Azaliawypoczynek Projektowanie stron wwwweb design Serwis ŻywiecczyznyŻywiec Salon fordford Nieruchomościnieruchomości SONnieruchomosci Beskidywakacje wczasy Eurofiranyfirany zasłonydekoracje Projektowanie stron internetowychprezentacje multimedialne

Nad Sołą i Koszarawą - nr 8 (183) - rok IX - 15 kwiecień 2006

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
POŻEGNANIE ZIMY

To był piękny, słoneczny, ale chyba ostatni w tym sezonie, naprawdę zimowy dzień.
I tyko trzy, ale bardzo intensywne kolory - biel śniegu, ciemna zieleń świerków i błękit nieba. Błękit ponad nami, a tam, u góry także wokół nas. I szeroka przestrzeń, oglądana na pożegnanie zimy najpierw na Hali Miziowej, potem na Patelni, na Kopie, wreszcie na kopule szczytowej ośnieżonego Pilska. Ale po kolei. Najpierw dwa kolejne orczyki z Kamiennej w Korbielowie, trawers od Soliska w kierunku masywu Pilska, szybki zjazd do Szczawin i długi wyjazd na Halę Miziową. Wyjazd białym, śniegowym korytarzem, po bokach ciemna zieleń, to świerki. Jasna, rozległa Hala Miziowa i wreszcie wyjazd na kopułę Pilska. Traci się zielony kolor świerków. Zostaje biel śniegu i błękit nieba. Przed nami ogromna przestrzeń, świat oglądany jakby z lotu ptaka. Prawie pod nami Patelnia i Miziowa, dalej Górowa, Malorka, hen daleko dolina Koszarawy i Żywiec pomiędzy Łyską a Grójcem. Szerokie, dobrze przygotowane trasy kuszą do szybkiego zjazdu. To jakby dziecięca radość życia, szybsze tętno krwi i chwila namysłu, czy wprost na Miziową, czy najpierw na Kopę albo Patelnię? Więc najpierw na Miziową. Narty szybko mkną po zlodowaciałym i poszatkowanym przez ratraki śniegu, za każdym skrętem za narciarzem ciągnie się smuga pyłu śnieżnego, jak warkocz komety. Stajemy do krótkiej kolejki, jazda do góry i ponowny zjazd przez Kopę, aby z bliska z niej zobaczyć Romankę i domki Sopotni. Błyszczący w słońcu ośnieżony szczyt Pilska kusi i nie daje spokoju. A więc na Miziową i wyjazd do góry. Kolejny zjazd nam tutaj nie ucieknie, niech będzie na deser. Idziemy stromo w górę, ponad górną stację wyciągu. Trochę ciężko z nartami, więc zostawiamy je w śniegu. Z kijkami w rękach idziemy stromym zboczem do góry, narciarskimi butami wykuwając w zmrożonym śniegu stopnie, by nie zsunąć się w dół. Po prawej stronie strome zbocze słowackiej Bystrej Doliny. Podejście nieco łagodnieje, ale wzmaga się wiatr, a twarz piecze od słońca, bo to już prawie koniec marca. Wiatr porywa drobny śnieg i chwilami pędzi cała kurniawa pyłu śnieżnego. Po prawej stronie coraz głębsza słowacka Bystra Dolina. Jej górne, strome zbocze jest dobrze widziane od strony Kotliny Żywieckiej. Od lewej, łagodniejszej strony dochodzi piękny, letni szlak od Miziowej. Dochodzimy do polskiego szczytu. Wiatr coraz mocniejszy. Tutaj już tylko biel śniegu pod nami, nad nami i wokół nas błękit nieba. Wokół, bo będąc powyżej sąsiednich gór i patrząc poziomo, widzimy tylko błękitne niebo. Gdzieś tam, pod śniegiem, czeka wiosny przygnieciona kosodrzewina. Idziemy dalej, a wrażenia to jakby wędrówka po pustyniach śniegowych Antarktydy. Powrót do rzeczywistości, to ukazujące się przed nami szerokie pasmo Tatr. I jak tu nie iść dalej? Wreszcie szczyt Pilska. Mały kopczyk
kamienny, obłożony zlodowaciałym śniegiem, obok drewniany krzyż z przedziwną formą śniegową, jakby twarz ludzka zwrócona w stronę Polski? Dalej, na południe już łagodne polany, błyszczący w słońcu śnieg,
w oddali orawskie wioski - Mutne, Orawskie Yesele i inne. I Tatry-Bielskie, Wysokie, Zachodnie. Odnajdujemy charakterystyczny szczyt Świnnicy na horyzoncie grani i ciemne ściany Giewontu na tle szczytów Orlej Perci.
W głębi Tatry Niżne z Chopokiem, daleko we mgle Wielka Fatra i całkiem blisko Mała Fatra. Robimy kilka zdjęć i powrót - do zobaczenia w lecie - mówimy na pożegnanie. Zejście po śniegu do nart, ostrożnie, by nie zjechać zbyt szybko i nie tam, gdzie chcemy. Wreszcie odszukane narty nas jakby uskrzydlają. Zjazd, to szybki pęd z szumem wiatru w uszach, to chwila odpoczynku dla złapania oddechu i gorąca herbata w szałasie na Miziowej. Czeka tutaj na nas Grzesiek. Razem wyjeżdżamy na Kopę i przez Patelnię, skrajem Miziowej, zaczyna się długi zjazd. Najpierw kręcąc po kolejnych polanach, później "na krechę" do szerokiej, nasłonecznionej polany Buczynka. Tutaj ostatnie spojrzenie na Tatry, potem już Kamienna w Korbielowie. Do następnej zimy, Pilsko!

Witold i Marcin Ryczkiewicz

 

 

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.