu mianowała panią Helenę Sokołowską na nauczycielkę w Szkole jednoklasowej w Tresnej dokumentem z dnia 4 lutego 1910 roku. W roku szkolnym 1910/11 naukę rozpoczęło 49 chłopców i 43 dziewczyny z obu wsi. Trudno sobie dziś wyobrazić jak ta nauka wyglądała, zważywszy, że salą lekcyjną była izba w jednym z domów przysiółku Syptowie w Tresnej. Naukę rozpoczęły dzieci urodzone w latach 1898-1903. W Czernichowie zorganizowano nauczanie w 1912 roku w domu Droździków, a później Trojaków, a nawet w pożydowskiej karczmie. W 1923 roku do domu rodzinnego w Tresnej powrócił Jan Prochot (1901-1976), absolwent Seminarium Nauczycielskiego w Białej. Został on mianowany nauczycielem w Tresnej, a od 1930 roku kierownikiem 4-klasowej szkoły w Czernichowie, w której nauczano dzieci Czernichowa i Tresnej. W 1931 roku nastąpiło przyłączenie Małej Tresnej do obwodu szkolnego w Zarzeczu.

Końcem lat 20-tych planowano budowę kościoła w Czernichowie, lecz to nie zostało zrealizowane. Dzięki wieloletnim staraniom kierownika szkoły Jana Prochota w 1928 roku podjęto decyzję o budowie nowej szkoły, a już w 1930 roku, w salach parteru rozpoczęto nauczanie. Całkowite zakończenie budowy, łącznie z robotami wykończeniowymi, kuchnią, pomieszczeniem mieszkalnym kierownika i sanitariatami nastąpiło
w 1935 roku. Była to wówczas najpiękniejsza szkoła na Żywiecczyźnie. Posiadała 5 sal lekcyjnych, pracowało w niej czworo nauczycieli. Szkoła stała się też placówką kulturalną i społeczną, co było zasługą kierownika oraz jego (od 1927 roku) żony Michaliny. W szkole koncentrowało się życie środowiska wiejskiego obu wsi. Poza obowiązkami szkolnymi uczono się śpiewać, grać na instrumentach dętych i smyczkowych, wystawiano sztuki teatralne i jasełka, na co pozwalała scena w jednej
z sal. W budynku szkolnym istniała "Kasa Stefczyka", spotykały się i szkoliły członkinie Koła Gospodyń Wiejskich, a także członkowie Związku Strzeleckiego założonego i kierowanego przez Jana Prochota. Z braku innych pomieszczeń, w szkole odbywały się zebrania wiejskie i samorządowe.


Jubileusz 10-lecia Kasy Stefczyka - 02.07.1939 rok.
W centrum siedzą Michalina i Jan Prochot,
za nimi stoją Władysław Pszczółka z ojcem Michałem.

W szkole odbywały się też zebrania organizacyjne Ochotniczej Straży Pożarnej, powstałej w 1926 roku. Jej pierwszym komendantem był Leon Harat, a wśród członków założycieli byli: Józef Kliś, Kazimierz Kliś, Wojciech Kliś i Jan Nowak. Budowę strażnicy rozpoczęto w 1939 roku. /cdn/


Józef Pszczółka


do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.