CZAS PRZYPOMNIEĆ OJCÓW DZIEJE
CZERNICHÓW /cd./
Początek XX wieku to dalszy ciąg rozbiorowej niewoli Polski. Z Czernichowa, jak
i sąsiednich przeludnionych wiosek Żywiecczyzny, znaczna część ludzi szukała
okresowego zarobku w Niemczech, a niekiedy w USA i Kanadzie. Tam też wyjeżdżały
nawet młode małżeństwa pozostawiając swoje małe dzieci u krewnych. Tylko nieliczni
mogli pracować w zakładach Bielska, Białej i Żywca. Część mieszkańców utrzymywała
się z pracy w leśnictwie, przy wyrębie i wywózce drzewa.
Warto pamiętać, że mężczyźni, jako poddani Austrii, musieli służyć w jej wojsku
i brać udział w wojnach na wielu frontach m.in. z Włochami (1859) i Prusami (1866).
Szczególnie dotkliwy był udział w pierwszej wojnie światowej (1914-1918). Zmobilizowano
nie tylko młodych i zdrowych mężczyzn. Nawet 40-letni Michał Pszczółka (1874-1970),
wówczas ojciec pięciorga dzieci, walczył na froncie albańskim przeciw Włochom
i na Bukowinie przeciw Rosji. W 1916 roku w Dubrowniku na Bałkanach zginął Józef
Kliś ur. w 1888 roku, syn Wawrzyńca i Marianny. Trudu wojny doznali mieszkańcy
z powodu rekwizycji bydła i płodów rolnych, a zwłaszcza koni. Do prac polowych
zaczęto używać krów i wołów. Miejscowy
dzwon zabrano na cele militarne. Epidemia grypy (tzw. hiszpanka) i inne choroby,
a także niedożywienie, spowodowały wzrost śmiertelności zwłaszcza wśród dzieci.
Odzyskanie niepodległości w listopadzie 1918 roku dało nadzieję na lepszy byt.
Jednak kolejne wojny, o utrzymanie granic (Zaolzie, Lwów), a zwłaszcza z Rosją
Radziecką w 1920 roku opóźniały te nadzieje. Była bieda, brakowało mężczyzn i
możliwości zarobku na utrzymanie. O ubóstwie świadczy fakt, że na początku lat
dwudziestych niewielu posiadało obuwie skórzane. Chodzono boso, a zimą w kierpcach.
Poza rolnictwem
i pasterstwem utrzymywano się z drobnego rzemiosła, jak wyrób mioteł brzozowych
i koszyków, które zbywano, podobnie jak runo leśne i nabiał najczęściej w Białej.
Tam latem udawano się pieszo przez Koleby, zbocze Magurki i Straconkę, a niekiedy
pieszo przez Bierną do Łodygowic, a później pociągiem. Zajmowano się też ciesielstwem.
Budowano domy drewniane kryte gontami.
Duże ożywienie gospodarcze nastąpiło w okresie budowy zapory wodnej "Porąbka" w
latach 1928-1936. Zmodernizowano wówczas drogę łączącą Kęty z Żywcem, wybudowano
betonowy most w Tresnej, a drogę z Międzybrodzia Żywieckiego do Żywca poprowadzono
przez Czernichów i Tresną powyżej starej drogi, w nowym miejscu (obecnie ul.
Spacerowa). Drogę, jak i umocnienia brzegowe Soły wykonywali m.in. Junacy zakwaterowani
w Międzybrodziu Bialskim.
Na szczególny opis zasługuje sprawa oświaty w obu bliźniaczych wsiach, tj. w
Czernichowie i Tresnej. Cesarsko-Królewska Rada Szkolna Okręgowa w Żywcu mianowała
panią Helenę Sokołowską na nauczycielkę w Szkole jednoklasowej w Tresnej dokumentem
z dnia 4 lutego 1910 roku. W roku szkolnym 1910/11 naukę rozpoczęło 49 chłopców
i 43 dziewczyny z obu wsi. Trudno sobie dziś wyobrazić jak ta nauka wyglądała,
zważywszy, że salą lekcyjną była izba w jednym z domów przysiółku Syptowie w
Tresnej. Naukę rozpoczęły dzieci urodzone w latach 1898-1903. W Czernichowie
zorganizowano nauczanie w 1912 roku w domu Droździków, a później Trojaków, a
nawet w pożydowskiej karczmie. W 1923 roku do domu rodzinnego w Tresnej powrócił
Jan Prochot (1901-1976), absolwent Seminarium Nauczycielskiego w Białej. Został
on mianowany nauczycielem w Tresnej, a od 1930 roku kierownikiem 4-klasowej szkoły
w Czernichowie, w której nauczano dzieci Czernichowa i Tresnej. W 1931 roku nastąpiło
przyłączenie Małej Tresnej do obwodu szkolnego w Zarzeczu.
Końcem lat 20-tych planowano budowę kościoła w Czernichowie, lecz to nie zostało
zrealizowane. Dzięki wieloletnim staraniom kierownika szkoły Jana Prochota w
1928 roku podjęto decyzję o budowie nowej szkoły, a już w 1930 roku, w salach
parteru rozpoczęto nauczanie. Całkowite zakończenie budowy, łącznie z robotami
wykończeniowymi, kuchnią, pomieszczeniem mieszkalnym kierownika i sanitariatami
nastąpiło
w 1935 roku. Była to wówczas najpiękniejsza szkoła na Żywiecczyźnie. Posiadała
5 sal lekcyjnych, pracowało w niej czworo nauczycieli. Szkoła stała się też placówką
kulturalną i społeczną, co było zasługą kierownika oraz jego (od 1927 roku) żony
Michaliny. W szkole koncentrowało się życie środowiska wiejskiego obu wsi. Poza
obowiązkami szkolnymi uczono się śpiewać, grać na instrumentach dętych i smyczkowych,
wystawiano sztuki teatralne i jasełka, na co pozwalała scena w jednej
z sal. W budynku szkolnym istniała "Kasa Stefczyka", spotykały się
i szkoliły członkinie Koła Gospodyń Wiejskich, a także członkowie Związku Strzeleckiego
założonego i kierowanego przez Jana Prochota. Z braku innych pomieszczeń, w szkole
odbywały się zebrania wiejskie i samorządowe.

Jubileusz 10-lecia Kasy Stefczyka - 02.07.1939 rok.
W centrum siedzą Michalina i Jan Prochot,
za nimi stoją Władysław Pszczółka z ojcem Michałem.
W szkole odbywały się też zebrania organizacyjne Ochotniczej Straży
Pożarnej, powstałej w 1926 roku. Jej pierwszym komendantem był Leon
Harat, a wśród członków założycieli byli: Józef Kliś, Kazimierz Kliś,
Wojciech Kliś i Jan Nowak. Budowę strażnicy rozpoczęto w 1939 roku.
/cdn/
Józef Pszczółka