Azaliawypoczynek Projektowanie stron wwwweb design Serwis ŻywiecczyznyŻywiec Salon fordford Nieruchomościnieruchomości SONnieruchomosci Beskidywakacje wczasy Eurofiranyfirany zasłonydekoracje Projektowanie stron internetowychprezentacje multimedialne

Nad Sołą i Koszarawą - nr 8 (183) - rok IX - 15 kwiecień 2006

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|



BIESIADA NA ZAMKU

OJCZE ŚWIĘTY
Byłeś Ojcze mądrym i w wierze nieugiętym,
Przykładem świeciłeś jak żyć, by zostać świętym.
Byłeś kapłanem, biskupem i kardynałem,
Papieżem lubianym i podziwianym zostałeś.
Tyle lat niestrudzonej pracy i uśmiechu.
Pracowałeś owocnie prawie bez oddechu.
Twoje życie nie było usłane różami,
Zbyt często cierniem z ostrymi kolcami.
Choć byłeś daleko od ojczystego kraju,
Gdy go odwiedzałeś, czułeś się jak w raju.
W lewej dłoni zawsze różaniec trzymałeś,
Modlitwą do Boga, o pokój i zdrowie się zwracałeś.
Na Placu Piotrowym wierni się zbierali,
By spotkać się z Tobą z tęsknotą czekali.
Kiedy Cię ujrzeli, śpiewali, płakali,
Wiwat Ojcze Święty! Wielokroć wołali.
Byłeś Apostołem wieku dwudziestego,
Tak wiele zrobiłeś dla świata całego.
Kula z pistoletu trzykroć Cię trafiła.
Matka Przenajświętsza od śmierci chroniła.
Świat Cię ceni za Twą mądrość i dobroć.
Pan Bóg za uczynki wynagrodzi stokroć.
Spoczywaj w pokoju czczony jako Święty,
Niech następca, jak Ty, będzie nieugięty.
Będziemy za Ciebie się modlić przez wiele lat,
Kochamy wciąż Ciebie, znał Cię cały Świat.
Tresna, 2 kwietnia 2006 r.
Kazimierz PANTOŁ

Porocznicowe refleksje


Zakończyły się, z wielkim rozmachem i starannością organizowane przez wszystkie media i instytucje nie tylko w Polsce, uroczystości upamiętniające pierwszą rocznicę śmierci Papieża Jana Pawła II. Wspaniale odbyło się to wszystko. Co jednak w nas pozostało? Jakie wnioski wyciągnęliśmy z tylorakich wskazówek największego, światowego autorytetu dwudziestego wieku dla nas samych, naszego postępowania obecnie i na przyszłość? Podobnie jak przed rokiem, po uciszeniu żałobnej euforii, najprawdopodobniej - żadnych...

Tu i ówdzie można usłyszeć opinię, że dobrze było mówić Papieżowi, który nie musiał starać się o stworzenie miejsc pracy dla bezrobotnych, zabezpieczenia bytu materialnego mieszkańcom, zapewnienia bezpieczeństwa narodowi i zadbania o wiele innych spraw, istotnych dla przeciętnego obywatela, choć zmarły Papież, podobnie jak i jego następca nigdy nie uważali, że ich to nie obchodzi.

Nie jest zadaniem ani Papieża, ani Kościoła troszczyć się o byt materialny kogokolwiek na świecie. Kościół, Papież i duchowieństwo mają obowiązek kształtować w społeczeństwach ducha etyczno-moralnego, równie ważnego, a może i ważniejszego, niż zapewnienie codziennych potrzeb ludności, bo od stanu ludzkich umysłów zależy ich działanie i pójście w dobrym lub złym kierunku. Mamy na to przykłady we własnym kraju.

Co w nas pozostało z Jego życzliwości i miłości do wszystkich i wszystkiego, co Go otaczało, emanujące z każdego Jego słowa, z każdego gestu. Jego ojcowskie napomnienia, ale i wyrozumiałość dla błądzących. Nic! Pustka. Nienawiść, rewanżyzm i chęć odwetu. Po co więc ten blichtr? Dla kogo to zamieszanie, ujawniające obłudę w całej okazałości?

Kardynał Dziwisz w homilii wygłoszonej w niedzielę w Łagiewnikach apelował o pojednanie. Apel ten skierowany był nie tylko do polityków, ale do środków masowego przekazu i całego społeczeństwa, bo tak przebiegają podziały w naszym kraju. O mediach powiedział, że relacje o wydarzeniach w kraju nie łączą, ale dzielą społeczeństwo. Obawiam się jednak, że znów zadawnione nienawiści wezmą górę nad rozsądkiem.

Po odebraniu biretu kardynalskiego przez Kardynała Dziwisza w Rzymie, spotkałem znajomego, czerpiącego wszelkie wieści jedynie z przekazu mediów o. Rydzyka, no i oczywiście bezkrytycznego zwolennika PiS-u. W tym też czasie publikowana była niefortunna wypowiedź ministra z kancelarii Prezydenta Kaczyńskiego. Mój adwersarz powiedział, że gdyby spotkał takiego, co obraził Kardynała Dziwisza, w pysk by mu dał. Gdy mu powiedziałem, że musiałby w tym celu jechać do Warszawy, bo człowiekiem, który obraził Kardynała jest prezydencki minister, zaniemówił najpierw. A po chwili powiedział, że to absolutna bzdura. Oczywiście w jego pojęciu, bo takich rzeczy koncern o. Rydzyka chyba nie publikuje. No cóż... Mamy demokrację. Każdemu wolno wyznawać zasadę, jaką uważa za słuszną. Ale czy korzystną dla Polski? A w samej rzeczy ciekawe, czy Pan Prezydent przeprosił Kardynała Dziwisza za wypowiedź swojego nie cnotliwego ministra, uwłaczającą godności wysokiego dostojnika kościelnego? Miał po temu okazję, uczestnicząc w niedzielnym nabożeństwie w łagiewnickim Sanktuarium.




Bronisław Sroka

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.